advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Już żegnał się ze sceną. Bieg jego kariery zmienił ten jeden przebój

2 min. czytania
27.06.2024 11:09
Zareaguj Reakcja
Gdy zespół, który Andrzej Rybiński założył ze swoją żon, rozpadł się, piosenkarz niemal całkowicie porzucił marzenia o dalszej karierze. Od tego, by zejść ze sceny, odwiedli go przyjaciele. Za ich namowami artysta wrócił do komponowania. Wkrótce później wydał swój największy przebój – „Nie liczę godzin i lat”.
|
fot. Ten przebój Andrzeja Rybińskiego z lat 80. nucimy do dziś. Źródło: commons.wikimedia.org/Sławek/CC BY-SA 2.0/Narodowe Archiwum Cyfrowe/Domena publiczna

Andrzej Rybiński rozpoczął karierę muzyczną w połowie lat 60. Będąc jeszcze wówczas studentem, początkujący artysta związał się z działającym przy uczelni big-bandem Kanon Rytm. Popularność zdobył zaś za sprawą zespołu 2 plus 1. Latem 1971 roku grupa wystąpiła na IX Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie dostała nagrodę za piosenkę „Nie zmogła go kula”. Niedługo później Rybiński nieoczekiwanie opuścił skład i razem z żoną założył nową formację – Andrzej i Eliza.

Andrzej Rybiński i Eliza Grochowiecka szybko zaczęli odnosić sukcesy. Jako zespół nagrali razem takie przeboje, jak „Czeka na nas świat”, „Deszcz w obcym mieście” czy „Czas relaksu”. Po dekadzie grupa zakończyła jednak działalność, a związek piosenkarza i artystki się rozpadł.

Andrzej Rybiński chciał kończyć karierę

Rozwiązanie formacji Andrzej i Eliza nie pozostało bez wpływu na karierę Rybińskiego. Na pewien czas muzyk niemal całkowicie stracił ochotę do grania i nie sądził, że jeszcze kiedykolwiek zdoła osiągnąć jako piosenkarz znaczące sukcesy. Na jego drodze pojawił się jednak Marek Dagnan. To on nakłonił muzyka, by nie porzucał kariery i zaczął pracować nad materiałem solowym.

Zobacz także: To była „Piosenka Roku 1963”. Filipinki biły nią rekordy popularności

Dagnan i Rybiński rozpoczęli współpracę na początku lat 80. Pierwszy zajmował się pisaniem tekstów, zaś drugi – wymyślaniem melodii. Któregoś dnia piosenkarz odwiedził jednak Marka Dagnana z gotowym pomysłem na muzykę. Ten po chwili wpadł na pomysł słów, od których miał zaczynać się refren – „Nie liczę godzin i lat”. Po niedługim czasie piosenka była gotowa.

W 1983 roku Andrzej Rybiński postanowił zgłosić nowo napisany utwór do konkursu opolskich premier. Jak się później okazało, ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Konkursowe jury przyznało piosence drugą nagrodę – ex aequo ze „Szklaną pogodą” w wykonaniu zespołu Lombard. Dziś „Nie liczę godzin i lat” uchodzi za największy przebój w całej karierze Rybińskiego.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!