Marek Piekarczyk o rodzinnej tragedii. Stracił syna przez zaniedbanie personelu?

2 min. czytania
25.11.2023 14:58
Zareaguj Reakcja
W swojej książce "Zwierzenia kontestatora" Marek Piekarczyk opisał osobistą tragedię, która spotkała go przed laty. Powrócił pamięcią na szpitalny oddział i podzielił się z czytelnikami dramatycznymi wydarzeniami, które rozegrały się tuż po narodzinach jego syna.
|
fot. Marek Piekarczyk smutno o stracie syna. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Marek Piekarczyk wydał jakiś czas temu książkę, która zawierała cykl jego wywiadów z dziennikarzem – Leszkiem Gnoińskim. W jednym z nich muzyk opowiedział o okolicznościach śmierci jego nowonarodzonego syna – Michałka. Okazało się, że artysta obarcza tragedią… szpitalny personel.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

Zobacz także: TVP czy Polsat? Na tym sylwestrze wystąpi Maryla Rodowicz

 

Marek Piekarczyk był zrozpaczony po śmierci syna. Obwiniał personel szpitala

W 2014 roku światło dzienne ujrzała książka Marka Piekarczyka i Leszka Gnoińskiego – „Zwierzenia kontestatora”. Muzyk zawarł w niej rozrywającą serce historię o stracie ukochanego syna. Artysta miał wówczas 27 lat, a jego partnerka – Ewa zaledwie 17. Zakochani oczekiwali narodzin pierwszego dziecka i planowali pobrać się tuż po nich. Pomimo urzędowego pozwolenia, zdecydowali, że wstrzymają się ze ślubem. Michałek urodził się nieco za wcześnie i musiał znaleźć się pod stałą opieką lekarską. Jak wspomina Piekarczyk, personel szpitala nie wywiązał się jednak dobrze z powierzonej mu roli. Marek Piekarczyk wyznał, że chłopiec zmarł, ponieważ medycy dopuścili się zaniedbania.

Michał urodził się trochę wcześniej i włożyli go do inkubatora. Tej samej nocy, z soboty na niedzielę, zmarł. Po prostu zrobili sobie imprezkę na oddziale i nie dopilnowali. Potem nie mogłem zobaczyć swojego dziecka, takie były głupie czasy – napisał Marek Piekarczyk w książce „Zwierzenia kontestatora”.

Zobacz także: Wykonawca hitu „Konik na biegunach” powraca! Michał Hochman wydał nową piosenkę

Kolejnym policzkiem dla muzyka był fakt, że odmówiono mu zobaczenia ciała syna i pożegnania się z nim. Marek Piekarczyk został zmuszony do przekupienia mężczyzny pracującego w prosektorium. Przez jakiś czas myślał nawet o tym, by skierować sprawę do sądu.

Dałem mu 50 złotych i otworzył trumnę. Piękny, wspaniały, cudowny chłopczyk. Śliczne rysy, długie palce, wyglądał jak anioł. (…) Chciałem im zrobić sprawę sądową, ale gdy nad grobem powiedziałem „odpuszczamy naszym winowajcom”, wybaczyłem im – czytamy dalej we wspomnieniach Piekarczyka.

Zobacz także: Niesamowity koncert w rocznicę śmierci Niemena. Przyjaciele uczczą pamięć mistrza

 

Relacja Piekarczyka i Ewy została wystawiona na próbę

Po przedwczesnej śmierci dziecka relacja Marka i Ewy przeszła kryzys. Para nie potrafiła poradzić sobie ze stratą wyczekiwanego dziecka.

Po pogrzebie Ewa powiedziała, że teraz nic już nas nie łączy i mogę ją zostawić, ale wzięliśmy ślub. Potem znów chciała zajść w ciążę i pojawił się Maciek. Między nami było fajnie, nie kłóciliśmy się – zapewnił muzyk.

Małżeństwo Piekarczyków doczekało się następnie córki Sonii, która urodziła się w 1984 roku. Byli ze sobą 20 lat i rozwiedli się pod koniec lat 90. Marek Piekarczyk przebywał wówczas na terenie Stanów Zjednoczonych.

Zobacz także: Najpiękniejsze utwory Janusza Kondratowicza [TOP 10]

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!