Od początku przesuwała granice. Jako pierwsza zrobiła to na scenie
Zofia Jamry, urodzona 27 lutego 1918 roku, to postać, której życie i kariera pełne są dramatycznych zwrotów akcji, kontrowersji i niepowtarzalnych sukcesów. Jej talent, odwaga w podejmowaniu ryzykownych ról oraz barwna osobowość sprawiły, że na zawsze zapisała się w historii polskiego teatru i kina.
- Zofia Jamry urodziła się 27 lutego 1918 roku.
- Mimo wojny nie bała się podejmować trudnych decyzji.
- Artystka zyskała miano odważnej i kontrowersyjnej gwiazdy, przełamując tabu.
Zofia Jamry to postać, której życie i kariera mogłyby posłużyć za scenariusz filmowy, pełen dramatycznych zwrotów akcji, kontrowersji i wielkich sukcesów. Jej wyjątkowy talent, odwaga w podejmowaniu ryzykownych ról oraz barwna osobowość sprawiły, że pozostawiła po sobie niezatarte ślady w historii polskiej kinematografii i teatru.
Rozwiąż quiz o najlepszych polskich aktorkach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Najzdolniejsze aktorki polskiego kina. Prawdziwy kinoman musi zdobyć 19/20
Urodzona 27 lutego 1918 roku, Zofia Jamry już w latach 30. związała się z warszawską sceną teatralną. Po ukończeniu szkoły średniej przeniosła się do stolicy i zadebiutowała w Teatrze Polskim. Zdobywała doświadczenie w Instytucie Reduty, rozwijając swój warsztat aktorski. Wydawało się, że jej przyszłość na scenie jest przesądzona i pełna obiecujących perspektyw. Niestety, wojna zmieniła wszystko.
W czasie niemieckiej okupacji wielu artystów stanęło przed trudnym wyborem: wycofać się z zawodu czy kontynuować działalność w warunkach narzuconych przez okupanta. Zofia Jamry początkowo pracowała jako kelnerka, lecz nie potrafiła rozstać się ze sceną. W 1940 roku dołączyła do zespołu Trio Miry, a dwa lata później zaczęła występować w kontrolowanych i koncesjonowanych przez okupanta teatrach: Bohema, Złoty Ul oraz Wodewil.
Ten wybór na lata naznaczył jej reputację. Po wojnie środowisko aktorskie nie zapomniało jej decyzji – w ramach kary Związek Artystów Scen Polskich zawiesił ją w prawach wykonywania zawodu na ponad rok, choć później "wyrok" został skrócony.
Zofia Jamry i "Zakazane piosenki"
Po zakończeniu wojny Zofia Jamry próbowała odbudować swoją karierę. Wzięła udział w pierwszym polskim filmie powojennym – "Zakazane piosenki" (1947). Choć jej rola była drugoplanowa, zapadła w pamięć widzów – wcieliła się w Marię Kędziorek, folksdojczkę, która otwarcie sympatyzowała z Niemcami. Była to jedna z najbardziej ryzykownych decyzji aktorskich tamtych lat, która dodatkowo skomplikowała jej pozycję w środowisku artystycznym.
W wywiadzie wspominała ten moment: "Miałam na sobie płaszcz, w którym przechodziłam niemal całą wojnę. A że ów płaszcz wyglądał jeszcze jako tako, zapytali mnie, czy nie zagrałabym folksdojczki. Dlaczego miałabym nie zagrać? Rola jak rola – ważne, że przynajmniej płacili skromne honorarium" - cytowała "Viva".
Choć film odniósł spektakularny sukces, Zofia Jamry nie została zaproszona na premierę. Zarówno filmowcy, jak i ówczesne władze nie mogły jej wybaczyć występów w okupacyjnych teatrach.
Paraliżowała ruch na ulicach
Lata 50. przyniosły nowy etap w jej karierze – tym razem na scenach operetkowych. Występując w Teatrze Muzycznym w Łodzi, Zofia Jamry szybko stała się jedną z największych gwiazd tego gatunku w Polsce. Jej sceniczna charyzma i odwaga w kreowaniu ról wzbudzały zachwyt, ale także kontrowersje.
Krystyna Janda wspominała po latach: "Mówią, że jej pojawienie się na Piotrkowskiej paraliżowało ruch na ulicy. Podobno jako pierwsza rozebrała się na scenie. Było to bodaj w roku 1953, siedziała tyłem przy lustrze, śpiewając w »Madame de Pompadour«".
Zofia Jamry nie bała się przełamywać tabu, co ponownie czyniło ją artystką budzącą skrajne emocje.
Kiedy wydawało się, że lata jej największej świetności minęły, aktorka udowodniła, że wciąż potrafi zaskoczyć. Zagrała w wielu popularnych produkcjach, takich jak "Wojna domowa", "Polskie drogi", "Zmiennicy" czy "Modrzejewska". W "Balladzie o Januszku" zaszokowała widzów, występując w odważnej scenie rozbieranej – miała wtedy 69 lat i stała się jedną z najstarszych polskich aktorek, które podjęły się takiego wyzwania.
U schyłku kariery Zofia Jamry zdobyła serca telewizyjnych widzów jako ekscentryczna pani Michalina w "Złotopolskich". To właśnie tę rolę wielu pamięta do dziś – pełną humoru, energii i charakterystycznej przebojowości.
Zofia Jamry trzy razy stawała na ślubnym kobiercu
Życie uczuciowe Zofii Jamry było równie burzliwe jak jej kariera. Po rozwodzie z pierwszym mężem, skrzypkiem Franciszkiem Jamrym, jeszcze dwukrotnie wychodziła za mąż. W 1981 roku poślubiła znacznie młodszego Ryszarda Koska, który nie odstępował jej na krok.
Po śmierci Koska aktorka dała miłości jeszcze jedną szansę i wyszła za Krzysztofa Chorzewskiego. To małżeństwo dało jej nową energię do gry, ale wkrótce zdrowie zaczęło odmawiać jej posłuszeństwa. W ostatnich latach życia stopniowo wycofywała się z aktorstwa.
Zofia Jamry zmarła 29 grudnia 2006 roku. Na jej pogrzebie mowę pożegnalną wygłosiła Alina Janowska – aktorka, z którą przed laty spotkała się na planie "Zakazanych piosenek", a pod koniec życia ponownie w "Złotopolskich".
Choć jej życie pełne było kontrowersji, jedno pozostaje pewne – Zofia Jamry była artystką nietuzinkową, która nigdy nie bała się iść pod prąd. Dzięki swojej odwadze i charyzmie zapisała się na stałe w historii polskiej kultury.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!