advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Anna Dymna cudem uniknęła najgorszego. "Myślałam, że to piekło"

3 min. czytania
30.12.2025 20:30
Zareaguj Reakcja

Lata 70. to dla Anny Dymnej czas największego rozkwitu jej filmowej kariery. Właśnie wtedy zagrała w produkcjach, takich jak "Janosik", "Trędowata" czy "Nie ma mocnych". Aktorkę obsadzono także wówczas w pewnym węgierskim dramacie, na planie którego doznała niebezpiecznego wypadku. Jej życie bardzo się po nim zmieniło.

Anna Dymna przeżyła groźny wypadek
fot. Kadr z filmu "Nie ma mocnych" (1974), reż. S. Chęciński
  • Anna Dymna zdobyła rozpoznawalność dzięki licznym rolom w cieszących się popularnością filmach.
  • Podczas kręcenia "Węgierskiej rapsodii" aktorka doznała poważnego wypadku. "Myślałam, że to piekło" – wspomina.
  • Z przykrego doświadczenia gwiazda wyciągnęła dla siebie ważną życiową lekcję.

Anna Dymna należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorek teatralnych i filmowych. Polacy znają ją dziś także jaką działaczkę społeczną i założycielkę fundacji "Mimo Wszystko", która niesie pomoc osobom niepełnosprawnym i pozostającym w trudnej sytuacji życiowej. Po raz pierwszy o gwieździe zrobiło się jednak głośno jeszcze w latach 70. To wtedy stawiała pierwsze kroki przed kamerą.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!

1/20 Ta piękność znana z roli Królowej Lalek w "Akademii pana Kleksa" to

W młodości Anna Dymna zagrała wiele znakomitych ról, dzięki którym jej talent dostrzegła cała Polska. Aktorkę można było oglądać m.in. w kultowych komediach Sylwestra Chęcińskiego – "Nie ma mocnych" oraz "Kochaj albo rzuć" gdzie wcieliła się w postać Ani Pawlakówny – a także w serialu "Janosik" czy też głośnej ekranizacji "Trędowatej".

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że Dymna miała także okazję sprawdzić się na planie zdjęciowym za granicą. Pod koniec lat 70. Miklós Jancsó obsadził ją w swoim dramacie "Węgierska rapsodia". Aktorka nie wspomina jednak dobrze tego doświadczenia. Wszystko ze względu na groźny wypadek, który jej się przytrafił.

Anna Dymna ledwie uszła z życiem. "Leżałam i umierałam"

Do wspomnień z okresu pracy nad filmem "Węgierska rapsodia" Anna Dymna powróciła w udzielonym niedawno wywiadzie. Jak się okazuje, będąc na Węgrzech aktorka niespodziewanie trafiła do szpitala. Na skutek wypadku wchodząca gwiazda omal nie straciła życia.

Umierałam i leżałam na Węgrzech w szpitalu. Nic nie rozumiałam. Myślałam, że to piekło. Straciłam pamięć. Nie wiedziałam, kim jestem ani nic. Później mi opowiadali, że byłam "jakąś wariatką, jakąś aktorką z Polski" – wspominała aktorka w wywiadzie dla Radia RDC.
Zobacz także

Obrażenia, jakich doznała Anna Dymna, były bardzo rozległe. "To ona umiera, tu jej palec szyją, tu coś, tu ma połamane, tu ma pół żebra w płucach" – miała słyszeć od lekarzy.

Jakieś straszne rzeczy miałam – odmy, rury ze mnie wystawały. […] Ja tylko pamiętam, że widziałam słońce. Było takie okno i uczucie takiej radości, po czym traciłam przytomność i tak co chwilę – opowiadała aktorka w cytowanej rozmowie.

Ten wypadek mogła przypłacić życiem. Wyciągnęła z niego ważną lekcję

Chociaż ze zdarzeniem, o którym opowiedziała Anna Dymna, wiąże się wiele przykrych wspomnień, okazało się ono dla aktorki momentem przełomowym. Jak przyznała, to wypadek pozwolił jej zrozumieć, jak cenne jest życie, co było dla niej szczególnie ważne po wcześniejszych bolesnych doświadczeniach osobistych.

Zrozumiałam, że człowiek powinien się cieszyć każdą chwilą i że życie jest największą wartością, a to wtedy był taki czas, że spaliło mi się mieszkanie, umarł Dymny – znalazłam go nieżywego – mówiła w RDC.
Pogodne lata [PODCAST]
Z kopyta "Kulig" rwie. Pogodne lata #16
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Doświadczenie stało się dla gwiazdy ważną lekcją. "Ten wypadek mnie uratował, bo ja nagle wtedy się zorientowałam, że masz obowiązek być szczęśliwa i masz obowiązek żyć. Ja się tak cieszyłam tym życiem" – wyznała.

Źródło: RadioPogoda.pl, Radio RDC