Została okrzyknięta damą polskiego kina. "Przylgnęło to do mnie"
Produkcja kinowa "Marysia i Napoleon" ujrzała światło dzienne 4 października 1966 roku. Kultowa komedia historyczna w reżyserii Leonarda Buczkowskiego zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach polskiej filmografii. Nie tylko ze względu na wartką, intrygującą fabułę, ale również - gwiazdorską obsadę. Na pierwszym planie brylowali bowiem Beata Tyszkiewicz i Gustaw Holoubek, który wówczas dał się poznać nadwiślańskiej publiczności za sprawą licznych ról teatralnych, jak i filmowych w "Gangsterzy i filantropi", "Perły i dukaty" czy też "Salto".
Z kolei Beata Tyszkiewicz została okrzyknięta "pierwszą damą polskiego kina" nie bez powodu. Zdobyła uznanie widowni, a także szeroką rozpoznawalność w drugiej połowie lat 50. XX w. Chociaż początkowo otrzymywała niewielkie epizody, dzięki wrodzonej elegancji i wyjątkowej urodzie na długo zatrzymywała się w pamięci widzów. W 1956 roku zadebiutowała jako Klara w ekranizacji "Zemsty" w reżyserii Antoniego Bohdziewicza i Bohdana Korzeniewskiego.
Zaledwie dziesięć lat później święciła triumfy, wcielając się w główną kobiecą postać w projekcie "Marysia i Napoleon". W międzyczasie pojawiła się w produkcjach takich jak "Historia żółtej ciżemki", "Czarne skrzydła", "Rękopis znaleziony w Saragossie" bądź "Popioły".
Zobacz także: Taki naprawdę był Jan Himilsbach. „To byłby celebryta nad celebrytów”
Beata Tyszkiewicz olśniewała w filmie "Marysia i Napoleon"
Przypomnijmy, że miłosną historię szambelanowej Marii Walewskiej i cesarza Napoleona postanowił przełożyć na wielki ekran Leonard Buczkowski. Co ciekawe, pretekstem do opowiedzenia losów historycznej pary, stały się portrety wiszące na ścianie pałacu w Walewicach. Współcześni bohaterowie, mianowicie młody francuski filolog języka polskiego i polska studentka historii, zauważają swoje uderzające podobieństwo do arystokratycznej pary.
Odtwórczyni głównej roli "Marysia i Napoleon", a zatem Beata Tyszkiewicz, pochodzi z arystokratycznej rodziny hrabiowskiej Tyszkiewiczów, pieczętującej się herbem Leliwa. Nie dziwi zatem fakt, że aktorka bez trudu stworzyła kreacje "kobiety z klasą". Jednakże w wywiadzie dla serwisu "Kobieta z klasą" wyznała: "Sama też nie uważam się za damę".
Przylgnęło do mnie to określenie, chyba sprawiły to role kostiumowe w filmach. W takich filmach wszyscy starają się być dobrze wychowani. Smoking i długa suknia wymaga innego zachowania. Wychowanie przez moją matkę mnie i mojego młodszego brata wypadło w najtrudniejszych latach powojennych. Żyliśmy bardzo skromnie, ale matka uczyła nas manier przy stole i w zachowaniu. Była bardzo wymagająca. Moja babka została po wojnie zakonnicą, więc dbała o nasze wychowanie pod kątem religijnym - wyjawiła dla cytowanego źródła.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!