Czesław Niemen wystąpił w więzieniu. "Nie wierzyłem własnym oczom"

2 min. czytania
13.01.2025 11:36
Zareaguj Reakcja
Czesław Niemen pozostaje w naszej pamięci jako jeden z najwybitniejszych polskich muzyków. Jednak jego kariera nie była wyłącznie pasmem szybkich i łatwych sukcesów. Ten koncert wspominał wyjątkowo emocjonalnie!
|
fot. Czesław Niemen nie zapomniał tamtego koncertu ( kad z TVP)
  • Czesław Niemen był jedną z największych gwiazd muzyki doby PRL.
  • Mimo że odniósł wielki sukces, to występy nie zawsze szły mu jak z płatka.
  • Jeden z koncertów miał wyjątkowo zaskakujący przebieg.

Czesław Niemen urodził się 16 lutego 1939 roku jako Czesław Juliusz Niemen-Wydrzycki. Początkowo występował właśnie pod nazwiskiem Wydrzycki, a dokładniej – do 1962 r.

Właśnie w 1962 roku miał miejsce prawdopodobnie najgorszy, a przynajmniej jeden z najgorszych, koncertów, które zagrał Niemen. Jak wspomina Franciszek Walicki, społecznik i propagator jazzu, wspierający Niemena na początku jego kariery, zorganizował mu wówczas występ w Grudziądzu.

Zobacz także: Nie połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia. Ta relacja była „wypadkiem przy pracy”

Czesław Niemen dokonał niemożliwego. "Cud" w więzieniu

Było tylko jedno "ale", bo koncert odbywał się w miejscowym zakładzie karnym dla kobiet. Jak czytamy na oficjalnej stronie Muzeum Jazzu, Czesław Niemen wystąpił jako "przerywnik" między występami rock'n'rolowych kapel. Niestety, jego muzyka nie znalazła uznania u osadzonych, chociaż początkowo wydawały się zaciekawione przybyszem o wyglądzie, jak wspominał Walicki, "wystraszonego ministranta".

Czesiek występował jako tzw. przerywnik między rock’n’rollowym łomotem zespołu – sam, tylko z gitarą. Kiedy wszedł na scenę, wysoki, szczupły, z krótko ostrzyżonymi włosami i czarnym wąsikiem, dziewczyny ożywiły się: "Co też nam pokaże ten chłopak o wyglądzie wystraszonego ministranta?".

Franciszek Walicki myślał, że koncert będzie kompletną klapą. Okazało się jednak, że mimo początkowej niechęci, osadzone... wzruszyły się piosenkami Niemena. I to do tego stopnia, że gdy promotor młodego talentu chciał przerwać występ, zastał widownię tonącą we łzach!

Zaskoczyła mnie cisza na widowni. Nie wierzyłem własnym oczom. Dziewczyny-więźniarki płakały. Nie krępowały się, nie wstydziły. Czesiek skończył i zszedł z estrady. Bez słowa objąłem go i przytuliłem. Wiedziałem już, że odkryłem skarb.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!