Elżbieta Zającówna nie żyje. Potocka: "Ta choroba męczyła ją od zawsze"

3 min. czytania
30.10.2024 10:58
Zareaguj Reakcja
W wieku 66 lat odeszła Elżbieta Zającówna. Aktorka była powszechnie lubiana tak przez widzów, jak i kolegów z branży. Małgorzata Potocka wspomina ostatni okres życia zmarłej.
|
fot. Tak Małgorzata Potocka wspomina Elżbietę Zającównę. Paweł Matyka / CC-BY-SA-4.0 / Platforma Obywatelska RP / CC-BY-SA-2.0

We wtorek 29 października polską branżą filmową i telewizyjną wstrząsnęła wieść o śmierci popularnej i cenionej aktorki. Elżbieta Zającówna – znana choćby z ról w "Vabanku", "Seksmisji" czy "C.K. Dezerterach" – odeszła niespodziewanie w wieku 66 lat.

R

Tę smutną informację potwierdził na Facebooku Związek Artystów Scen Polskich. W poście napisano:

Z wielkim smutkiem i niedowierzaniem żegnamy naszą koleżankę Elżbietę Zającównę, członkinię ZASP-u, absolwentkę krakowskiej PWST, którą ukończyła, grając Dziewczynę i Bajaderę w przedstawieniu dyplomowym "Pieszo" Mrożka.

Elżbieta Zającówna nie żyje. Wspomina ją Małgorzata Potocka

Wiele osób z branży filmowej bardzo ciepło wspomina Elżbietę Zającównę. W tym gronie jest też Małgorzata Potocka, która grała z nią w drugiej połowie lat 90. w słynnym serialu "Matki, żony i kochanki".

Jestem w kompletnym szoku. Jestem kompletnie zdruzgotana. Za wcześnie to się stało. Ona jeszcze była młodą osobą i pięknym człowiekiem – przyznała na łamach "Faktu" Potocka.

Zobacz także: Z Marylą Rodowicz tworzyła markę. „Osiecka. Tego o mnie nie wiecie” [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Dodała, że przez pewien czas "były ze sobą naprawdę bardzo blisko". Wskazywała też, że Elżbieta Zającówna była "skromna, nieoczekująca poklasku i nieżądająca od ludzi".

Była bez jakiegoś zarozumiałego ego. Zobaczyłam człowieka o wielkiej empatii. To był taki niezwykle dobry i oddany człowiek. Miała przy tym nieziemskie poczucie jakiegoś żartu, dowcipu – wymieniała.

Potocka o chorobie Zającówny i ich ostatnim spotkaniu

Elżbieta Zającówna przez dekady błyszczała w serialach, filmach i teatrze. Jednak ostatnich kilkunastu latach w znacznej mierze wycofała się z występów i skupiła na działalności charytatywnej.

Powodem były nasilające się problemy zdrowotne. A dokładniej – nieuleczalna choroba von Willebranda, powodująca zaburzenia krzepliwości krwi i samoistne krwawienia. W rozmowie z "Vivą!" gwiazda podkreślała, że "nie będzie umierać na scenie".

W istocie jednak – jak zdradziła w rozmowie z "Faktem" Małgorzata Potocka – Zającównę "choroba krwi męczyła od zawsze".

Odkąd pamiętam to w serialu "Matki, żony i kochanki" zawsze była ta choroba. Ona nie mogła długo ani zbyt ciężko pracować. Nie mogła nie dosypiać. Miała transfuzję krwi – wyjaśniła artystka.

Potocka powiedziała, że w ostatnich latach ona i Elżbieta Zającówna widywały się głównie na różnych imprezach branżowych i przypadkowo na ulicy. Jednak kiedy już na siebie wpadały, to "rzucały się na siebie, nie mogły się rozstać" i "rozmawiały o wszystkim".

Ostatni raz spotkałyśmy się ze dwa, czy trzy miesiące temu. Powiedziałam jej, że byłam na super wakacjach, gdzie kiedyś razem byłyśmy. I na wiosnę miałyśmy się tam znowu wybrać się razem. Niestety już nie pojedziemy – wyjawiła na koniec.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!