Grał w filmie "Noce i dnie". Po latach ujawnił zabawne kulisy
Karol Strasburger został w latach 70. jedną z gwiazd, obsadzonych w filmie "Noce i dnie". Co ciekawe, gdy Jerzy Antczak zaproponował mu rolę, o mało co jej nie odrzucił. Ostatecznie aktor przystał na szczęście na ofertę reżysera. Choć później nie żałował swojej decyzji, na planie produkcji czekało go nie lada wyzwanie.
- Karol Strasburger zagrał Józefa Toliboskiego w filmie "Noce i dnie".
- Choć trudno wyobrazić sobie dziś bez niego tę produkcję, o mało nie odrzucił przydzielonej mu roli.
- Po latach aktor opowiedział o kulisach kręcenia jednej ze słynnych scen.
"Noce i dnie" to bez wątpienia jedna z najbardziej cenionych przez widzów produkcji, jakie powstały w całej historii polskiej kinematografii. Słynny film, którego nakręcenia podjął się Jerzy Antczak, powstawał równolegle z serialem pod tym samym tytułem. W związku z czym ekipa spędziła na planie zdjęciowym blisko 500 dni.
Rozwiąż quiz o filmach "Noce i dnie" oraz "Nad Niemnem". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. "Noce i dnie" czy "Nad Niemnem"? Tylko eksperci zdobędą 20/20
Trud włożony w realizację produkcji bardzo się jednak opłacił. Przyznano mu bowiem szereg prestiżowych nagród i umieszczono go w ścisłej czołówce dzieł, nominowanych w 1976 roku do Oscara.
To dlatego Karol Strasburger nie chciał grać w filmie
W obsadzie "Nocy i dni" nie mogło zabraknąć największych polskich gwiazd kina. Jerzy Antczak zaprosił na plan sławy, takie jak jego żona, Jadwiga Barańska, oraz Jerzy Bińczycki, Stanisława Celińska, Jerzy Kamas i Jan Englert.
Jedną z ról reżyser chciał także przydzielić Karolowi Strasburgerowi. Ten z początku nie był jednak do niej przekonany:
To była reakcja młodego człowieka, który marzy, żeby dostać dużą, ambitną rolę. Przeczytałem olbrzymi scenariusz i mówię sobie: to epizodyczna postać, która tam się przewija od czasu do czasu – wspominał aktor w wywiadzie dla serwisu Złota Scena.
Mimo wątpliwości gwiazdor zdecydował się jednak zaufać Antczakowi. – To wyjątkowy człowiek, który zrobił tak wiele w swojej branży. Wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia. […] Jak on mi zaczął opowiadać, kim będę, jaką mam rolę… Wtedy pomyślałem, jak mogłem kręcić nosem? – przyznał Strasburger w tej samej rozmowie.
Tak Karol Strasburger wspomina pracę na planie
Po latach Karol Strasburger nie żałuje, że zgodził się wystąpić w "Nocach i dniach". Aktor stał się nawet bohaterem jednej z najbardziej kultowych scen filmu. Jego postać, Józef Toliboski, wchodzi w niej do stawu, by nazrywać dla Barbary Niechcic nenufarów.
Mimo że na ekranie ujęcia wyglądają niezwykle romantycznie, kulisy ich powstawania jawią się bardzo zabawnie:
Bagno przytrzymywało mi nogi, wręcz ściągało buty przy próbie postawienia kroku. Musiałem udawać, że tego wszystkiego nie zauważam – wyznał aktor w rozmowie z Magdaleną Sendecką.
Problem w nakręceniu ujęć stanowiły między innymi czające się w wodzie pijawki. Gdy tylko aktor wszedł do wody, dostały się one… do jego bielizny. Później Strasburger brodził w stawie, mając na sobie wysokie do bioder gumowce. Dzięki nim scenę udało się ukończyć.
To był wyczyn, żeby do jednego ujęcia, które trwa kilka minut na ekranie zebrać wszystkich aktorów i statystów. Mogło wziąć udział w tym przedsięwzięciu około 50 osób, które trzeba było ubrać, umalować, uczesać. No i zapłacić wszystkim dla jednego efektu, ale potem się okazało jak ważnego w tym filmie, ale i w całej polskie kinematografii – podsumował Karol Strasburger dla serwisu Złota Scena.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!