Grzegorz Turnau musiał to przepracować. "Nasza relacja nie była bliska"
Grzegorz Turnau cieszy się powszechnym szacunkiem wśród tysięcy Polaków, którzy kochają jego utwory muzyczne. Niestety, sukces zawodowy nie zawsze idzie w parze ze szczęściem w życiu prywatnym. Muzyk przez lata cierpiał z powodu trudnych relacji z własnym ojcem.
- Grzegorz Turnau jest wybitnym polskim muzykiem.
- Jego życie osobiste nie zawsze należało do udanych.
- Artysta zdecydował się opowiedzieć o trudnych relacjach z ojcem.
Grzegorz Turnau to jeden z najwybitniejszych polskich wykonawców poezji śpiewanej. Do najsłynniejszych utworów, które zapewniły mu uwielbienie tysięcy fanów gatunku, należą m.in. "Naprawdę nie dzieje się nic", "Między ciszą a ciszą" czy "Cichosza".
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Te hity nucił cały PRL. Pamiętasz te teksty? Dziś nie trafisz nawet 5/15
Takie relacje z ojcem miał Grzegorz Turnau. Smutne wyznanie
Sam Grzegorz Turnau to wnuk i syn wybitnych postaci polskiej kultury. Dziadkiem muzyka był Jerzy Turnau, literat, malarz oraz działacz ziemiański, a ojcem - Stefan Turnau, dydaktyk matematyki z tytułem doktora habilitowanego. Niestety, Grzegorza i Stefana łączyły skomplikowane, a wręcz trudne relacje.
Grzegorz Turnau rzucił światło na swoje relacje z ojcem w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym". Jak wyznał w wywiadzie, cierpiał m.in. ze względu na poczucie, że Stefan Turnau nie akceptuje jego zawodu. Nie pomagał fakt, że ojciec odszedł od rodziny artysty, aby założyć nową.
Ja nie miałem poczucia, że to, co robię, jest w pełni zrozumiane i zaakceptowane jako coś wartościowego przez mojego ojca. Dodam: ojca, który odszedł i założył nową rodzinę. Nasza relacja przez ostatnich 30 lat nie była bliska.
Stefan Turnau zmarł 18 stycznia 2025 roku. Grzegorz Turnau dopiero po śmierci ojca zdołał przepracować trudne emocje, które towarzyszyły tej relacji. Nie ukrywał w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego", że korzystał z pomocy terapeuty.
[...] Dopiero kiedy to się stało, rozpoczął się we mnie pewien proces, który niedawno zakończyłem. Dziś czuję, że się od ojca uwolniłem. [...] Nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że zwróciłem się o pomoc do kompetentnego człowieka i spotykałem się z nim przez pół roku, czyli przeszedłem terapię.
Źródło: RadioPogoda.pl, "Tygodnik Powszechny"