Artur Orzech przed laty odszedł z "Szansy na sukces". Teraz zdradził powody
Artur Orzech wielu osobom może być znany z komentowania Eurowizji. Przez wiele lat robił to na antenie TVP. W pewnym momencie powierzono mu również poprowadzenie "Szansy na sukces". W tej roli sprawdzał się od 2019 roku. Natomiast w 2021 postanowił pożegnać się z programem. Ostatnio zdecydował się opowiedzieć o tym nieco więcej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Artur Orzech długo pracował w TVP
Eurowizja w Polsce wielu widzom może kojarzyć się z głosem Artura Orzecha. Komentował bowiem niezliczoną liczbę edycji. Przez wiele lat związany był z tego powodu z TVP. Zdarzało mu się również prowadzić festiwale w Opolu czy Sopocie.
W 2019 roku otrzymał możliwość poprowadzenia "Szansy na sukces". W tej roli zastąpił Wojciecha Manna, który przez wiele lat był twarzą programu. Ostatecznie jednak również Artur Orzech pożegnał się z formatem. Niestety, odbyło się to w atmosferze skandalu. Ostatnio zdecydował się zdradzić, co było powodem jego odejścia.
Zobacz także: Piotr Machalica zmarł trzy lata temu. Mało kto miał tak bogate portfolio
Mój wpływ na program był coraz mniejszy, a od pewnego momentu - żaden. [...] Coraz częściej słyszałem od artystów, którzy przychodzili do "Szansy…", że robią to tylko ze względu na mnie. To był dla mnie znak, że jednak to, co dzieje się w TVP w sferze informacji i publicystyki, rykoszetem uderza w program, w który jestem zaangażowany - powiedział Orzech dla Plejady.
TVP nie mówiła prawdy w sprawie odejścia prowadzącego?
Artur Orzech miał coraz mniej do powiedzenia w związku z "Szansą na sukces". Kiedy zdecydował się pożegnać z programem, wybuchła niemała burza. Wersja wydarzeń według TVP była taka, że prowadzący nie stawił się na nagraniach i nie poinformował nikogo o swoich zamiarach. Sam zainteresowany twierdzi, że było zupełnie inaczej.
Zobacz także: Maryla Rodowicz ma nowy obiekt westchnień? Artystka wspomina o adoratorze!
To nie odbyło się tak, jak przedstawiała to Telewizja Polska - czyli że nikomu nic nie powiedziałem, milczałem i nie pojawiłem się na nagraniach. To pewne zafałszowanie. Gdyby rzeczywiście tak było, skąd wziąłby się Marek Sierocki? Przechodził korytarzem przy S-5 na Woronicza? Przecież nie wyciągnięto go jak królika z kapelusza iluzjonisty. Produkcja wiedziała, że mnie nie będzie, w związku z czym sięgnięto po niego jako zastępstwo - zdradził.
Pojawiały się również informacje, że Artur Orzech musiał zapłacić karę za swoje działania. Okazuje się, że zrobił to. W efekcie sprawa wygląda tak, że to on sam odszedł z TVP, a nie odwrotnie.
Zobacz także: Znana aktorka wróci do „M jak miłość”? Ta wypowiedź nie pozostawia złudzeń
Karę zapłaciłem, co oznacza, że to ja zrezygnowałem ze współpracy z Telewizją Polską, a nie odwrotnie, jak próbowano przedstawić tę sytuację. Gdyby było inaczej, to, zgodnie z treścią podpisanego dokumentu, TVP musiałoby wypowiedzieć umowę, a tym samym zapłacić karę. A więc odejście z "Szansy na sukces" było wyłącznie moją decyzją - wyznał.
Szukasz chwili wytchnienia? Zrób sobie przerwę i włącz Radio Pogoda!
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!