Wojciech Kilar wyjawił to księdzu. Opowieść mrozi krew w żyłach

2 min. czytania
01.01.2025 18:34
Zareaguj Reakcja
Wojciech Kilar był legendą wśród kompozytorów muzyki filmowej. Niewielu jednak wie, że w życiu prywatnym przeżył swego czasu coś bardzo traumatycznego, co zaważyło na jego przyszłości.
|
fot. To Wojciech Kilar wyjawił kiedyś księdzu. Cezary p; edit by Waugsberg / CC-BY-SA-4.0 / Wikimedia Commons
  • Wojciech Kilar należał do najbardziej cenionych polskich kompozytorów.
  • Pomimo sukcesów zawodowych, jego życie nie było usłane różami.
  • Miał za sobą pewne bardzo traumatyczne przeżycie.

Wojciech Kilar stworzył ścieżkę dźwiękową do ponad 130 filmów. Jego sława i uznanie, które mu to zapewniło, wykraczały daleko poza Polskę. Współpracował z takimi reżyserami, jak choćby Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi, Roman Polański, Francis Ford Coppola czy Jane Campion.

Nie można jednak zapominać, że zmarły w 2013 r. Kilar był także ważnym przedstawicielem muzyki poważnej i religijnej. Religia w ogóle była dla niego ważna. Pewnemu duchownemu wyjawił szokujące zdarzenie ze swojej przeszłości.

Kompozytor ledwo uniknął śmierci

Kiedy Wojciech Kilar dostał od państwa za swoje zasługi dom w katowickim Brynowie, został członkiem parafii Najświętszych Imion i Maryi. Tam poznał ówczesnego wikariusza ks. Henryka Olszara.

Zobacz także: Anna Dymna ucięła plotki. Tak skomentowała swoje „romanse”

Wiele z nim rozmawiał. Zwierzył mu się nawet, że przeszedł wewnętrzną przemianę po pewnym traumatycznym przeżyciu. Duchowny w niedawnym wywiadzie dla "Dziennika Zachodniego" wspominał, że kompozytor powiedział mu, iż kiedyś o mało nie zginął na przejeździe kolejowym.

Ks. Henryk Olszar zdradził, że Kilar "miał różne okresy w życiu" i zdarzyło mu się pić alkohol w poszukiwaniu weny. Pewnego razu jednak w jednej z restauracji w Bielsku-Białej "przeholował" i potem "wsiadł do samochodu".

Miał wrócić do Katowic, bał się reakcji żony. Pomyliły się mu drogi. Pojechał starą drogą do Żywca w nocy, był to czas, gdzie była mgła. W którymś momencie poczuł zmęczenie i zjechał na bok swoim mercedesem – zaczął opowiadać duchowny.

Następnie kontynuował:

Przy starej drodze do Żywca jest przejazd kolejowy. Wtedy nie było tak, że spuszczano rogatki. Tam tylko huczało i trzaskało od pociągów. On rano ocknął się, nie wiedząc, gdzie jest. Mgła odeszła i zobaczył, że jest parę metrów od tego przejazdu kolejowego. Wtedy doszedł do wniosku: "Pan Bóg chciał mi coś powiedzieć. Mogłem zatrzymać się dobrze, na tym przejeździe. Musisz zmienić to bohemowe życie i odkryć w sobie wartości. Nie możesz pisać czegoś, nawet religijnego, kiedy za tym nie stoisz".

Zobacz także: Przebój z lat 70. krzepi serce. „Podkreśla wszystko, co kochamy”

Wojciech Kilar sięgał po pomoc księdza

Wojciech Kilar nie tylko zwierzał się ks. Henrykowi Olszarowi. Co ciekawe, często radził się jego, a także ówczesnego proboszcza tak w sprawach życiowych, moralnych, jak i... muzycznych.

Zawsze zapraszał nas do siebie, aby zaprezentować nam kasetę matkę swoich kompozycji do filmów, Coppoli przykładowo. [...] Puszczał nam i prosił o sugestię, my byliśmy pierwszymi jego krytykami. [...] Nie mógł robić tego publicznie, póki film nie wszedł – przyznał ks. Olszar w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!