Schowała "Dom nad rozlewiskiem" do szuflady. "Co ja jestem, jakaś Grochola?"

3 min. czytania
13.05.2026 10:30
Zareaguj Reakcja

W nowym odcinku "Alei Sław" Tamara Pawlik-Lipska rozmawiała z powieściopisarką i autorką bestsellerowych książek – Małgorzatą Kalicińską. Gościni na antenie Radia Pogoda opowiedziała o kulisach pracy nad uwielbianą przez Polaków serią "Dom nad rozlewiskiem", a także o nowym tytule "Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach". "Nie możemy przypisywać aktora do roli, którą gra. My pisarze – tak samo! Też mamy tę wolność" – zaznaczyła w programie.

Małgorzata Kalicińska w Radiu Pogoda
fot. Radio Pogoda
  • Małgorzata Kalicińska, powieściopisarka i popularna autorka książek, była gwiazdą "Alei Sław Radia Pogoda".
  • Na antenie wspominała nie tylko o serii "Dom nad rozlewiskiem".
  • W rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską opowiedziała o książce "Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach".
play play
replay
forward
volume volume
0:00

W nowym odcinku "Alei Sław Radia Pogoda" gościła jedna z popularniejszych pisarek w naszym kraju – Małgorzata Kalicińska. W swoim dorobku ma autobiograficzną powieść "Fikołki na trzepaku. Wspominki z podwórka i nie tylko", słodko-gorzką historię pod tytułem "Zwyczajny facet", a także bestsellerową serię "Dom nad rozlewiskiem".

Małgorzata Kalicińska otwiera drzwi do Narnii. O czym mówi "Nostalgia"? 

Małgorzata Kalicińska odwiedziła Radio Pogoda, aby opowiedzieć o swojej najnowszej książce "Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach". Zdradziła, jakie emocje towarzyszyły jej podczas pisania i dlaczego powrót do bolesnych wspomnień bywa czasem konieczny.

"Tę książkę pisałam w ostatnim roku choroby mojego męża" – powiedziała na antenie. "Mój mąż chorował osiem lat, natomiast ostatni rok, był naprawdę bardzo trudny. Wiadomo, że z pewnych powodów, nawet ze względu na leki, mój mąż często podsypiał".

Redakcja poleca

Zaprzyjaźniony lekarz radził pisarce, aby znalazła sobie odskocznię od codzienności. Proponował jogę, spacer, ale Małgorzata Kalicińska w całości poświęciła się procesowi twórczemu. "Kiedy pisałam tę książkę otwierałam sobie drzwi do Narnii, wchodziłam i naprawdę mnie nie było" – opowiadała.

To jest książka, w której mnie nie ma. Bardzo wielu czytelników uważa, że w każdej książce ja opisuję siebie. Nie, moi drodzy, tak nie jest. Nie możemy przypisywać aktora do roli, którą gra. My pisarze – tak samo! Też mamy tę wolność. Możemy pisać kreatywnie [...] Życie dostarcza nam, pisarzom, reżyserom, scenarzystom pożywki po prostu na ulicy. Tylko trzeba to zobaczyć – zaznaczyła Małgorzata Kalicińska w Radiu Pogoda.

Czy Małgorzata Kalicińska spodziewała się, że seria "Dom nad rozlewiskiem" odniesie tak wielki sukces? "W życiu! Pisałam ją w takim specjalnym momencie mojego życia, jak nam interes upadł i wszystko było do bani. Wszystko było źle" – powiedziała w rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską. Okazuje się, że tym razem również uciekła do Narnii, zaczęła pisać, a "kropkę postawiła dopiero po 600 stronach".

Podczas pracy redakcyjnej wyleciało chyba 150 stron. Nie umiałam jeszcze tej materii opanować jakoś na żywo. Mój redaktor prowadzący, Janek Grzegorczyk, sporo tam rzeczy musiał "wyciachać". Mówi: "Tu powtórka, to wytniemy". Fajnie się z nim pracowało – wspominała pisarka.

Gościni "Alei Sław Radio Pogoda": "To nie jest za bardzo moje" 

Mimo tego że powieść "Dom nad rozlewiskiem" była już gotowa, ostatecznie trafiła do szuflady. Decydujące słowo należało do córki Małgorzaty Kalicińskiej, która studiowała wówczas marketing i zarządzanie. "Powiedziała: »Wysyłaj«. Ja mówię: »Dokąd?». »Do wydawnictw«. Na co powiedziałam: »Czy zgłupiałaś, a co ja jestem, jakaś Grochola, czy co?«. I tak się zaczęło".

"Są przepiękne zdjęcia, jest fantastyczna muzyka pana Stanisława Syrewicza. Światło tam jest przepiękne, takie cieplutkie i takie dobre, że aż spływa z ekranu. Tylko że nie jest to za bardzo moje, ale na podstawie moich pierwocin. Jest się z czego cieszyć" – opowiadała autorka "Domu nad rozlewiskiem" o serialu z Joanną Brodzik i Małgorzatą Braunek w rolach głównych.

Źródło: RadioPogoda.pl