Irena Karel straciła dla niego głowę. Nie było "happy endu"
Irena Karel przeszła do historii polskiego kina nie tylko z powodu swojego niekwestionowanego talentu aktorskiego. Wyróżniała się bowiem urodą na tyle, by doczekać się porównań do samej Brigitte Bardot! Niestety, jak boleśnie się przekonała, piękno zewnętrzne i wewnętrzne nie gwarantuje szczęścia w życiu osobistym.
- Irena Karel była jedną z najjaśniejszych gwiazd kina PRL.
- Chociaż porównywano ją do Brigitte Bardot, uroda nie zagwarantowała jej szczęścia osobistego.
- Ten romans aktorki odbił się szerokim echem w całym środowisku filmowym.
Irena Karel przyszła na świat jeszcze w trakcie II wojny światowej, bo 10 sierpnia 1943 roku w okupowanym ówcześnie Lwowie. Początkowo grała na tyle drobne role, że czasami nie uwzględniano jej nazwiska nawet w napisach końcowych! Z czasem jednak młoda absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie stała się prawdziwą gwiazdą swojego pokolenia.
Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. "Quo vadis" czy "Krzyżacy"? Jeśli masz maturę, 15/20 to mus!
Irena Karel straciła dla niego głowę
O względy Ireny Karel walczyło wielu mężczyzn, zarówno tzw. szarych zjadaczy chleba, jak i gwiazdorów. Jak jednak opisywał w swojej książce "Będzie skandal. Autoportret" reżyser Kazimierz Kutz, aktorka straciła głowę dla Zygmunta Samosiuka.
Zygmunt Samosiuk również był związany zawodowo z filmem. W przeciwieństwie do Ireny Karel nie pracował jednak jako aktor, ale operator. Kazimierz Kutz podkreślał, że Samosiuk błyskawicznie odwzajemnił uczucie ślicznej gwiazdy i szybko był w stanie zrobić dla niej wszystko.
On się w niej z miejsca śmiertelnie zakochał. Stracił dla swojej księżniczki głowę, wszystko rzucił i całkowicie się jej poddał – opisywał Kazimierz Kutz w "Będzie skandal. Autoportret".
Zygmunt Samosiuk i Irena Karel mieli bardzo poważne plany odnośnie do swojego przyszłego związku. Operator oświadczył się aktorce, a ona z radością powiedziała "tak". Zakochani, po około czterech latach wspólnego życia, wreszcie stanęli na ślubnym kobiercu.
Nie zdążyła pożegnać męża
Niestety, jak przytacza Pomponik, życie operatora i aktorki nie było wolne od cierpienia. Wręcz przeciwnie, między Zygmuntem Samosiukiem a Ireną Karel niejednokrotnie dochodziło do awantur. Nie raz i nie dwa się rozstawali, ale zawsze miłość okazywała się silniejsza od wzajemnych animozji i finalnie do siebie wracali.
23 listopada 1983 roku to prawdopodobnie jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy dzień w życiu Ireny Karel. Właśnie tego dnia Zygmunt Samosiuk zmarł, a ukochana nie zdążyła go nawet pożegnać.
W chwili śmierci męża Irena Karel przebywała za granicą, a dokładniej w Stanach Zjednoczonych. Odejście miłości jej życia, jak po dziś dzień mówi o zmarłym, odcisnęło piętno na dalszym życiu osobistym i zawodowym aktorki. Na około pięć lat zrobiła sobie przerwę od życia publicznego, nie wyszła też drugi raz za mąż.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!