Tę piosenkę z lat 70. zna każdy Polak. Wodecki nie chciał jej śpiewać
Jednym z największych przebojów, jakie można znaleźć w dyskografii Zbigniewa Wodeckiego, jest tytułowa piosenka do serialu "Pszczółka Maja". Choć utwór od lat zaliczany jest do grona polskich klasyków, początkowo artysta nie chciał go śpiewać. "Cieszę się bardzo, że ją nagrałem, chociaż nie chciałem" - wyznał po latach.
- 22 maja 2017 odszedł jeden z najwybitniejszych polskich muzyków - Zbigniew Wodecki.
- Artysta pozostawił po sobie wiele ponadczasowych przebojów.
- Jednym z najsłynniejszych utworów muzyka jest piosenka do czołówki serialu "Pszczółka Maja".
W 1975 roku na ekranach zadebiutował serial "Pszczółka Maja". Cztery lata później odbyła się polska premiera produkcji, wzbudzając zachwyt wśród najmłodszych widzów. Tym, co stało się znakiem rozpoznawczym przygód rezolutnej Mai, była piosenka czołówkowa, którą w polskiej wersji nagrał Zbigniew Wodecki.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Andrzej Zaucha czy Zbigniew Wodecki? Znawca polskich hitów musi mieć 17/20
Wodecki nie chciał jej śpiewać. "Przypadek kompletny"
Choć od premiery piosenki do serialu "Pszczółka Maja" minęło wiele lat, w trakcie których Zbigniew Wodecki wielokrotnie ją wykonywał, artysta początkowo w ogóle nie był zainteresowany jej śpiewaniem. O historii swojego wielkiego hitu opowiedział przed kilkoma laty w programie "Pytanie na śniadanie".
Przypadek kompletny! Cieszę się bardzo, że ją nagrałem, chociaż nie chciałem. Jak zawsze w tym zawodzie jest tak, że się nie chce, a się okazuje, że wychodzi mu to fantastycznie. I mi po latach zrobiło fantastycznie - wspominał z uśmiechem.
Artysta nie mógł sobie przypomnieć, kto namawiał go do nagrania hitu lat 70., lecz jak sam wspominał, wzbraniał się przed tym. "Ja mówiłem: »Proszę pani, ja nie mogę tego zaśpiewać, bo w oryginale śpiewał to Karel Gott, on jest tenor. Ja jestem baryton, to nie ta skala. Falsetem musiałbym śpiewać«" - wyznał Zbigniew Wodecki. Wówczas charakterystyczny podkład muzyczny był już nagrany.
Hit lat 70. znają wszyscy. Powstał na potrzeby serialu
Jak to się stało, że Zbigniew Wodecki ostatecznie postanowił nagrać piosenkę do serialu "Pszczółka Maja"? "W końcu między drugim a trzecim koncertem w Buffo przyjechała do mnie pani, jakby to był nakaz z góry, że mam to zaśpiewać" - wspominał artysta, tłumacząc, że został przyparty do muru.
Pojechałem do studia, żeby udowodnić, a miałem godzinę, tym falsetem. I zaśpiewałem, mówiąc: "No widzicie", a oni: "Dobrze, to tak ma być" - mówił.
"W studio krzyczeli, że świetnie wyszło i tak zostawili" - wspominał artysta w innym wywiadzie, dla Wirtualnej Polski. Co ciekawe, do samego końca nagrań Zbigniew Wodecki miał wierzyć, że "Pszczółka Maja", to krótki czteroodcinkowy serial.
Wielkie było jego zdziwienie, kiedy aktor Jan Kobuszewski, z którym minął się w studiu, zdradził mu, że produkcja liczy aż 116 odcinków. Muzyk nie zdawał sobie wówczas sprawy, że jego głos na zawsze pozostanie tym, który zapamiętają całe pokolenia.
Źródło: RadioPogoda.pl, muzyka.interia.pl, plejada.pl, gwiazdy.viva.pl