advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Marek Hłasko był uznawany za polskiego Jamesa Deana. Buntownikiem był niemalże od kołyski

JK
3 min. czytania
14.01.2024 12:35
Zareaguj Reakcja
Jego życie, choć niezmiernie krótkie, było podstawą do stworzenia wielu legend. Jak się okazuje, wiele z historii nie miało odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jaśniejąca gwiazda Marka Hłaski zgasła zdecydowanie zbyt wcześnie.
|
fot. Marek Hłasko i Krzysztof Komeda, Źródło: wikimedia.org/domena publiczna/Marek Nizich-Niziński

Marek Hłasko przyszedł na świat 14 stycznia 1934 roku w Warszawie jako jedyne dziecko w rodzinie urzędnika państwowego Macieja Hłaski i jego żony Marii. Z rodziną pomieszkiwał w podwarszawskiej wsi Złotokłosy, a następnie w stolicy. Gdy Hłasko miał zaledwie 3 lata, jego rodzice rozwiedli się, a on wychowywał się z matką. Ojciec ożenił się ponownie już rok po rozwodzie, jednak już w 1939 roku.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

Marek mieszkał wraz z matką w centrum Warszawy. Początkowo na Powiślu przy Alei 3-eg maja, a następnie na warszawskiej Woli przy ulicy Ciepłej. Wraz z wybuchem wojny i powstania warszawskiego sytuacja materialna w rodzinie Hłaski znacznie się pogorszyła. Matka straciła piastowaną posadę w Elektrowni Miejskiej (Elektrowni Powiśle) i zajęła się sprzedażą żywności na straganie miejskim. Wówczas Hłasko rozpoczął również edukację, jednak z powodu toczących się w mieście walk wszelkie dokumenty zaginęły

Zobacz także: Ten przebój Rodowicz znają wszyscy. Wcześniej śpiewała go inna gwiazda

 

Marek Hłasko - buntownik od kołyski

Wokół krótkiego, lecz burzliwego życia Marka Hłaski powstało wiele legend. Jedna z nich głosi, że w czasie chrztu (a miał wówczas już ponad rok) w kościele Najświętszego Odkupiciela w Warszawie, podczas gdy kapłan podczas ceremonii chrztu zapytał, czy wyrzeka się złych duchów, Marek miał odpowiedzieć „Nie”. Miało być to dowodem tego, iż od najmłodszych lat miał silny charakter i zamierzał iść własną ścieżką.

Zobacz także: Tadeusz Drozda gościem Radia Pogoda. Tak satyryk wspomina studia

Nie inaczej było również w późniejszych etapach jego życia. Bardzo chciał być harcerzem, zatem, aby dostać się do wrocławskiej drużyny, zawyżył nieco swój wiek. Niestety, jego brak zdyscyplinowania i subordynacji sprawiały, że nie stawiał się na obowiązkowe zbiórki, co było powodem do usunięcia go z harcerstwa. Jego nonkonformistyczny charakter miał również niekorzystne odzwierciedlenie w jego poczynaniach w szkole. Ze szkoły średniej został usunięty za „notoryczne lekceważenie przepisów szkolnych, wykroczenia natury karnej oraz za wywieranie demoralizującego wpływu na kolegów”.

 

Lekkoduch, który mówił prawdę

Przygoda Hłaski z pisaniem zaczęła się stosunkowo wcześnie. Już około roku 1945 zaczął pisanie pamiętników. Jego pierwszym zajęciem była praca kierowcy. Podobno doświadczenia zdobyte w Bazie Transportowej w Bystrzycy Kłodzkiej stały się podstawą do napisania jego powieści "Następny do raju". Niestety, piastowanej posady nigdy nie utrzymał zbyt długo. Pracę zmieniał bardzo często, a odskocznią od szarej rzeczywistości życia kierowcy było właśnie pisanie. Był niezwykle utalentowany, a jego zdolność do opisywania rzeczywistości, przeżywanych uczuć i emocji, które targają bohaterami jego utworów, były powodem, dla którego wiele jego dzieł nie mogło ukazać się w Polsce. Jego twórczość nie podobała się urzędowi cenzury, przez co Hłasko do końca swojego życie pozostał na emigracji.

 

Marek Hłasko był hipochondrykiem

Hłasko uwielbiał tworzyć historie, nie tylko, te, które mogliśmy przeczytać na papierze. Przebywając w Paryżu, początkowo nie miał ochoty na pisanie nowych opowiadań. Zygmunt Hertz - jeden z założycieli paryskiej „Kultury” zapytał przyjaciela, jak idą prace literackie. Zawstydzony Hłasko wyznał, iż ma już prawie gotowe opowiadanie. Zaczął czytać z zeszytu, w którym, jak się później okazało, nie zapisano ani jednego słowa.

Pisarz doszukiwał się u siebie różnorakich chorób, choć w rzeczywistości nic mu nie dolegało. Niejednokrotnie zwracał się do znajomych z prośbą o leki, gdyż według jego mniemania, źle się czuł. Podczas wizyty Zdzisława Miłoszewskiego w Paryżu, wmawiał mu, iż on również cierpi na problemy sercowe, prosząc go, o "poczęstowanie" lekiem, który Miłoszewski zażywał. Kiedy ten odmówił, zdesperowany Hłasko udał się do apteki, symulując atak serca.

Zobacz także: Quiz. Krzysztof Klenczon czy Czesław Niemen? Prawdziwy fan zgarnie 11/12!

Przyjęcie leków nasennych w nadmiernej ilości połączonych z alkoholem było bezpośrednią przyczyną śmierci utalentowanego pisarza. Marek Hłasko zmarł w wieku zaledwie 35 lat 14 czerwca 1969 r. w niemieckim Wiesbaden.

 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!