Ta kultowa scena miała wyglądać inaczej. "Z sałatki śledziowej nic by nie wydusił"
"Popiół i diament" to arcydzieło polskiego kina, wyreżyserowane przez Andrzeja Wajdę. Premiera odbyła się 3 października 1958 roku. Film ten, będący ekranizacją powieści Jerzego Andrzejewskiego, przedstawia dramatyczne losy Polski tuż po zakończeniu II wojny światowej, w okresie kształtowania się nowej rzeczywistości politycznej pod rządami komunistów.
Akcja rozgrywa się w ciągu jednego dnia – 8 maja 1945 roku, w niewielkim miasteczku, gdzie bohater filmu, żołnierz Armii Krajowej Maciek Chełmicki (grany przez Zbigniewa Cybulskiego), dostaje rozkaz zamordowania komunistycznego działacza, Szczuki. Film ukazuje wewnętrzne rozterki Maćka, rozdartego między powinnością wobec swoich towarzyszy a pragnieniem normalnego życia.
Przez emocjonalne zmagania bohatera W kieliszkach wcale nie było spirytusu. Fot. kadr z filmu "Popiół i diament" ukazuje dylematy moralne związane z wojną, polityką oraz patriotyzmem, wpisując się w nurt rozliczeniowy polskiego kina powojennego.
Symbolika i mistrzowska reżyseria Wajdy sprawiają, że film ten ma głębsze znaczenie niż typowe dzieło historyczne. Postać Maćka, zagrana przez Cybulskiego z wyrazistą charyzmą, stała się ikoną kina polskiego. Scena z płonącymi kieliszkami, która symbolizuje ofiary wojny, to jeden z najsłynniejszych momentów polskiej kinematografii.
Zobacz także: Jerzy Bińczycki miał zaskakującą pasję. „Dostał za nie nagrodę”
"Popiół i diament". Ta scena powstała przez przypadek
Ciekawostką jest, że sceny tej pierwotnie w ogóle nie było w scenariuszu. Nie wiadomo nawet, jak i dlaczego pojawiła się w filmie.
W scenariuszu było napisane, że siedzi Maciek Chełmicki razem z Andrzejem i jedzą sałatkę śledziową, i rozmawiają o tym, o czym rozmawiają, że zginęli ich najlepsi przyjaciele […] Z sałatki śledziowej nawet Bergman by nic nie wydusił — wspominał po latach Andrzej Wajda, cytowany przez Onet.
Choć pamiętna scena przy barze w restauracji "Metropol" trwa zaledwie około trzech minut, jej realizacja zajęła aż dwa dni. Maciek przesuwa w niej po blacie kieliszki napełnione spirytusem, a następnie podpala je zapałką, tworząc płonące symbole. Andrzej, siedzący obok, wymienia imiona poległych przyjaciół: "Haneczka, Wilga, Kosobudzki, Rudy, Kajtek…". Na koniec zdmuchuje zapałkę i mówi: "My żyjemy", co wywołuje u Maćka głośny śmiech.
Filmowcy i ich małe oszustwo
Podczas kręcenia tej sceny nie obeszło się jednak bez trudności. Okazało się, że spirytus wcale nie chciał tak spektakularnie płonąć, więc filmowcy musieli coś wykombinować. Spirytus zastąpiono więc benzyną. Trzeba było tylko również uważać, aby Zbigniew Cybulski przypadkowo nie napił się paliwa.
"Popiół i diament" jest filmem uniwersalnym. Z jednej strony ukazuje rozdarcie jednostki w obliczu zmieniających się realiów politycznych, z drugiej porusza tematy ponadczasowe, takie jak sens poświęcenia, granice wolności oraz tragizm losów ludzi uwikłanych w historię. Film ten nie tylko zdobył uznanie w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej, potwierdzając status Wajdy jako jednego z najwybitniejszych reżyserów europejskiego kina.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!