W latach 60. opuściła kraj. Polska tancerka o patriotach: "Wyświechtane frazesy"

2 min. czytania
02.10.2024 07:36
Zareaguj Reakcja
Krystyna Mazurówna ponad pół wieku temu musiała wyjechać z kraju. Do tej decyzji zmusiła ją ówczesna sytuacja polityczna w Polsce. Tancerka wyjechała do Francji, gdzie rozwijała karierę. Artystka wyjaśnia, dlaczego nie planuje wracać z emigracji.
|
fot. Krystyna Mazurówna nie czuje się Polką. Piotr Barącz / Public domain / Fryta 73 / CC BY-SA 2.0 / Wikimedia Commons

Krystyna Mazurówna debiutowała na scenie Opery Warszawskiej jeszcze w czasach szkolnych. Po ukończeniu szkoły baletowej rozpoczęła współpracę z baletem Teatru Wielkiego. Z kolei w Teatrze Syrena pełniła rolę choreografki. Jej kariera nabierała tempa, dlatego też przed tancerką pojawiły się pierwsze propozycje zagranicznych występów, z których oczywiście korzystała.

Mazurówna musiała wyjechać z Polski pod koniec lat 60.

Jednakże w 1968 roku została zmuszona do rozwiązania grupy artystycznej "Fantom" i wyjazdu z Polski. Mazurówna wyemigrowała do stolicy Francji, gdzie wchodziła we współpracę z różnymi artystami, z którymi występowała w miastach całej Europy. W latach 70. założyła nawet własny zespół taneczny "Ballet Mazurowna".

Chociaż Krystyna Mazurówna pracowała przy takich polskich formatach rozrywkowych jak "You Can Dance — Po prostu tańcz" czy "Got to Dance. Tylko taniec", nie planuje powrotu do kraju. W rozmowie z portalem Dziennik.pl tłumaczy, że to właśnie Paryż dał jej spełnienie życiowe i był dla niej domem przez te wszystkie dekady.

Zobacz także: 2 października wspominamy Wojciecha Pokorę. Imieniny, święta, urodziny gwiazd [02.10.2024]

Absolutnie nie rozważam powrotu do Polski na stałe. Paryż dał mi wszystko, rodzinę, satysfakcję zawodową i spokój materialny. Ale myślę, że to nie ma związku, ja się nie czuję ani Francuzką, ani Polką. […] Myślę, że taka przynależność do kraju, jak chłopa do ziemi, to już jest przeżytek — powiedziała tancerka dla Dziennik.pl.

Mazurówna wypowiedziała się również o patriotyzmie, o którym ma niecodzienne zdanie.

W Polsce mówi się wiele o patriotyzmie, ale to nic nie znaczy. To są wyświechtane frazesy. Tak samo, jak się mówiło, że Niemiec to nasz największy wróg, a jak się okazało, że w Niemczech można trochę więcej zarobić, to już nie było wroga, tylko wszyscy jeździli albo do roboty, albo na zakupy. Tak więc trzeba mieć do tej gadaniny dystans — dodała artystka.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!