126 lat temu urodził się "Marian Leonard". Polacy nie wiedzą, że zrobił to jako pierwszy w historii
Leonard Buczkowski zapisał się w dziejach polskiego kina nie tylko pod własnym nazwiskiem. Mało kto pamięta, że jeden z najważniejszych polskich reżyserów XX wieku posługiwał się także pseudonimem artystycznym Marian Leonard. Co jeszcze bardziej zaskakujące, to właśnie on stał za kilkoma absolutnie pionierskimi osiągnięciami polskiej kinematografii po II wojnie światowej.
- Marian Leonard to pseudonim Leonarda Buczkowskiego, pioniera kina.
- Reżyser "Zakazanych piosenek", pierwszego polskiego filmu po wojnie.
- Buczkowski stworzył pierwszy polski film barwny, "Przygoda na Mariensztacie".
5 sierpnia 1900 roku w Warszawie urodził się Leonard Buczkowski, reżyser, scenarzysta i jedna z najważniejszych postaci w historii polskiego filmu. W swojej karierze posługiwał się również pseudonimem artystycznym Marian Leonard. Pod tym nazwiskiem podpisał między innymi film "Skarb". Jak przypomina Akademia Polskiego Filmu, było to konsekwencją powojennych kontrowersji związanych z jego działalnością w czasie okupacji.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Te hity nucił cały PRL. Pamiętasz te teksty? Dziś nie trafisz nawet 5/15
Buczkowski był twórcą, którego historycy filmu często określają mianem pioniera. Nie bez powodu. To właśnie on stworzył kilka produkcji otwierających całkowicie nowe rozdziały w polskiej kinematografii. Stanisław Janicki nazwał go nawet "pionierem, a nie awangardystą", podkreślając jego wyjątkową rolę w rozwoju rodzimego kina.
Jako pierwszy po wojnie nakręcił film, który oglądała cała Polska
Najważniejszym z tych osiągnięć były bez wątpienia "Zakazane piosenki". Film miał premierę w 1947 roku i przeszedł do historii jako pierwszy polski pełnometrażowy film fabularny nakręcony po II wojnie światowej.
Obraz opowiadał o losach mieszkańców okupowanej Warszawy, a jego siłą były popularne uliczne piosenki śpiewane podczas wojny. Widzowie odnaleźli w nim własne wspomnienia i doświadczenia. Film okazał się ogromnym sukcesem kasowym i przez wiele lat pozostawał jedną z najchętniej oglądanych polskich produkcji.
Historycy podkreślają, że stworzenie "Zakazanych piosenek" miało znaczenie znacznie większe niż tylko artystyczne. Był to symboliczny powrót polskiego kina po wojennej katastrofie i dowód, że rodzima kinematografia odradza się z ruin.
"Skarb" był pierwszą powojenną komedią
Rok później Buczkowski ponownie przeszedł do historii. W 1948 roku wyreżyserował "Skarb", uznawany za pierwszą polską powojenną komedię.
Film opowiadał o młodej parze zakochanych, która próbuje znaleźć mieszkanie w zrujnowanej, powojennej Warszawie. Choć dziś może wydawać się lekką komedią obyczajową, dla ówczesnych widzów był również obrazem codziennych problemów pierwszych lat po wojnie.
W produkcji wystąpili między innymi Danuta Szaflarska i Jerzy Duszyński, a film do dziś pozostaje jednym z najbardziej lubianych klasyków polskiego kina. Co ciekawe, właśnie ten obraz Buczkowski podpisał pseudonimem Marian Leonard.
Tak narodził się kolor w polskim kinie
Na tym nie koniec pionierskich osiągnięć warszawskiego reżysera. W 1954 roku Buczkowski wyreżyserował "Przygodę na Mariensztacie", która przeszła do historii jako pierwszy polski film barwny przeznaczony do kinowej dystrybucji.
Muzyczna komedia opowiadała historię Hanki Ruczajówny, młodej dziewczyny pracującej przy odbudowie Warszawy. Dla widzów przyzwyczajonych do czarno-białych obrazów kolorowa produkcja była prawdziwą sensacją. Barwne zdjęcia odnowionej stolicy i przebojowe piosenki sprawiły, że film szybko zdobył popularność.
To właśnie dzięki Buczkowskiemu polska publiczność mogła po raz pierwszy zobaczyć rodzimą fabułę w kolorze. Było to wydarzenie porównywalne z technologicznymi przełomami, które zmieniały światową kinematografię.
Lato w PRL nad Wisłą. Te zdjęcia zasługują na złoty medal
"Nie robiłem filmów wielkich, problemowych"
Sam Leonard Buczkowski z charakterystyczną skromnością mówił o swojej twórczości:
Nie robiłem filmów wielkich, problemowych. Ale wydaje mi się, że czasem przez małe rzeczy można więcej powiedzieć niż przez kolubryny.
O jego talencie z uznaniem pisał również przedwojenny scenarzysta i pisarz Julian Ginsbert, który na łamach pisma "Kino" w 1935 roku oceniał:
To człowiek czuły na piękno i niezdeprawowany nowoczesnymi pojęciami. W krajach, gdzie Dziesiąta Muza nie idzie w ogonku »businessu« i płaskiej intrygi, mógłby tworzyć piękne filmy.
Dziś nazwisko Leonarda Buczkowskiego nie zawsze pojawia się wśród najczęściej wspominanych twórców polskiego kina. Trudno jednak znaleźć reżysera, który aż tyle razy zapisywałby się w historii jako ten pierwszy. To właśnie dlatego "Marian Leonard" pozostaje jedną z najważniejszych postaci złotej ery polskiej kinematografii.
Źródła: RadioPogoda.pl, Akademia Polskiego Filmu, e-teatr.pl, Dzieje.pl, Film Polski, WP