Bolerioza i przełom w medycynie. "Kleszcz jest brudasem"

5 min. czytania
22.05.2026 15:18
Zareaguj Reakcja

Wiosenne ocieplenie i zmiany klimatyczne sprawiają, że kleszcze pozostają aktywne niemal przez cały rok, zwiększając ryzyko zakażeń boreliozą. W programie "Szlachetne zdrowie" eksperci poruszają temat tych pajęczaków i choroby, którą przenoszą. Sprawdź objawy boleriozy, możliwość szczepienia i najważniejsze informacje.

Kleszcze i bolerioza
fot. Pixabay
  • Wiosenne ocieplenie sprzyja wzrostowi aktywności kleszczy.
  • Bezpieczeństwo szczepionki przeciw boreliozie potwierdzone.
  • Szybkie usunięcie kleszcza to kwestia codziennej praktyki.

Wiosna w pełni, a wraz z nią wraca temat, który co roku niepokoi tak spacerowiczów, jak i lekarzy chorób zakaźnych. Kleszcze nie tylko nie zniknęły - one wręcz stały się bardziej obecne niż kiedykolwiek wcześniej. Zmiany klimatyczne, łagodniejsze zimy i wydłużony sezon ich aktywności sprawiają, że zagrożenie przestaje być "sezonowe", a zaczyna być po prostu codziennością.

Właśnie w takim kontekście wybrzmiała rozmowa z prof. Joanną Zajkowską, specjalistką chorób zakaźnych i epidemiolożką w audycji "Szlachetne zdrowie". Rozmawiała Ewa Podolska.

Szczepionka przeciw boreliozie. Fakty i mity

Najwięcej emocji budzi dziś jednak nie samo zagrożenie, lecz pytanie o przyszłość - a dokładniej o szczepionkę przeciw boreliozie. To temat, który od lat powraca w przestrzeni publicznej, często w formie plotek, niedopowiedzeń i nadziei. Profesor postanowiła uporządkować te informacje i opisać stan faktyczny, bez zbędnego podgrzewania atmosfery.

Ona już jest. Zakończyła się trzecia faza badań klinicznych. Wiemy, że jest skuteczna ponad 70 proc. Wiemy też, że jest bezpieczna. Teraz jest kwestia zatwierdzenia jej, opakowania, podzielenia na dawki, ustalenia schematów, no i oczywiście zatwierdzenia przez EMA [Europejska Agencja Leków - przyp. red.]. Szczepionka będzie się składała co najmniej z trzech podstawowych dawek, być może z czwartej i będzie wymagała dawek przypominających - powiedziała prof. Joanna Zajkowska.

Choć te słowa mogą brzmieć jak zapowiedź przełomu, w rzeczywistości - jak wynika z wypowiedzi ekspertki - jesteśmy raczej na ostatniej prostej, ale jeszcze z dala od mety. Procedury dopuszczenia do obrotu, decyzje regulatorów i kwestie organizacyjne to etapy, które dla pacjentów są niewidoczne, ale kluczowe. Innymi słowy: szczepionka jest bliżej niż kiedykolwiek, ale nadal nie jest czymś, po co można po prostu sięgnąć za chwilę.

Zanim szczepienie - codzienna ostrożność

Do tego czasu pozostaje nam jednak coś znacznie bardziej przyziemnego - codzienna ostrożność. I tu rozmowa schodzi na poziom praktyki, która dla wielu może mieć większe znaczenie niż najbardziej zaawansowane badania kliniczne.

Moment znalezienia kleszcza na skórze to dla większości osób chwila stresu, często połączona z chaotycznym szukaniem informacji. Profesor nie pozostawia miejsca na wątpliwości - liczy się czas i spokój działania.

Zachęcam do samodzielnego usunięcia jak najszybciej. Niezwłocznie. Można zakupić za kilka złotych takie pomocne narzędzia. Nie jest to oczywiście kwestia kilku minut, ale ważne, żeby nie czekać do następnego dnia czy jechać do odległego szpitala. I oczywiście trzeba zdezynfekować miejsce po usunięciu kleszcza - podkreślała ekspertka.

To pokazuje, że nie każda sytuacja wymaga interwencji lekarza. W wielu przypadkach wystarczy podstawowa wiedza i dostęp do prostych narzędzi, które można kupić w aptece za niewielką kwotę. "Czasami, w wyjątkowych przypadkach, ten kleszcz wkuje nam się w nietypowe miejsce, na przykład w kącik oka czy do przewodu usznego, i wtedy dobrze, żeby to zrobił profesjonalista" - sprecyzowała prof. Joanna Zajkowska.

Kleszcz usunięty. A co później?

