Ludzie wychowani w latach 60. i 70. wiedzą, jak pokonywać trudności dzięki tym 3 nieświadomym działaniom
Każde pokolenie wyróżnia coś zupełnie innego. Osoby, które wychowywały się w latach 60. i 70. czyli w PRL, miały zupełnie inne przyzwyczajenia i niekiedy zachowania, niż te dorastające 20 lat później. Co wyróżnia i wyróżniało te osoby? Wcale nie potrzebowały stosować podręczników czy poradników. Te 3 nieświadome działania sprawiały, że radzili sobie lepiej z pokonywaniem problemów.
- 3 nieświadome działania: komunikacja, rutyna, odkładanie decyzji - pomagały
- Proszenie o pomoc wprost i bezpośrednia komunikacja były kluczowym działaniem.
- Odkładanie decyzji i cierpliwość sprzyjały rozwiązaniu problemów w swoim czasie.
Dawniej zachowania, nawyki i sposoby radzenia sobie z problemami były zupełnie inne, niż obecnie. A przynajmniej tak może się wydawać. Jednak osoby urodzone w latach 60. i 70. stosowały pewne zasady nieświadomie, bez specjalistycznych poradników, których dziś nie brakuje.
Jak podaje serwis Lecturas.cat: "poradniki zajmują coraz więcej miejsca i oferują odpowiedzi na niemal każdy problem, [...] metody radzenia sobie z żałobą, pracą, relacjami czy dobrym samopoczuciem, które obiecują uporządkować to, co człowiek czuje i pomóc mu w podejmowaniu decyzji".
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Sprawdzamy, ile masz oleju w głowie. Norma to minimum 15/20 punktów
Wszystkie książki, po które sięgamy wychodzą od potrzeby zrozumienia, co robić, gdy życie staje się trudne i trudno kontynuować normalne zadania. Obecnie, książki, przekształcają w teorię czynności, których inne pokolenia nauczyły się poprzez powtarzanie i regularność.
Być może w dobie internetu trudniej jest o wypracowanie ścisłej rutyny, która mogłaby pomóc wyciszyć i uspokoić umysł. W latach 60. i 70. zasady były całkiem jasne i konkretne. Co więcej, w wielu rodzinach niemal identyczne.
Harleen Kaur to ekspertka w dziedzinie nauk o umyśle i terapii poznawczo-behawioralnej. Specjalistka napisała w magazynie "Bolde", że "ludzie dysponowali szeregiem rzeczy, które robili, choć żadna z nich nie była nigdzie spisana". Osoby urodzone w latach 60. i 70. XX wieku nie miały aplikacji, poradników, podcastów czy specjalnych ćwiczeń, które pomogłyby im przetrwać śmierć bliskiej osoby, zwolnienie z pracy czy koniec małżeństwa.
3 nieświadome działania, które pomagały przetrwać
Pierwszym sposobem na radzenie sobie z przeciwnościami była klarowna i bezpośrednia komunikacja, a dokładnie - proszenie o pomoc wprost. Cytowana wcześniej ekspertka, zwróciła uwagę, że "przysługi były drobne i kumulowały się".
Jak podaje Lecturas.cat: "Każda osoba podejmowała się łatwego do zrozumienia zadania i stopniowo, kilka drobnych pomocy rozwiązywało znaczną część problemu". Istotnym miało być też nie odsłanianie swoich uczuć od razu. Wystarczyła prośba o przysługę bez rozbudowanego uzasadnienia.
Innym działaniem był sprawny powrót do codziennej rutyny i pracy po trudnych wydarzeniach. Po krótkiej przerwie zwykła rutyna mogła pomóc nie rozpamiętywać tego, co się stało. Ludzie byli smuszanie do wstania, wyjścia z domu i trzymania się harmonogramu mimo braku chęci.
Dziś łątwiej jest o zwolnienie lekarskie czy urlop. "Badanie przeprowadzone przez Davida Richardsa na Uniwersytecie w Exeter wykazało, że ta forma aktywacji działa równie skutecznie, jak terapia rozmową w leczeniu depresji" - czytamy.
Odkładanie ważnych decyzji na następny rok lub przedłużanie ich realizacji w czasie. To pomagało spokojnie ułożyć sobie dany problem lub sytuację w głowie i rozważyć wszelkie za i przeciw. Ponadto, ułatwiało to znacznie mierzenie się z ewentualnymi konsekwencjami raptownie podjętej decyzji w przyszłości. Cierpliwość to bardzo cenna umiejętność.
Lista innych sposobów pomocnych w pokonywaniu trudności
Dawniej ludzie:
- Prosili o praktyczną pomoc, a nie wsparcie emocjonalne.
- Szybko wracali do własnego harmonogramu i rutyny.
- Podtrzymywali swoje zwyczaje i małe ceremonie.
- Pomagali komuś, kto był w gorszej sytuacji.
- Szli do kościoła.
- Odkładali ważne decyzje.
- Żartowali i posługiwali się humorem, by rozładować trudne emocje.
Można jednak dodać ważne zastrzeżenie, że choć część dawnych sposobów radzenia sobie z trudnościami rzeczywiście mogła pomagać przetrwać kryzysy, nie warto ich bezkrytycznie idealizować. W czasach PRL dostęp do psychologów i psychiatrów był ograniczony, a problemy ze zdrowiem psychicznym często traktowano jako temat tabu. W efekcie wiele osób uczyło się tłumić emocje, nie mówić o swoich problemach i "zaciskać zęby", nawet gdy cierpiały z powodu depresji, lęków czy traumy.
Współczesna psychologia nie bez powodu podkreśla znaczenie rozmowy o emocjach, szukania wsparcia oraz profesjonalnej pomocy w sytuacjach kryzysowych. Powrót do rutyny, pomoc innych ludzi czy humor nadal mogą być cennymi narzędziami radzenia sobie ze stresem, jednak nie zastąpią terapii ani leczenia wtedy, gdy problem jest poważny.
Zdarzało się również, że odkładanie trudnych decyzji lub koncentrowanie się wyłącznie na obowiązkach prowadziło do bagatelizowania własnych potrzeb i przedłużania cierpienia.
Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest łączenie tego, co wartościowe w dawnych doświadczeniach - silnych więzi społecznych, wzajemnej pomocy, codziennej aktywności i cierpliwości - z osiągnięciami współczesnej psychologii. Dzięki temu można skuteczniej dbać zarówno o odporność psychiczną, jak i o zdrowie emocjonalne.
Źródła: RadioPogoda.pl, Lacturas.cat