To absolutny przebój wszech czasów. Przypiął jej łatkę "kobiety gorszycielki"
Ewa Bem ponownie udowadnia, że klasyka polskiej piosenki może brzmieć świeżo i intymnie. W Radiu Pogoda artystka zaprezentowała własną interpretację kultowego utworu "Bo we mnie jest seks" - a przy okazji wróciła do niezwykłej historii tej piosenki i jej pierwszej wykonawczyni.
- Ewa Bem o piosence "Bo we mnie jest seks" w Radiu Pogoda.
- Utwór powstał jako świadoma zmiana repertuaru Kaliny Jędrusik.
- Miał przełamać jej wizerunek artystki śpiewającej wyłącznie nostalgiczne piosenki.
Spotkanie w studiu Radia Pogoda miało wyjątkowo nostalgiczną aurę. Ewa Bem, bohaterka najnowszej odsłony naszego cyklu pn. "Najpiękniejsze melodie", z charakterystycznym spokojem i uśmiechem zapowiedziała swoją wersję jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów Kabaretu Starszych Panów.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Jeśli pamiętasz Kabaret Starszych Panów, musisz mieć minimum 50 proc. punktów!
Piosenka autorstwa Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego powstała w latach 60. jako świadoma próba przełamania scenicznego wizerunku Kaliny Jędrusik. Do tamtej pory artystka kojarzona była głównie z repertuarem melancholijnym i refleksyjnym - pełnym emocjonalnych, często smutnych interpretacji.
Przebój z lat 60., który zmieniła wszystko
Jak po latach wspominała sama Kalina Jędrusik, utwór nie był przypadkiem - był wręcz artystyczną decyzją twórców Kabaretu Starszych Panów.
Śpiewałam w Kabarecie zawsze piosenki szalenie smutne, sentymentalno-liryczno-dramatyczno-filozoficzno-refleksyjne, jak to się wówczas mówiło. I właściwie wszyscy się tym trochę znużyli. Powiedzieli więc: "Kalina musi zaśpiewać coś bardziej żywego, charakterystycznego, śmiesznego". I wtedy powstała piosenka "Bo we mnie jest seks" - opowiadała w 1984 roku w Polskim Radiu.
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Utwór błyskawicznie stał się symbolem nowej, bardziej wyrazistej scenicznej osobowości artystki - pełnej zmysłowości, odwagi i teatralnej przesady. Co ciekawe, sama Jędrusik miała wobec tego nagrania mieszane uczucia. "Pamiętam, że jakoś się tym nagraniem nie ucieszyłam. […] Dziś wolałabym tę piosenkę nagrać raz jeszcze".
Między rolą a rzeczywistością
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Kalina Jędrusik traktowała każdą piosenkę jak miniaturową rolę aktorską. W przypadku "Bo we mnie jest seks" ta kreacja okazała się jednak na tyle sugestywna, że zaczęła żyć własnym życiem, a artystka coraz częściej otrzymywała nieżyczliwe, nawiązujące do "gorszącego epatowania seksapilem", uwagi.
Dobrze zagrana rola, przeistoczenie się w odtwarzaną postać, są pozytywne. Ale i fatalne jednocześnie, bo na moją głowę sypały się różne opinie. Ludzie twierdzili choćby, że chyba muszę mieć predyspozycje do danej postaci, skoro ją tak prawidłowo zagrałam - tłumaczyła.
Fenomen Kabaretu Starszych Panów oczami Ewy Bem
Do tej właśnie epoki i jej niezwykłego wpływu na kulturę wróciła w rozmowie z Moniką Tarką Ewa Bem. Artystka zwróciła uwagę na zjawisko, które do dziś może wydawać się trudne do wytłumaczenia.
Zastanawia mnie nawet i obiecałam sobie, że kiedyś zapytam o to jakiegoś socjologa lub kogoś, kto się na tym zna, jak to jest możliwe, że naród, mówię tutaj o nas, my naród, tak mało rozśpiewani i tak mało zabawowi, tak przyszarzali przecież i tak dalej... A miasta opustoszały za każdym razem, kiedy był Kabaret Starszych Panów. Wszyscy tego słuchali. A to nie było ani łatwe, choć przyjemne bardzo, ale ani łatwe, ani proste muzycznie - zastanawiała się w Radiu Pogoda artystka.
Kabaret Starszych Panów był fenomenem nie tylko artystycznym, ale i społecznym. W czasach ograniczonego dostępu do rozrywki potrafił jednoczyć widzów przed ekranami i radioodbiornikami, oferując humor i muzykę na najwyższym poziomie.
Muzyczne dzieciństwo i rola radia
Ewa Bem podkreśliła również, jak ważną rolę w jej życiu odegrało radio - medium, które w tamtych latach kształtowało gusty i wrażliwość. "Znaliśmy doskonale cały Kabaret Starszych Panów, ale też dzięki radiu, które wtedy inaczej emitowało i na czym innym się znało. Były i słuchowiska, i piosenki ludowe, i wszystko inne".
Dlatego swojej wersji "Bo we mnie jest seks" Ewa Bem postawiła na minimalizm - ograniczając aranżację do głosu i gitary. Taki zabieg pozwala wydobyć z utworu zupełnie nowe emocje i nadać mu bardziej intymny charakter.
To subtelne podejście stanowi ciekawy kontrapunkt dla ekspresyjnej, teatralnej interpretacji Kaliny Jędrusik i pokazuje, jak wielowymiarowy jest ten utwór.
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: RadioPogoda.pl, polskieradio24.pl