Wdowiec po Bogumile Wander ruszył w rejs. Teraz musi oszczędzać
Krzysztof Baranowski jest jednym z najbardziej znanych polskich żeglarzy. Wdowiec po Bogumile Wander ma na koncie wiele wybitnych osiągnięć w swoim fachu. Teraz wybrał się w kolejny daleki rejs. Niestety, pojawiły się spore komplikacje. O co chodzi?
- Krzysztof Baranowski to wybitny polski żeglarz.
- Wdowiec po Bogumile Wander wybrał się w kolejny rejs.
- Na drodze do realizacji planów stanęły poważne komplikacje.
Krzysztof Baranowski jest znany w całej Polsce nie tylko jako żeglarz, ale również - dziennikarz. Pasja do dzielenia się z ludźmi informacjami łączyła go zresztą z jego żoną, czyli kultową spikerką telewizyjną Bogumiłą Wander. Niestety, sama Wander zmarła 30 lipca 2024 roku. W chwili śmierci miała 80 lat.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Piękności PRL. Pamiętasz je? Mistrz rozpozna 16/20!
Krzysztof Baranowski marzy o opłynięciu świata. Jest jedno "ale"
W przeszłości Krzysztof Baranowski aż dwukrotnie zdołał opłynąć świat. W połowie listopada ubiegłego roku podjął trzecią próbę. Niestety, na drodze do zrealizowania planu pojawiły się problemy finansowe. Żeglarz jest wręcz zmuszony do oszczędzania prądu w obawie, że mogłoby go zabraknąć w razie konieczności wezwania pomocy.
Jak wyjaśnił Krzysztof Baranowski w wywiadzie dla dziennika "Fakt", utrzymywanie łączności byłoby kosztowne. Tymczasem internauci stracili zainteresowanie zbiórk internetową, którą zorganizował w celu zebrania środków na rejs dookoła świata. Udało się zebrać niespełna 74 ze 100 tys. złotych - środki są niezbędne, aby utrzymać jednostkę w dobrym stanie, zakup żywności, bieżące naprawy itd.
Dla oszczędności prądu wyłączyłem lodówkę [...]. Dla oszczędności prądu wyłączam GPS i mapy, i płynę po omacku. Bo jeśli prądu nie będzie, to nawet pomocy nie ma jak wzywać. (...) Nie mogę utrzymywać kosztownej łączności, bo szczodrość na zrzutce się skończyła - wyjaśnił Krzysztof Baranowski w rozmowie z dziennikiem "Fakt".
Żegluga zajmie Krzysztofowi Baranowskiemu jeszcze co najmniej około roku. Pozostaje nam więc trzymać kciuki, że wszystko przebiegnie bez komplikacji, a utalentowany żeglarz bezpiecznie wróci do Polski.
Źródła: "Fakt", Jastrząb Post