Iwermektyna – nie ma dowodów, że leczy COVID, ale Amerykanie ją kupują

3 min. czytania
31.08.2021 14:44
Zareaguj Reakcja
Stanach Zjednoczonych liczba recept na iwermektynę, lek zwykle stosowany na choroby pasożytnicze, wzrosła w ostatnich tygodniach 25 razy.
|
fot. Iwermektyna jest lekiem przeciwpasożytniczym, stosowanym przede wszystkim w weterynarii. Flickr

W Stanach Zjednoczonych liczba recept na iwermektynę, lek zwykle stosowany na choroby pasożytnicze u zwierząt, wzrosła w ostatnich tygodniach 25 razy. Wiele osób wierzy, że leczy COVID-19, a liczba zatruć lekami weterynaryjnymi zawierającymi tę substancję od lipca wzrosła pięciokrotnie.

Przed pandemią COVID-19 lekarze w Stanach Zjednoczonych przepisywali średnio 3600 recept na iwermektynę tygodniowo. W połowie sierpnia liczba ta wzrosła do ponad 88 000.

Iwermektyna skuteczna na malarię, HIV czy dengę

Iwermektyna została wprowadzona jako lek weterynaryjny pod koniec lat siedemdziesiątych, a odkrycie jej skuteczności w zwalczaniu niektórych chorób pasożytniczych u ludzi, m.in. malarii, przyniosło w 2015 roku pracującym nad nią naukowcom Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

Jako pierwsi jej przydatnością w leczeniu COVID-19 zainteresowali się naukowcy z australijskiego Monash University. Zajęli się nią już wiosną 2020 roku, ponieważ we wcześniejszych badaniach laboratoryjnych wykazywała skuteczność w zwalczaniu niektórych wirusów – w tym wirusów grypy, HIV-1, wirusa dengi czy Zika. W przeprowadzonych przez nich badaniach laboratoryjnych okazało się, że iwermektyna dezaktywowała wirusa SARS-CoV-2, jednak mechanizm jej działania na koronawirusa wymaga dalszych badań.

Z kolei niedawno eksperci zrzeszeni w FLCCC (Front Line COVID-19 Critical Care Alliance), organizacji lekarzy i naukowców, której celem jest opracowywanie i poprawa terapii pacjentów z koronawirusem, ogłosili, że globalne użycie iwermektyny może zakończyć pandemię COVID-19. Po przeanalizowaniu 27 badań wykonanych do stycznia tego roku uznali, że stosowanie jej znacznie zmniejsza śmiertelność z powodu COVID-19, skraca czas wychodzenia z infekcji i zwiększa skuteczność usuwania wirusa z organizmu. Stwierdzili również, że regularne profilaktyczne stosowanie leku zmniejsza ryzyko zarażenia COVID-19.

Na razie to przede wszystkim lek weterynaryjny, stosowanie u ludzi wymaga dalszych badań

Iwermektyna jest lekiem przeciwpasożytniczym o działaniu także przeciwzapalnym. Chociaż w USA czasami podaje się ją ludziom w małych dawkach na wszy głowowe, świerzb i inne pasożyty, to przede wszystkim jest to lek weterynaryjny stosowany u zwierząt. W Polsce jedyną legalnie dostępną formą tego leku jest krem na trądzik różowaty.

Mimo że jest jest badana w związku z koronawirusem, większość ekspertów wątpi w skuteczność tego leku w starciu z SARS-CoV-2. Pod koniec marca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała oświadczenie, że iwermektyna - poza badaniami klinicznymi - nie powinna być stosowana w celu leczenia COVID-19.

Fala zatruć iwermektyną przeznaczoną dla zwierząt

Jednak mimo że nie wykazano, aby lek ten był skuteczny w leczeniu koronawirusa, wiele osób próbuje zdobyć go, wymieniając się wskazówkami na grupach na Facebooku i na Reddit. Eksperci porównują to zjawisko do zeszłorocznego wzrostu zainteresowania hydroksychlorochiną. Lekarze alarmują o rosnącej liczbie osób przyjmujących weterynaryjne wersje leku przeznaczone dla zwierząt gospodarskich, w postaci skoncentrowanej pasty lub płynnej. Departament zdrowia stanu Missisipi poinformował w tym miesiącu, że 70 proc. niedawnych telefonów do stanowego centrum kontroli zatruć pochodziło od osób, które spożyły iwermektynę przeznaczoną dla zwierząt. Według danych Centers for Disease Control and Prevention (CDC) liczba przypadków zatruć lekami weterynaryjnymi zawierającymi tę substancję od lipca wzrosła pięciokrotnie.

Przeczytaj też: