Tego Polaka pokochali aktorzy "Niewolnicy Isaury". Tak zapamiętali nasz kraj

3 min. czytania
20.05.2026 07:35
Zareaguj Reakcja

Wspomnienia Pana Adama Mieszkowskiego z wizyty Lucelii Santos i Rubensa de Falco w Polsce w 1985 roku. Polak był "ulubionym tłumaczem" duetu znanego z serialu "Niewolnica Isaura". Oto, co zdradził na antenie Radia Pogoda.

Tłumacz gwiazd
fot. YouTube, TVP, kadr z serialu "Niewolnica Isaura"
  • Adam Mieszkowski był tłumaczem Lucelli Santos i Rubensa de Falco w Polsce.
  • Aktorzy znani z serialu "Niewolnica Isaura" odwiedzili nasz kraj w latach 80.
  • Oto, jak "szaleństwo" u boku sław wspomina gość Radia Pogoda.
Pogodny Poranek Radia Pogoda
Wspomnienia Pana Adama Mieszkowskiego z wizyty Lucelii Santos i Rubensa de Falco w Polsce w 1985 roku
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Kiedy w połowie lat 80. na antenie TVP1 można było oglądać brazylijską komedię, ulice stawały się puste. Niemal wszyscy oglądali "Niewolnicę Isaurę". Polacy z uwagą śledzili losy Isaury oraz jej ciemiężyciela Leoncia.

Redakcja poleca

"Niewolnica Isaura" i jej oprawca w Polsce

Nic dziwnego, że gdy w maju 1985 roku Lucelia Santos i Rubens de Falco odwiedzili Polską Rzeczpospolitą Ludową, na warszawskim lotnisku powitał ich tłum. Wśród obecnych byli nie tylko fani, ale też tłumacz Adam Mieszkowski, który w Radiu Pogoda wrócił wspomnieniami do dni spędzonych u boku brazylisjkich sław.

Mieszkałem długo bardzo w Brazylii, jestem native speakerem. Gdy zadzwonił do mnie ówczesny szef Lew Rywin, a ja wcześniej tłumaczyłem dla TVP pewien serial brazylijski. No i on [Rywin] zapytał, czy byłbym skłonny popracować, bo zbliżały się wybory. Był taki pomysł, żeby odwrócić uwagę ludzi od wyborów. Do tego tak doszło, że mnie znali po prostu z Dwójki, że tam język - wyjaśnił na antenie Adam Mieszkowski.

"To było totalne szaleństwo"

Dodał, że politycy "planowali wizytę Lucelii Santos i Rubensa de Falco". - Wtedy pracowaliśmy ja i moja siostra, która ze mną mieszkała w Brazylii. Przywitaliśmy ich na lotnisku, mieszkaliśmy w hotelu Victoria w Warszawie, było totalne szaleństwo, bo dzieciaki praktycznie przez całą dobę tam stały pod hotelem, krzyczały "Isaura, Isaura" - mówił w Radiu Pogoda tłumacz.

Mieszkaliśmy razem z nimi w hotelu i potem krążyliśmy po Polsce. Byliśmy w Łodzi, na takim spotkaniu w Teatrze Wielkim. [...] Był szał. Taki kordon policji [nas musiał eskortować], [...] bo to było totalne szaleństwo. [...] Kilka było tych wizyt na terenie Polski. [...] To był taki tydzień totalnie szalony, bo oni byli wcale niepopularni. Przywieźli nas do Łodzi, to w ogóle było śmiesznie, bo mieliśmy zamieszkać w Grand Hotelu w centrum Łodzi. No ale było to tak, że jechała eskorta milicyjna na sygnałach, nasze dwa samochody z aktorami. Już wszyscy wiedzieli, dokąd my zmierzamy, więc Piotrkowska była nieprzejezdna i zamieszkaliśmy na Bałutach. Więc tam żeśmy sobie mieszkali. Totalne szaleństwo.
Redakcja poleca

Jak znawca języka brazylisjkiego wspomina swoich sławnych towarzyszy? W Pogodnym poranku Radia Pogoda zauważył:

Przesympatyczni, przesympatyczni oboje. Ona tak bardzo ciepła dziewczyna, fajna. Rubens taki dżentelmen, taki starej daty. Bardzo, bardzo fajny facet. Było szaleństwo z tymi dziewczynami, chciały się do niego dostać. Jeżeli chodzi o ludzi - przeuroczy, w ogóle nie zarozumiali, oni byli cały czas szczęśliwi, że ich tak ludzie witają, że to oni wczoraj byli na Węgrzech, w kilku innych miejscach, też w Chinach. No ale tutaj w Polsce powiedzieli, że to było takie jedyne w swoim rodzaju.

Źródło: RadioPogoda.pl