Wzruszający utwór z lat 60. Tak przechytrzył cenzurę

2 min. czytania
03.09.2024 11:36
Zareaguj Reakcja
Czerwone Gitary miały w swoim dorobku wiele niezapomnianych piosenek. Za sprawą jednej z nich Krzysztofowi Klenczonowi udało się nie tylko wzruszyć miliony, ale też w sprytny sposób oszukać cenzurę PRL.
|
fot. Czerwone Gitary. kadr z TVP Kultura / Youtube

Zespół Czerwone Gitary w drugiej połowie lat 60. zawładnął polską muzyką. Stało się tak choćby za sprawą hitów: "Nie zadzieraj nosa", "Matura", "Takie ładne oczy" czy "Biały krzyż". Jednak ten ostatni utwór się tutaj wyróżnia. Dlaczego?

Historia piosenki "Biały krzyż"

"Biały krzyż" zasilił repertuar Czerwonych Gitar w 1968 r. Stało się tak za sprawą Krzysztofa Klenczona. Chciał on, żeby komponowane przez niego utwory odróżniały się od tego, co robił jego kolega z zespołu Seweryn Krajewski. Postanowił więc, że w warstwie lirycznej tym razem nie sięgnie po pomoc dotychczasowych współpracowników formacji: Marka Gaszyńskiego czy Krzysztofa Dzikowskiego.

Zobacz także: W latach 70. wystąpił w Opolu i się zaczęło. „Na scenie to pan jest jak wewiórka”

Jednak ten drugi poznał go ze swoim kolegą Januszem Kondratowiczem. I to Kondratowicz napisał tekst do "Białego krzyża". Jak wspominał cytowany na stronie Cyfrowej Biblioteki Piosenki Polskiej tekściarz, Klenczona do stworzenia wspomnianego utworu natchnęło znalezienie na obrzeżach Zakopanego zaniedbanego brzozowego krzyża, przy którym nie było żadnej tabliczki (tak oznaczano partyzanckie mogiły).

Kondratowicz wspominał, że Klenczon powiedział do niego wówczas:

Mój ojciec walczył w AK, był ranny i niedługo po wojnie zmarł. Właściwie, to ja go wcale nie miałem. Dziś, kiedy jestem muzykiem chciałbym poświęcić mu jakąś mądrą piosenkę. I chciałbym, żeby przekazać, że to o co oni walczyli, nie poszło na marne, że zostało coś w nas, jakaś siła, żeby być prawdziwymi Polakami.

Tak Krzysztof Klenczon i Czerwone Gitary oszukali cenzurę

Janusz Kondratowicz przyznał, że śpiewanie o krzyżu z pozoru nie miało racji bytu w czasach świeckich i komunistycznych władz PRL. Podobnie jak oddawanie w utworze, choć w nieco zawoalowany sposób, hołdu żołnierzowi AK. Tak więc w tekście nie odniesiono się do przynależności organizacyjnej poległych. Nadal jednak pozostawała kwestia krzyża...

Nie zapominajmy, że to był czas walki z Kościołem, wspomina. Kiedy po Polsce jeździła kopia cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, władze, by odciągnąć młodzież organizowały w miejscach pielgrzymki, koncerty najlepszych zespołów. Cenzura, nie da zgody na krzyż, powiedziałem Klenczonowi. A on na to: "Czy myśmy tam pod Reglami zobaczyli, jak zapłonął świat czy biały krzyż? Nie ma mowy, musi być «Biały krzyż»" – przyznał tekściarz.

Wtedy obaj z Klenczonem zastanawiali się, jak oszukać cenzurę. W końcu znaleźli sposób. Postanowili odciągnąć uwagę władz od "krzyża" za sprawą wplecenia na końcu tekstu fragmentu partyzanckiej piosenki "Rozszumiały się wierzby płaczące". W tamtym czasie komunistyczna cenzura była bowiem przychylna wątkom partyzanckim.

Plan się udał, a Czerwone Gitary odniosły z "Białym krzyżem" bardzo duży sukces. Co ciekawe, zaczarowana cenzura pozwoliła im zaśpiewać ten numer na festiwalu w Opolu. To spotkało się z entuzjastyczną reakcją i wzruszeniem publiczności. Co więcej, przyniosło zespołowi nagrodę Ministra Kultury i Sztuki.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!