Batory, dziwna groźba i taśmy z zamrażarki. Sekrety Kabaretu Tey
Kabaret Tej to legenda poznańskiej sceny, której historia została ocalona dzięki pasji jednego z członków zespołu. Tadeusz Osipowicz przez dekady gromadził materiały dokumentujące życie kabaretu – od skeczy i nagrań po kulisy pracy i codzienne anegdoty – tworząc niepowtarzalną kronikę artystyczną.
- Prywatna kolekcja, przechowywana w nietypowych miejscach, pozwoliła zachować nagrania i pamiątki Kabaretu Tej.
- Digitalizacja materiałów przez syna Osipowicza umożliwia odtworzenie występów w wysokiej jakości.
- Książka dokumentująca działalność kabaretu łączy archiwalne zdjęcia, nagrania i wspomnienia artystów.
Kabaret Tej przez dekady był jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów na poznańskiej scenie. Powstały w latach 70., zdobywał publiczność inteligentnym humorem, subtelnymi aluzjami do polityki i życia codziennego w PRL. Twórcy kabaretu nie tylko występowali, ale też dokumentowali swoją pracę. Wszystko to trafiało w ręce Tadeusza Osipowicza.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Kabaret Tey czy Starszych Panów? Jeśli to pamiętasz, jesteś geniuszem!
Dzięki Tadeuszowi Osipowiczowi, członkowi zespołu, zachowały się unikalne nagrania, plakaty, scenografie i fotografie dokumentujące całą historię Kabaretu Tej od lat 70. aż po ostatnie występy. W jego najnowszej książce, która waży niemal 2,5 kg, znajdziemy prawdziwą kronikę życia scenicznego i pozascenicznego grupy. O początkach swojej kolekcji Osipowicz opowiadał w rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską.
Kabaret Tej. Zamrażarka zamiast magazynu
Na początku nic nie zapowiadało, że prywatna kolekcja Osipowicza przetrwa tak długo. Wszystko było jednak kwestią bardzo nietypowego zbiegu okoliczności. W czasach PRL płatności za występy bywały niezwykłe – raz, zamiast pieniędzy, artyści Kabaretu Tej otrzymali... sprzęt AGD.
Występowaliśmy w Polarze, firma robiła lodówki i zamrażarki, i zamiast pieniędzy, bo była duża inflacja, zapłacono nam w zamrażarkach. Wzięliśmy te zamrażarki i przywieźliśmy do mojej piwnicy... I wszystkie moje nagrania, wszystkie pamiątki leżały tam przez naprawdę 30 lat. Jak trzymasz jakieś taśmy albo kasety VHS, blisko kaloryferów gdzieś koło telewizora, to te wszystkie magnetyczne rzeczy się troszeczkę psują i później bardzo ciężko usłyszeć, co to za kabaret był - tłumaczył w Radiu Pogoda.
To miejsce, choć nietypowe, okazało się idealne do przechowywania nagrań – ochrona przed ciepłem i światłem zapewniła im nieoczekiwaną trwałość i pozwoliła "dokopać" się do takich materiałów Kabaretu Tej, które normalnie uległyby zniszczeniu.
Archiwizacja i digitalizacja
Z czasem pojawiła się potrzeba przeniesienia materiałów na nośniki cyfrowe. W tej pracy pomógł syn Osipowicza, Konrad, który zadbał, by nagrania zachowały zarówno obraz, jak i dźwięk w możliwie najlepszej jakości. Dzięki temu dziś można oddzielić instrumenty, podkręcić wokale, a także odtworzyć cały repertuar Kabaretu Tej w formie bliskiej oryginałowi.
Jak się przegra dźwięk na cyfrę, to pojawiają się różne możliwości. Możemy wybrać instrumenty, oddzielić sobie skrzypce, trąbkę, perkusję, wokal, zrobić głośniej ten instrument, ciszej tamten, częstotliwość zmienić i tak dalej. Z tego się robią naprawdę fajne nagrania, można zamknąć oczy i posłuchać, i wejść na tę scenę. Bo tak sobie zawsze myślałem, że zrobię takie filmy, że za 30 lat ludzie będą mogli sobie zaśpiewać razem ze Smoleniem - przyznał na antenie Osipowicz.
Dzięki staranności Osipowicza w archiwizacji zachowały się nie tylko skecze i piosenki, ale też dokumenty scenograficzne, kostiumy i fotografie z prób. Każdy element pozwala dziś zrekonstruować atmosferę występów i pracę Kabaretu Tej od kulis.
Książka jako kronika Kabaretu Tej
Efektem wieloletnich starań jest książka, która waży niemal 2,5 kg i zawiera ponad 400 zdjęć oraz ponad 20 godzin nagrań Kabaretu Tej. Osipowicz sam podkreśla wagę publikacji:
To jest jedyna książka tak bardzo obszernie dokumentująca Kabaret Tej. W porównaniu do książki Krzysztofa Jaślara z 1992 roku, to niebo a ziemia. Ja mam zdjęcia Hasselblatem, czarno-białe, mogę je powiększyć do formatu 34x34 cm… To jest prawdziwy kabaret, taki, jaki był. Subiektywny, ale obiektywnie udokumentowany.
W książce znalazły się nie tylko zdjęcia z występów, ale też opowieści o życiu zespołu, kulisach pracy, przygotowaniach do skeczy, a także codziennych anegdotach – takich, które pokazują, jak wyglądała scena kabaretowa od środka, bez komentarzy redakcyjnych czy "interpretacji" autora.
Kabaret w trudnych czasach. Groźba stanu wojennego
Kabaret Tey działał w czasach PRL, kiedy cenzura i polityczne ograniczenia wymagały od artystów sprytu i inteligencji. Osipowicz wspomina, jak zespół reagował na pierwsze sygnały nadchodzącego stanu wojennego.
Siedzieliśmy kiedyś z Zenkiem w Forum, podchodzi facet z legitymacją jakiegoś ważnego ministerstwa i mówi: "Nie będziecie za długo grać. Zamykamy wszystko". Nie powiedział nam, że będzie stan wojenny, ale to była ewidentna groźba. Zenek do mnie: "Tylko ty to słyszałeś, Tadziu, i ja. Nie mów nikomu, bo jak się rozniesie...". 12 grudnia byliśmy na Batorym, a rano 13 grudnia Ewa Bem o 5:00 rano wchodzi do naszej kajuty i mówi: "Wstawajcie, wojna!". Czołgi na ulicach, blokady na Bałtyku – nikt nie wiedział, co będzie dalej - opowiadał.
Kabaret musiał wtedy wykorzystywać humor tak, by widzowie mogli zrozumieć przesłanie, unikając jednocześnie bezpośredniej konfrontacji z władzą. "Trzeba było inteligencji, żeby to zrozumieć" - dodał.
Posłuchaj rozmowy z Tadeuszem Osipowiczem
Pomimo trudności Kabaret Tej zawsze stawiał na humor – nie tylko na scenie, ale też za kulisami. Chaotyczne próby, zamrażarki jako waluta, nieoczekiwane wizyty gwiazd – wszystko to budowało legendę zespołu.
Czasami myślę, że to, co wydawało się wtedy katastrofą, dziś jest najzabawniejszą częścią naszych wspomnień. Każdy skecz miał swój własny żywot, a my razem z nim uczyliśmy się, jak śmiać się z rzeczywistości, zamiast ją tylko znosić - podsumował Osipowicz.
Źródła: Radio Pogoda