45 lat temu Anna Dymna przeżyła groźny wypadek. "Naszym obowiązkiem jest żyć"
Anna Dymna należy do grona najbardziej uznanych gwiazd polskiego kina. Aktorka zadebiutowała na wielkim ekranie na początku lat 70. XX wieku. Wówczas wcieliła się w główną rolę w filmie "150 na godzinę" w reżyserii Wandy Jakubowskiej. W późniejszych latach rozpoznawalność na szeroką skalę przyniósł jej udział w takich głośnych produkcjach jak "Nie ma mocnych", "Kochaj albo rzuć" czy też "Znachor".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Anna Dymna cudem uniknęła śmierci. Gwiazda miała wiele szczęścia
Wszystko wskazuje na to, że Anna Dymna mimo licznych kinowych sukcesów, nie miała najłatwiejszego życia. W 1978 roku niespodziewanie zmarł pierwszy mąż aktorki, Wiesław Dymny. Gwiazda, by choć na chwilę oderwać się od bolesnej rzeczywistości, w pełni poświęciła się pracy.
Zobacz także: Małgorzata Ostrowska-Królikowska miała dość bycia Grażynką z „Klanu”. „Jestem w pewnej szufladzie”
Zaledwie kilka miesięcy później Anna Dymna musiała stawić czoła kolejnej tragedii. W maju 1979 roku aktorka podczas prac nad filmem "Węgierska rapsodia" Miklósa Jancsó była ofiarą groźnego wypadku samochodowego. Niestety, jak okazało się później, to właśnie przemęczenie dało się we znaki. W rezultacie gwiazda, będąc w podróży na plan zdjęciowy, zasnęła za kierownicą pojazdu.
Zobacz także: Łaniewska bawiła do łez w „Koglu Moglu”. W młodości łamała męskie serca
Tragiczne wydarzenie było opłakane w skutkach. Wówczas 27-letnia Anna Dymna cudem uniknęła śmierci. Lekarze prognozowali, że gwieździe nie jest w stanie pomóc nawet rehabilitacja. Aktorka miała połamane kości, pękniętą miednice, a także uszkodzony kręgosłup.
Jak odzyskiwałam przytomność po wypadku, długo byłam gdzieś daleko, nieprzytomna. Bardzo mi tam zresztą dobrze było. Jasno, ciepło. Powrót do rzeczywistości oznaczał ból, bo byłam bardzo poszkodowana. Z radością i ulgą, że nie boli, zapadałam się więc w tę jasną otchłań. Z momentu, kiedy odzyskałam świadomość, pamiętam niewiele, bo miałam też uszkodzoną pamięć. Ale radość z tego, że jestem, pamiętam do tej pory - wyznała Anna Dymna cytowana przez serwis "Viva!".
Zobacz także: Jadwiga Barańska walczy o zdrowie. Nowe wieści o stanie aktorki
Okazuje się, że szkody fizyczne nie były jedynymi, z jakimi musiała się zmierzyć Anna Dymna. Fizycznym uszkodzeniom towarzyszyła również poważna utrata pamięci. Wbrew pozorom gwiazda uważa niegdysiejszy wypadek za ważny przełom w swoim życiu.
Miałam amnezję. Ale byłam szczęśliwa. Ten wypadek u Miklósa Jancsó w filmie to był mój przełom. Wtedy narodziłam się chyba na nowo. Pamiętam tylko radość, że widzę światło, że oddycham. Wtedy zrozumiałam, że naszym obowiązkiem jest żyć, być szczęśliwym, mimo wszystko - dodała gwiazda.
Zobacz także: Tak powstał wielki przebój Urszuli Sipińskiej. „Zrobiła mi wyrzut”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!