advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Gwiazda Piwnicy pod Baranami "odeszła tak, jak chciała". Zaplanowała każdy szczegół

2 min. czytania
04.11.2024 09:58
Zareaguj Reakcja
W maju tego roku pożegnaliśmy Barbarę Nawratowicz, znaną i cenioną aktorkę kabaretową, gwiazdę “Piwnicy Pod Baranami”. Artystka poddała się legalnej eutanazji. Dlaczego podjęła taką decyzję?
|
fot. Barbara Nawratowicz / Archiwum Cyfrowe/ Facebook / CC BY 0

Barbara Nawratowicz była uznaną aktorką, artystką kabaretową, dziennikarką radiową, a także jedną z pierwszych gwiazd “Piwnicy Pod Baranami”. Przebrana w gorset, czarny melonik i czarne boa “śpiewała” hymn młodzieży radzieckiej, a jej niezapomniana rola Markizy na stałe wpisała się w historię polskiego kabaretu.

Artystka zmarła 10 maja 2024 roku w Szwajcarii. Miała 91 lat. Postanowiła poddać się eutanazji. “Odeszła dokładnie tak, jak chciała. Miała do tego prawo" - mówił Bogdan Micek w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.

Poddała się eutanazji

Barbara Nawratowicz uchodziła za osobę kreatywną, odważną i niezłomną. W drugiej połowie lat 60. wyemigrowała do Danii. Ostatnie lata życia spędziła w Australii. To właśnie tam podjęła decyzję, że chce się poddać eutanazji.

Zobacz także: Głos, którego nie da się zapomnieć. Tak zaczynał Felicjan Andrzejczak

Powiedziała, że wyśle mi swoje prochy i się roześmiała. Dla niej życie straciło sens. Już wtedy słabła, straciła wzrok. Dobijało ją, że nie widziała twarzy innych i nie mogła odpisywać na maile. [...] Przez ostatnie lata mieszkała w Australii, a tam eutanazja jest zakazana. Dlatego postanowiła wyjechać do Szwajcarii. Jej przyjaciele, opiekująca się nią lekarka i katolicki ksiądz redemptorysta, chcieli ją odwieść od tej ostatecznej decyzji, ale ona była nieugięta - mówił Bogdan Micek.

Odeszła tak, jak chciała

Gwiazda “Piwnicy Pod Baranami” odeszła 10 maja 2024 roku. Bogdan Micek zajął się sporządzeniem testamentu i organizacją pogrzebu.

Pamiętam, że kremacja kosztowała prawie 9 tys. dolarów. W tej ostatniej chwili była ze swoimi przyjaciółmi. Na ten dzień wybrała 10 maja, bo to dzień jej urodzin. Urnę wybrała prostą, w kształcie pnia drzewa. Pożegnalna uroczystość, gdy już udało się przejść wszystkie procedury, odbyła się w bazylice Mariackiej, a potem na cmentarzu Rakowickim. Odeszła dokładnie tak, jak chciała. Miała do tego prawo — tłumaczył. 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!