Krzysztof Krawczyk trzymał to w sekrecie. "Trzeba było kombinować"
- Krzysztof Krawczyk to legenda polskiej muzyki rozrywkowej.
- Nie wszyscy wiedzą, że gwiazdor miał pewien sekret.
- Wyjawił go jego przyjaciel oraz mistrz fryzjerstwa.
Krzysztof Krawczyk zasłynął przede wszystkim z wyjątkowego barytonu. Publiczności dał się poznać najpierw jako członek zespołu Trubadurzy, a później artysta solowy. Na scenie prezentował godną pozazdroszczenia charyzmę oraz nienaganną prezencję. Wszystko uzupełniała bujna fryzura, która niejedną osobę mogła wprowadzić w zachwyt.
Czas biegnie jednak nieubłaganie i wpływa na mnóstwo rzeczy. W tym oczywiście fizyczność. Krzysztof Krawczyk nie był pod tym względem wyjątkiem. Upływające dekady odcisnęły też swoje piętno na jego nieskazitelnej czuprynie. Włosy zaczęły się przerzedzać, a to okazało się być solą w oku legendarnego gwiazdora.
Krzysztof Krawczyk miał tajemnicę. Przyjaciel to ujawnił
Piosenkarz nie mógł pogodzić się z upływającym czasem. Na scenie trzeba bowiem prezentować się nienagannie. Dlatego też Krzysztof Krawczyk wykorzystywał domowe sposoby, by ukryć łysienie. W rozmowie z "Faktem" ujawnił to jego przyjaciel Andrzej Matracki, mistrz fryzjerstwa i prawdziwy wirtuoz w tej dziedzinie.
Krzysztof miał bujną naturalną fryzurę, nie trzeba było w niej nic poprawiać, jednak już wtedy na czubku głowy włosy zaczęły mu się przerzedzać i jak odpalono reflektory to było widać prześwity. Zawsze nosił ze sobą specjalne narzędzia. Nazywał je zestawem telewizyjnym, którego używał przed wejściem do studia, czy na scenę. Zestaw składał się z korka od szampana, świeczki i pudełka zapałek – zdradził fryzjer artysty.
Zobacz także: Czesław Niemen wystąpił w więzieniu. „Nie wierzyłem własnym oczom”
Krzysztof Krawczyk był bardzo pomysłowym człowiekiem. Wówczas nie było mowy o sposobach, które stosują współcześni artyści. Trzeba było więc sobie radzić. W tej samej rozmowie Andrzej Matracki wyjaśnił, w jaki sposób legendarny piosenkarz ukrywał oznaki łysienia.
Podpalał świeczkę i nadpalał korek, na którym osadzała się czarna sadza. Tym korkiem smarował skórę głowy, która matowiała i przestawała się świecić. Teraz problem rozwiązują specjalne posypki z mikro włoskami, a w tamtych czasach nie było ciemnych pudrów i trzeba było kombinować – mówił fryzjer dla "Faktu".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!