Już po sekcji zwłok gwiazdy "Przyjaciół". Nowe informacje ws. śmierci Matthew Perry'ego

WW
3 min. czytania
30.10.2023 11:44
Zareaguj Reakcja
Matthew Perry nie żyje. Zmarł 28 października w wieku zaledwie 54 lat. Śmierć aktora była niespodziewana, a jej okoliczności wydają się bardzo tajemnicze. Przeprowadzono już sekcję zwłok gwiazdy serialu "Przyjaciele".
|
fot. Nie żyje gwiazda serialu 'Przyjaciele'. WIKIMEDIA COMMONS/ POLICY EXCHANGE CC-BY-2.0

Matthew Perry nie żyje. Kanadyjsko-amerykański aktor został znaleziony martwy w wannie z hydromasażem na terenie swojej posiadłości w Los Angeles 28 października br. ok. godz. 16 lokalnego czasu.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

Sprawę badają śledczy z USA. Media, w tym portal TMZ, donosiły po zdarzeniu, że w pobliżu nie było żadnych śladów po narkotykach. Z kolei kapitan Scot Williams z kalifornijskiej policji przekazał w rozmowie z "New York Times", że nie odnaleziono też śladów przestępstwa. Na razie nie wygląda na to, że doszło do zabójstwa.

Zobacz także: Dzięki tej aplikacji podróżowanie stało się łatwiejsze. Stworzyli ją polscy studenci

 

Gwiazda "Przyjaciół" nie żyje. Przeprowadzono sekcję zwłok

Jednak okoliczności śmierci Matthew Perry’ego nadal są owiane tajemnicą. Sekcja zwłok już została przeprowadzona, ale – jak wskazuje magazyn "People" – wciąż nie dała ostatecznej odpowiedzi na pytanie dotyczące przyczyny śmierci. Może w rozwikłaniu zagadki pomoże badanie toksykologiczne, na którego wyniki trzeba poczekać.

Niepotwierdzone jeszcze doniesienia amerykańskich mediów mówiły jedynie o tym, że aktor niedługo przed wzięciem ostatniej kąpieli rozegrał dwugodzinny mecz pickleballa, a potem wysłał swojego asystenta, by załatwił dla niego jakąś sprawę w mieście. To on znalazł po kilku godzinach artystę nie dającego oznak życia.

Zobacz także: Nie żyje Matthew Perry. Miał tylko 54 lata. Fani „Przyjaciół” w żałobie

 

Matthew Perry - fantastyczny komik, któremu nie było do śmiechu

Matthew Perry odszedł w wieku zaledwie 54 lat. Jako nastolatek trenował z sukcesami tenisa w Kanadzie, gdzie mieszkał ze swoją mamą. W wieku 15 lat wyjechał do USA do swojego ojca i tam rozpoczął karierę aktorską.

Niecałą dekadę później rola Chandlera Binga w serialu "Przyjaciele" zrobiła z niego międzynarodową gwiazdę. Wcielał się w nią przez kolejne 10 lat. Perry, uważany za jednego z najlepszych komików, był też znany z takich filmów jak "Polubić czy poślubić", "Jak ugryźć 10 milionów" czy "Kto pierwszy, ten lepszy".

Z kolei główna rola w dramacie telewizyjnym "Młodzi gniewni. Historia Rona Clarka" przyniosła mu nominację do Złotego Globu i Emmy. Gwiazdor działał też jako producent i napisał własną sztukę teatralną "The End of Longing", wystawianą na deskach słynnego Playhouse Theatre w Londynie.

Zobacz także: „Pozwalałem życiu balansować na krawędzi”. Tragiczny koniec Anthony’ego Bourdaina

W życiu prywatnym Perry’emu się nie układało. Przez lata mierzył się z problemami z alkoholem, a po poważnym wypadku w połowie lat 90. – również z uzależnieniem od opioidów. Wiele razy znajdował się na odwyku.

Używki doprowadziły do licznych problemów ze zdrowiem: dużych wahań wagi, zapalenia trzustki, a potem do pęknięcia okrężnicy w 2018 r. Musiał przejść 14 operacji i przez dwa tygodnie był w śpiączce.

Aktor ze swoimi demonami w bardzo szczery sposób rozprawiał się w swojej autobiografii „Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz” z 2022 r. Wyznał tam, że miał depresję, a w trakcie hospitalizacji 5 lat temu dawano mu zaledwie 2 proc. szans na przeżycie.

Jednak pomimo tych wszystkich problemów, wyglądało na to, że w ostatnim czasie wyszedł w końcu na prostą. Pomagał też innym osobom mierzącym się z uzależnieniami. Stąd jego śmierć jest dużym zaskoczeniem.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!