Hitu lat 60. nikt dziś nie pamięta. Perełka PRL "przepadła z kretesem"
Hit lat 60. był niezauważony w swoich czasach. Jednak do dziś w repertuarze nieodżałowanej Anny German znajduje się taki utwór jak "Bal u Posejdona". Jak to się stało, że utwór podbił listy przebojów i serca słuchaczy z całego kraju, mimo że został skreślony przez krytyków? Taka jest historia zapomnianego przeboju PRL.
- W PRL Anna German byłą jedną z najpopularniejszych wokalistek swoich czasów.
- W 1965 roku artystka wydała hit "Bal u Posejdona". Hit lat 60. nie od razu trafił do ludzi.
- Taka jest historia piosenki, która do dziś chwyta za serce, choć nie została od razu doceniona.
Utwór "Bal u Posejdona" charakteryzuje się typową dla Anny German melancholią i poetyckim nastrojem. To także jeden z najweselszych utworów, jaki można znaleźć w repertuarze muzycznej ikony PRL, a mimo to nieco zapomniany. Nie wszyscy zdają sobie także sprawę z tego, że początkowo piosenka przeznaczona była dla innej artystki.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Edyta Geppert czy Anna German? 50 proc. punktów to obowiązek!
Historia piosenki "Bal u Posejdona". Tak powstał hit PRL
By poznać historię piosenki "Bal u Posejdona", należy cofnąć się mniej więcej do lat 50. XX wieku. Wówczas to Marek Sart, wtedy jeszcze jako student, a nie słynny kompozytor, pisał wiersze. Jeden z nich opowiadał o zawodzie miłosnym, mającym początek podczas hucznej zabawy... u Posejdona.
By świat poznał historię magicznego balu, trzeba było jednak trochę poczekać. Okazja nadarzyła się w 1965 roku, kiedy do drzwi kompozytora zapukał dziennikarz i redaktor naczelny redakcji rozrywki Telewizji Polskiej Witold Filler i jak opowiadał Marek Sart "głosem nie znoszącym sprzeciwu zażądał" by napisał piosenkę, przyszły hit lat 60.
Piosenkę dla jego ówczesnej narzeczonej, a może już wtedy żony, Ewy Miodyńskiej. (...) Czasu było mało, wszyscy zawodowi tekściarze byli zajęci, postanowiłem więc poszperać w mojej młodzieńczej twórczości. (...) Niestety naprawdę duża uroda pani Ewy, nie szła w parze z talentem wokalnym. Toteż zarówno utwór, jak i jego wykonawczyni przepadły z kretesem - wspominał kompozytor dla Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki.
Należy nadmienić, że pierwotna wersja "Balu u Posejdona" napisana była z męskiej perspektywy. Nowa, z największą starannością przygotowana, żeńska interpretacja utworu omal nie przepadła. Na szczęście wówczas na drodze Marka Sarta stanęła Anna German.
Hit lat 60. jest dziś nieco zapomniany. Tak wpadł w ręce Anny German
Utwór "Bal u Posejdona" utrzymany był w rytmie kujawiaka. Ówczesnej władzy PRL bardzo się podobało sięganie do "ludowizny". Marek Sart był przekonany, że napisał coś wartościowego, a mimo to piosenka prawie przepadła. "Żal mi było niewykorzystanej szansy" - wspominał po latach.
Moje cierpienie przerwał wszakże telefon od Ani German. Wybierała się na festiwal chyba piosenek poświęconych morzu? (...) i prosiła o jakiś stosowny utwór. „Bal u Posejdona”, świetnie się nadawał - wspominał kompozytor dla Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki.
"To już była zupełnie inna klasa wykonawcza. Zmieniłem tonację, przeniosłem akcenty rytmiczne i teraz to fantastycznie zabrzmiało" - mówił Marek Sart o nowej wersji hitu lat 60. Niestety na festiwalu w Sopocie gdzie utwór "Bal u Posejdona" miał premierę i tym razem przeszedł niezauważony przez krytyków. Inne zdanie miała z kolei publiczność, która zakochała się w najnowszym przeboju Anny German.
Źródło: RadioPogoda.pl, Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki