Michał Bajor odwołuje koncerty. "Trudno przepraszać za biologię"
Michał Bajor znajduje się w gronie nie tylko najpopularniejszych, ale też najbardziej cenionych wokalistów i kompozytorów. Działa na scenie od lat 70. Wydał kilkanaście płyt solowych i zasłynął takimi utworami, jak "Moja miłość największa", "Taka miłość w sam raz", "Nie chcę więcej" czy "Ogrzej mnie".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
66-latek jest również znany jako aktor teatralny i filmowy. Mogliśmy go oglądać m.in. w takich produkcjach, jak "Wieczór u Abdona" oraz "Quo Vadis".
Zobacz także: Fryzura „na Marka Mostowiaka” jest dziś obiektem żartów. Co na to Kacper Kuszewski?
Michał Bajor musiał przełożyć swoje koncerty
Za pośrednictwem Instagrama Michał Bajor poinformował, że jego najbliższe zaplanowane koncerty w Pile i Szczecinie nie mogą się odbyć w pierwotnym terminie. Zostały więc ostatecznie przełożone odpowiednio na 8 i 9 czerwca.
Z przykrością muszę zawiadomić (...), że moje koncerty dzisiaj i jutro, z powodu zapalenia tchawicy, nie odbędą się (...). Trudno przepraszać mi za biologię, ale liczę na Państwa życzliwość i wyrozumiałość. Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia w czerwcu – oznajmił artysta.
Zasmuceni fani życzyli mu w komentarzach szybkiego powrotu do zdrowia.
– pisali.
Zobacz także: To oni 50 lat temu wygrali Eurowizję. Tak dziś wygląda zespół ABBA
Kłopoty ze zdrowiem gwiazdora
Michał Bajor mierzy się z problemami głosowymi. Zapalenie tchawicy daje mu się we znaki. Uniemożliwia mu w tej chwili śpiewanie, ale nie tylko to.
Drodzy Moi! Niestety, do kina nie dotarłem z wiadomych powodów: choroba gardła i tchawicy. Oraz z szacunku dla zdrowia innych – wskazał 66-latek w kolejnym wpisie w sieci.[instagram]
Zobacz także: Nazywano ją „polską Brigitte Bardot”. Tak potoczyło się życie Barbary Brylskiej
Na szczęście Michał Bajor, pomimo kłopotów zdrowotnych, jest w dość pogodnym nastroju. W zabawny sposób postanowił uspokoić zmartwionych fanów. Opowiedział im ciekawą anegdotę, dotyczącą filmu "Ratunek dla miasta" z 1984 r., w którym zagrał główną rolę obok Jana Nowickiego.
Ten niezwykle inteligentnie złośliwy artysta wiedział ode mnie, że w prawie wszystkich nakryciach głowy wyglądam mało wiarygodnie. I cóż zrobił drogi kolega, jak graliśmy niemieckich oficerów? Wymusił na reżyserze filmu, że muszę do ujęcia nałożyć hełm, bo "świetnie będę w tym wyglądać" (...). No i musiałem nałożyć ten hełm przy całej ekipie i ... wszyscy ryknęli śmiechem. Cóż, wygrałem i zagrałem scenę bez hełmu, ale jakim kosztem – wspominał z humorem.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!