Przeżyła Powstanie Warszawskie. To zastała po powrocie do domu
Alina Janowska znajdowała się w gronie najbardziej uznanych i lubianych polskich aktorek. Polacy pokochali ją choćby dzięki rolom w "Podróży za jeden uśmiech", "Wojnie domowej" czy "Złotopolskich". Zanim jednak mogła rozwinąć skrzydła zawodowo, musiała walczyć o wolność.
Alina Janowska o walce w Powstaniu Warszawskim
Alina Janowska była kobietą twardą i odważną, dla której wolność była ogromnie cenna. Uczestniczyła od samego początku, a więc od 1 sierpnia 1944 r., w Powstaniu Warszawskim. Pełniła służbę jako łączniczka dowództwa batalionu "Kiliński".
Działała jako "Alina", a nieformalnie "Setka". Słynęła bowiem z tego, że była niezawodna i zawsze pomocna. Poza przekazywaniem meldunków, udzielała także pomocy rannym, sprzątała i dbała o to, by ci, którzy szli na akcje, mieli co zjeść.
Zobacz także: Alina Janowska brała udział w Powstaniu Warszawskim. „Zrozumiałam, że strzelał ktoś z tyłu”
Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego udostępniło wspomnienia gwiazdy z tamtego okresu.
Myśmy (łączniczki – przyp. red.) same sobie ustanawiały swój rytm działania, ale to było uzależnione od tego, kiedy jest akcja i gdzie. Czasem trzeba było pomóc siostrom, które przychodziły z noszami do bardzo ostrych wypadków i nie dało się inaczej, jak tylko wynieść na noszach. Musiałyśmy im pomagać. Czasem mogłyśmy coś zrobić same. Osobiście byłam od porządków, od jedzenia i od meldunków – tłumaczyła.
Przyznała, że początkowo jej – tak jak wszystkim dookoła – wydawało się, że powstanie uda się wygrać. I to w krótkim czasie. Szybko jednak zrozumiała, że zadanie będzie o wiele trudniejsze.
Wszyscy byli pewni, że Powstanie będzie trwało kilka dni czy najwyżej tydzień i że przyjdzie rosyjska armia plus polskie wojsko, które było razem z nimi [...]. Wtedy my się włączymy w tamtą akcję, oni w naszą i pójdziemy, będziemy gonić Niemców. Tak każdemu się wydawało, ale jak posłyszeliśmy, że (armia rosyjska – przyp. red.) się zatrzymała i w jakim celu, i że to jest po prostu wykręt i bujda z chrzanem, to ja osobiście wtedy dopiero zrozumiałam, że to już jest wszystko na naszych ramionach, na naszych barkach – wyznała Alina Janowska.
To zrobiła Alina Janowska po przegranej walce z okupantem
Jak wiadomo, wielkie zaangażowanie i zacięta walka niestety nie przyniosły upragnionej wygranej z nazistami. Po upadku Powstania Warszawskiego 3 października 1944 r. niemieccy okupanci wypędzali ze zniszczonej stolicy mieszkańców. Wtedy Alinie Janowskiej udało się wydostać z transportu i przemaszerować do Tworek, gdzie przebywała jej rodzina.
Szłam w oddziale, Niemiec za nami, Niemiec przed nami, już nie wiem, ile czwórek było. Potem powiedziałam, że się odrywam, bo mieszkam bardzo niedaleko i idiotyzmem byłoby pchać się w niepotrzebne sytuacje. I dawaj, kartofliskami. Kartofle i pomidory, to widziałam w nocy, jak zasypiałam. Wiszące, brązowe, już zgniłe, leżące łęciny po kartoflach. Na brzuchu czołgałam się do Opaczy, stacja kolejki EKD Opacz [...]. Ale jak wchodziłam na drugą stronę nasypu, to już byłam o włos od wiedzy, że znajdę się na drugim świecie, że jednak strzeli ten Niemiec do mnie. Ale nie strzelił, wylazłam i wsiadłam w kolejkę, która tam stawała, i pojechałam do Tworek – wspominała.
Alina Janowska zdradziła, jaki widok zastała po powrocie do rodzinnego domu:
Moja mama stoi na stole przy oknie, zakłada firankę i pyta: "Kto tam?". Boję się powiedzieć cokolwiek, bo boję się, że spadnie z tego stołu. Więc nic nie mówię i czekam, aż mama uklęknie na tym stole, czy coś takiego zrobi. Mama znowu mówi: "Kto tam?". Po cichu, po cichu otwieram drzwi i mówię: "Mamusiu, uważaj, delikatnie schodź". Mama mówi: "Alinka?". "Tak". Padłyśmy sobie w ramiona, mama się popłakała — opowiadała.
Aktorka dodała, że ojca znalazła w kaplicy. Dodała, że "podobno codziennie tam chodził i się modlił" za nią.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!