advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Znalazł idealnego wokalistę, ale nie miał tekstu. Tak powstały "Żółte kalendarze"

2 min. czytania
14.10.2024 15:46
Zareaguj Reakcja
Andrzej Korzyński w połowie lat 60. skomponował muzykę do piosenki "Żółte kalendarze". Do pełni sukcesu potrzebował jednak jeszcze wokalisty, który ją zaśpiewa. Idealnego kandydata do tej roli spotkał na festiwalu muzycznym.
|
fot. Piotr Szczepanik wykonał najsłynniejszą wersję utworu 'Żółte kalendarze'. kadry z występów w TVP / Youtube.com

Andrzej Korzyński na początku muzycznej drogi pobierał nauki na wydziale kompozytorskim warszawskiego konserwatorium. Był wówczas niesamowicie pochłonięty twórczością Mozarta i Beethovena. Jego artystyczne zainteresowania uległy jednak gwałtownej przemianie po tym, jak zakupił płytę Raya Charlesa. To, co na niej usłyszał, zainspirowało go do komponowania nieco przystępniejszych utworów, takich jak "Żółte kalendarze".

Korzyński wypromował własny zespół w studenckim radiu

Jeszcze w trakcie studiów Korzyński pełnił funkcję szefa radiowego "Studenckiego Magazynu Muzycznego". Dzięki temu miał dostęp do studia nagraniowego. Te wykorzystywał do nagrywania utworów swojego świeżo założonego zespołu Ricercar 64.

Dodatkowo jego piosenki zaczęły pojawiać się coraz częściej na antenie szkolnej rozgłośni. Gdy jej instrumentalna twórczość stała się rozpoznawalna, grupa zaczęła myśleć o znalezieniu wokalisty. I tak podczas jednego z festiwali natknęli się na Piotra Szczepanika.

Zobacz także: Rudi Schuberth nie spodobał się teściowi. Do akcji wkroczyła babcia

Korzyński był zafascynowany postawą sceniczną młodego artysty na tyle, że niemal natychmiast zaproponował mu dołączenie do zespołu. Po skompletowaniu składu należało jeszcze przygotować repertuar. Skomponowane utwory, czyli między innymi "Żółte kalendarze" musiały otrzymać tekst. Dlatego też kompozytor nawiązał kontakt z poetą Jerzym Millerem, którego polecił mu znajomy.

"Żółte kalendarze" były "za mało piosenkowe"

Chociaż początkowo propozycja przedstawiona przez Millera nie zachwyciła Andrzeja Korzyńskiego, z czasem się do niej przekonał.

Na początku wydał mi się taki za mało "piosenkowy". Mało traktował o miłości, jakiś taki był smutnawo-sentymentalny. Potem jednak przekonałem się, że jest w nim głęboka treść, że mówi o przemijaniu, o tym, żeby nie żyć przeszłością, żeby patrzeć w przód, nie oglądać się za siebie — mówił.

Po uzgodnieniu wszystkich szczegółów muzycy weszli do radiowego studia zarejestrować przygotowany materiał. Dokładnie 4 stycznia 1965 oprócz "Żółtych kalendarzy" muzycy nagrali także kompozycję "Zabawa podmiejska". W taki sposób rozpoczęła się wielka kariera piosenkarza, który w kolejnych latach wylansował jeszcze wiele przebojów.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!