Tyle Zbigniew Buczkowski zarabiał w PRL-u. Znalazł sposób na władzę

2 min. czytania
21.07.2024 10:27
Zareaguj Reakcja
Zbigniew Buczkowski to aktor znany m.in. z seriali "Graczykowie" czy "Święta wojna". Od lat występuje przed kamerą i na scenie. Jak wspomina pracę w PRL-u? Okazuje się, że znalazł sposób na lepsze zarobki. Jak to możliwe?
|
fot. Zbigniew Buczkowski o zarobkach, Kadr z serialu 'Święta wojna'

Zbigniew Buczkowski to aktor, który od lat występuje w polskich produkcjach. Zadebiutował już w 1972 roku małą rolą w filmie "Dziewczyny do wzięcia", gdzie zagrał kelnera. Później wystąpił w filmie "Rebus" w reż. Tomasza Zygadło. Tam dostał główną rolę. Szybko rzucił wyuczony zawód (ukończył technikum mechaniczno-elektryczne). Postanowił, że będzie aktorem.

W tym celu zdawał do szkoły filmowej, jednak nie został przyjęty. Był więc amatorem, który regularnie był zapraszany przed kamerę i na deski teatrów, m.in. Teatu Komedia. Grał w serialu "Dom", "Graczykowie", ale też "Święta wojna" czy "Lombard. Życie pod zastaw". Największą sławę Zbigniewowi Buczkowskiemu przyniosły jednak role z czasów PRL-u.

Zbigniew Buczkowski o zarobkach w PRL

Aktor zdradził, że do pewnego momentu liczył swoje zawodowe wcielenia, jednak do czasu. - Na początku swojej kariery byłem aktorem bez dyplomu. A tacy zarabiali znacznie mniej niż tzw. zawodowcy - zaczął opowieść w rozmowie z "Plejadą".

Zobacz także: Makabryczna piosenka z lat 70. Aż trudno uwierzyć, o czym jest

Jak wyjaśnił aktor, stawki były wtedy ustalane "odgórnie przez ministerstwo". Nie można było negocjować z władzą. Wyjątkiem był "jakiś dorobek". - A ja miałem. I to całkiem spory. Pisałem więc podania do dyrektorów zespołów filmowych i ministrów, w których wyliczałem swoje dotychczasowe role - dodaje w rozmowie z Michałem Misiorkiem Zbigniew Buczkowski. Wtedy ról miał na koncie blisko stu.

Jak ktoś zobaczył taką niekończąca się litanię z tytułami filmów, robiło to na nim wrażenie. No więc dostawałem specjalne stawki ministerialne i zarabiałem więcej niż amatorzy, ale i tak mniej niż wykształceni aktorzy.

Przełomowy okazał się egzamin eksternistyczny. Dzięki temu gwiazdor "Świętej wojny" miał dostać najwyższą stawkę. Tak też się stało. Przystąpił do egzaminu i lada moment został specjalistą i zawodowcem. Dzięki "papierkowi", jak zaznacza Zbigniew Buczkowski, zarabiał nawet 2,5 tys. zł za jeden dzień zdjęciowy.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!