Danuta Rinn przyciągała optymizmem. Tak naprawdę bardzo cierpiała
Danuta Rinn była uwielbiana przez polskich słuchaczy. Jej przeboje podbijały serca, a umiejętności wokalne budziły wielki podziw. Mimo że artystka słynęła z poczucia humoru, a na scenie prezentowała dużą charyzmę, w życiu prywatnym nie miała łatwo. Zmagała się z kompleksami i samotnością. Jej ostatnie dni były niezwykle przykre.
- Danuta Rinn była piosenkarką uwielbianą przez publikę.
- Prywatnie mierzyła się z wieloma trudnościami.
- To, jak wyglądały jej ostatnie chwile, łamie serce.
Danuta Rinn zdobyła ogólnopolską rozpoznawalność dzięki występowi na Festiwalu w Opolu w 1974 roku. Wykonała wówczas piosenkę "Gdzie ci mężczyźni?". Niemal natychmiastowo stała się uwielbiana przez tysiące słuchaczy. Posiadała wielkie umiejętności i cechowała się poczuciem humoru. Z dystansem podchodziła do swojego wyglądu. Jednak gdy schodziła ze sceny, wcale nie było jej do śmiechu.
Rozwiąż quiz o przebojach z dawnych lat. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz PRL. Czyj to hit? Młodzież odpadnie już na 3. pytaniu!
Danuta Rinn pozytywnie podchodziła do życia
Polacy określali ją niezbyt przychylnym mianem "śpiewającej krągłości". Podkreślali nieustannie fizyczność piosenkarki. Danuta Rinn zdawała się nic sobie z tego nie robić. Traktowała wszystko z poczuciem humoru, twierdząc, że jej popularność i waga rosną wprost proporcjonalnie. W licznych wywiadach pozowała na osobę, która patrzy na świat optymistycznie i nie przejmuje się wieloma rzeczami.
Prawda była jednak zdecydowanie inna. Kinga Rusin, prezenterka i córka chrzestna Danuty Rinn, mówiła w "Dzień Dobry TVN": "Otyłość była dla niej olbrzymim kompleksem, ale nie mówiła o tym". Kompleksy nie były jedynym problemem, z którym mierzyła się artystka. Doskwierała jej również ogromna samotność.
Z czasem Danuta Rinn zaczęła tracić zdrowie. Za namową bliskich zdecydowała się wybrać na wczasy odchudzające. Nie przyniosły one jednak efektów. W wieku 66 lat wyprowadziła się z mieszkania na Starej Ochocie w Warszawie i zamieszkała w Skolimowie.
Ostatnie chwile gwiazdy. Samotność sprawiała ból
Danuta Rinn była samotna. Nie była też w stanie odpowiednio zadbać o siebie bez pomocy. Dopiero w Skolimowie zaczęło jej się to udawać. Niestety, było za późno, ponieważ choroba była już w zbyt zaawansowanym stadium. Większość ostatnich chwil spędzała w szpitalu. Wprawdzie znajomi ją odwiedzali, ale gdy ją wypisywano, nie miała nikogo, kto mógłby ją stamtąd odebrać.
W 2006 roku Danuta Rinn trafiła do szpitala. Jak się okazało – po raz ostatni. Michał Bajor spotkał się z piosenkarką na krótko przed jej śmiercią. Na łamach "Twojego Stylu" opowiedział, jak wyglądały jej ostatnie chwile. Artystka zmarła w wieku 70 lat.
Pojechałem odwiedzić ją w szpitalu na Wołoskiej. Nie poznała mnie już. Byłem wstrząśnięty. To stało się tak szybko. Wyczołgałem się z sali, oparłem o ścianę i rozryczałem pełnym łkaniem – wyznał Michał Bajor we wspomnianej rozmowie.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!