COVID-19 w USA bardziej śmiertelny niż grypa hiszpanka
COVID-19 w USA zabił już więcej ludzi niż pandemia hiszpańskiej grypy w 1918 roku, co czyni obecną pandemię najbardziej śmiertelną w historii Stanów Zjednoczonych – wynika z danych przedstawionych przez naukowców z Uniwersytetu Johna Hopkinsa.
Jak wynika z danych udostępnionych w poniedziałek, w wyniku powikłań związanych z koronawirusem zmarło w Stanach Zjednoczonych około 676 tysięcy osób. To więcej niż liczba 675 tysięcy Amerykanów, którzy zmarli z powodu hiszpańskiej grypy w latach 1918-19 (na całym świecie podczas ówczesnej pandemii zmarło co najmniej 50 mln osób).
Zgony z powodu COVID-19 odnotowane w Stanach Zjednoczonych stanowią około 14% ogólnoświatowej liczby ofiar obecnej pandemii, która wynosi niemal 4,7 mln. To duży odsetek, zważywszy na fakt, że populacja USA stanowi zaledwie 4,2% populacji świata – wynika z danych opublikowanych w serwisie statnews.com.
Zapomniane lekcje z pandemii sprzed stu lat
Jak powiedział Howard Markel, ekspert ds. zdrowia publicznego z Uniwersytetu w Michigan, wiele lekcji wyniesionych z pandemii hiszpańskiej grypy zostało zaprzepaszczonych:
„Teraz mamy współczesną pandemię – we współczesnych czasach i z nowoczesną technologią i szczepionkami. Będę o tym uczył swoich studentów” - powiedział.
Hiszpanka była najgroźniejszym szczepem grypy w historii. Wywołała ją najbardziej zjadliwa odmiana wirusa H1N1, czyli wirusa grypy typu A. Wówczas szczególnie wysoką liczbę zgonów odnotowano u zdrowych, silnych osób w wieku od 15 do 34 lat. Z powodu tej choroby średnia spodziewana długość życia w USA obniżyła się o ponad 12 lat. Wówczas nie było szczepionki oraz antybiotyków, które pomogłyby walczyć z pandemią oraz leczyć infekcje bakteryjne. Sposoby ograniczania rozprzestrzeniania się choroby były wówczas ograniczone do kwarantanny, izolowania chorych, właściwej higieny, ograniczania liczby zgromadzeń publicznych i używania środków dezynfekujących.
„Teraz – po stu latach – mamy znaczną przewagę, ale liczba zgonów jest frustrująca, a wszystko pogarszają ludzie, którzy odmawiają przyjmowania pomocy w postaci darmowych szczepień. Obecnie widzimy również w szpitalach coraz więcej dzieci z dużymi czynnikami ryzyka. I problemem nie jest to, że nie otrzymały one wzmacniającej dawki [szczepionki]. Problemem jest to, że są one niezaszczepione” - powiedział telewizji CNBC dr Paul Offit, doradca agencji FDA ws. szczepień na COVID-19.
Sprawdź też:
-
Szczepienia chronią przed śmiercią – CDC ma dowody