Po usunięciu kleszcza zaczyna się etap znacznie trudniejszy psychicznie - czekanie i obserwacja. To moment, w którym łatwo popaść w nadinterpretację lub przeciwnie - zlekceważyć pierwsze sygnały. Dlatego tak ważne jest rozróżnienie objawów rzeczywiście charakterystycznych dla boreliozy. Pani profesor szczegółowo opisuje ten jeden, kluczowy sygnał, który powinien wzbudzić czujność:

Jeżeli myślimy o boreliozie, to w drugiej, trzeciej dobie, a nawet po tygodniu czasem, może pojawić się rumień. Rumień, który będzie poszerzał swoją średnicę. Może być homogenny, czyli taki jednakowo wybarwiony. Może okręgi tworzyć i nazywamy to tarczą strzelniczą. Może być z przejaśnieniem w środku, z zacienieniem w środku, ale będzie poszerzał swoją granicę. To jest już dowód na zakażenie krętkiem boreliozy - podkreśliła.

To nie jest zwykłe zaczerwienienie czy ślad po ukąszeniu - i właśnie to rozróżnienie ma ogromne znaczenie. W praktyce oznacza to, że nie każda zmiana skórna powinna prowadzić do niepokoju, ale jednocześnie nie można ignorować objawów o tak charakterystycznym przebiegu.

Rumień to... dobry znak?

Kiedy już taki rumień się pojawi, sytuacja jest - paradoksalnie - bardziej klarowna niż przy wielu innych chorobach. Profesor tłumaczy, że diagnostyka laboratoryjna w tym momencie schodzi na dalszy plan.

Rumień jest tak charakterystyczny, że nie wymaga potwierdzenia. Włącza się antybiotyk, rumień powinien poszarzeć i blednąć. Badania serologiczne można wykonać najwcześniej po czterech tygodniach. Mogą potwierdzić obecność przeciwciał, ale mogą się też one wcale nie wygenerować i to wcale nie znaczy, że nie było zakażenia - dodała specjalistka.

Organizm potrzebuje czasu, by wytworzyć przeciwciała, a zbyt wczesne badanie może dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa albo niepotrzebny niepokój.  Właśnie ten mechanizm błędnego poczucia kontroli pojawia się także w kolejnym wątku rozmowy - badania samego kleszcza. To usługa, która zdobywa popularność, bo daje iluzję szybkiej odpowiedzi. Profesor jednak bardzo wyraźnie wskazuje jej ograniczenia.

Kleszcz zawiera w sobie dużo bakterii, wirusów, bo jest takim brudasem, który żeruje na wielu zwierzętach. Może zawierać kilka rodzajów krętków, które niekoniecznie są patogenne dla człowieka. A wykrywa się je metodą PCR, która nie różnicuje, jakie to są krętki, i to może nas wprowadzić w błąd. Obecność krętka w kleszczu nie oznacza, że zostaliśmy zakażeni, a mogłaby pociągnąć za sobą niepotrzebną antybiotykoterapię - zdradziła prof. Joanna Zajkowska.

Wszystko, co wiemy o kleszczach, jest nieaktualne

Na koniec rozmowa dotknęła jeszcze jednego aspektu, który zmienia sposób myślenia o kleszczach - czasu i miejsca ich występowania. To już nie jest problem "gdzieś w lesie" ani "tylko latem". Dziś kleszcze są dosłownie wszędzie, nawet w zatłoczonym parku w środku miasta.

Kleszcz musi przebywać na nas kilkanaście godzin, około 24 godzin, żeby doszło do zakażenia. Dlatego oglądajmy się po każdym spacerze. I nie myślmy, że kleszcze są tylko w lesie. Możemy je spotkać w parku, na trawnikach, we własnym ogródku. Zagrożenie w tej chwili jest całoroczne. Chorych mamy już od połowy lutego, ostatnie przypadki w grudniu - podsumowała.

To zdanie zostaje w głowie na długo, bo pokazuje, że problem nie znika wraz z końcem sezonu. Borelioza przestała czaić się "gdzieś w lesie" i stała się elementem codzienności, z którym trzeba nauczyć się żyć - przynajmniej do czasu, aż medycyna postawi kropkę nad i.

Szlachetne zdrowie w Radiu Pogoda
Co zrobić jak znajdziemy na sobie kleszcza? Kiedy iść do lekarza?
play play
replay
forward
volume volume
0:00
Szlachetne zdrowie w Radiu Pogoda
Czy możemy wysłać kleszcza na badania?
play play
replay
forward
volume volume
0:00
Szlachetne zdrowie w Radiu Pogoda
Czy istnieje szczepionka przeciw boleriozie?
play play
replay
forward
volume volume
0:00
Szlachetne zdrowie w Radiu Pogoda
Na jakie objawy zwrócić uwagę, po znalezieniu na sobie kleszcza?
play play
replay
forward
volume volume
0:00
Szlachetne zdrowie w Radiu Pogoda
Po jakim czasie kleszcz zaraża?
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Źródło: RadioPogoda.pl