W dzieciństwie upił się syropem na kaszel! Wojciech Pijanowski świętuje
1 listopada urodziny obchodzi Wojciech Pijanowski. Znany z pogodnej audycji "Świnki Trzy", a przede wszystkim z legendarnego "Jarmarku" prowadzący, skrywa wiele sekretów.
Wojciech Pijanowski, urodzony 1 listopada 1951 roku w Warszawie, to znany polski dziennikarz i prezenter telewizyjny, który zrewolucjonizował podejście do teleturniejów w Polsce. Przez lata stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rodzimej telewizji, głównie dzięki programom, takim jak "Koło Fortuny" i "Jarmark". Wprowadził też znaczące zmiany do teleturnieju "Wielka gra".
Rozwiąż quiz o Radiu Pogoda. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Kochasz Radio Pogoda? Urodzinowy test! Dla fana stacji to łatwizna
Jako syn Lecha Pijanowskiego, krytyka filmowego, i Marii Broniewskiej, aktorki, Wojciech Pijanowski miał kontakt ze światem sztuki od najmłodszych lat. Początkowo planował karierę nauczyciela, kończąc studia pedagogiczne, jednak przypadkowe zgłoszenie do konkursu na spikera telewizyjnego zmieniło jego życie.
W latach 80. współprowadził, wspomniany wcześniej, kultowy program "Jarmark" z Krzysztofem Szewczykiem i Włodzimierzem Zientarskim. Program ten wyróżniał się nowoczesnym podejściem, poruszając najróżniejsze wątki w formacie przypominającym współczesne kanały internetowe. "Jarmark" stał się symbolem pewnej swobody w mediach, którą w PRL doceniała zwłaszcza młodsza widownia.
Wojciech Pijanowski wciąż zachwyca wdziękiem i błyskotliwością
Wojciech Pijanowski nie bał się eksperymentów i nieustannie poszukiwał nowych pomysłów, dzięki czemu jego programy były ciekawe i często wyprzedzały swoją epokę. Dziś Pijanowski, mimo zakończenia kariery telewizyjnej, pozostaje aktywny zawodowo. Współtworzy audycję "Świnki Trzy" na antenie Radia Pogoda, gdzie razem z dawnymi kolegami prowadzi swobodne rozmowy na różne tematy.
Wcześniej, w latach 2016–2019, razem z Krzysztofem Szewczykiem, prowadził u nas program "Pogodni Panowie". W ten sposób utrzymuje kontakt ze swoimi wiernymi fanami, którzy cenią go za poczucie humoru, talent i zdolność do prowadzenia rozmów z wdziękiem i błyskotliwością.
Co wiemy o Wojciechu Pijanowskim?
1. Wojciech Pijanowski założył "Klub łysych"
Bo John Cacavas i „Kojak” był wtedy u nas na antenie, i pomyśleliśmy sobie, że fajnie, taki łysy facet, to może założymy klub łysych. Powiedzieliśmy w telewizji, w „Jarmarku”, że się golimy na łyso, w następnym programie będziemy łysi i że telewidzowie też się mają ogolić na łyso, no i nam zdjęcia wysłać.
I oczywiście, że się telewidzowie wierni ogolili, a my mieliśmy peruki i pamiętam, że siedziałem wtedy chyba z półtorej godziny, jak nam kleili, zakładali nam takie czepki kąpielowe, pudrowane no w ogóle było robione, i rzeczywiście byliśmy łysi. No ale za kolejny tydzień już mieliśmy włosy i bardzo przepraszaliśmy wszystkich, co się ogolili.
2. Na wakacjach w Jugosławii zerwał trujący liść
Powiem wam historyjkę, w której wystąpi również pani Irena Santor. Zagraniczne wakacje, jeszcze Jugosławia, bo to było dawno temu. Na wybrzeżu fajnie, plaża, drzewa rosną. W Polsce, na ogół, jak człowiek nie chciał nosa spalić, to kładł sobie liść. I ja zerwałem, chciałem go sobie położyć na nosie, ale się tak po brzuchu trochę nim podrapałem i go wyrzuciłem. Był obiad o konkretnej godzinie, także na obiad to już mnie zaczęło piec, a po obiedzie zobaczyłem, że nawet blizny mi się w tym miejscu porobiły.
Pani Ireny nie było na obiedzie. Dopiero jak przyszła na kolację, to się okazało, dlaczego jej nie było. Otóż ona też wzięła taki liść i położyła sobie na nosie, i po jakimś czasie ten nos wyglądał jak opalony kalafior. Jak to zobaczył przewodnik, to powiedział: „O Boże, zapomniałem państwu powiedzieć, że tutaj rosną jadowite liście, żebyście tego nie dotykali, bo są złe skutki po tym”.
3. Zmusił kontrolerów do nurkowania w koszu na bieliznę
W telewizji była taka sekcja czy biuro kontroli. No i kontrolowali wszystko. Jednego dnia przyszli do tej mojej redakcji teleturnieju, że oni chcą skontrolować scenariusze. Ja oczywiście pisałem je, ale nie na maszynie, tylko ręcznie, nie na A4 papierze, tylko na serwetkach w kawiarni i nie wiedziałem, gdzie to jest, bo wrzucałem wszystko do biurka. No i poprosiłem chłopców z działu rekwizytów, żeby mi przynieśli kosz na bieliznę. Przynieśli go i ja te wszystkie papiery, które były na biurku i w szufladach, wrzuciłem do tego kosza. I zanieśliśmy to na kontrolę.
Siedziało trzech panów i mówią: „Dobrze, proszę nam pokazać scenariusz takiego i takiego teleturnieju”. A ja, że chwilę, gdzieś tu jest na pewno, i daję im serwetkę. Jeden patrzy i mówi: „Co to jest?”. A ja, że scenariusz teleturnieju, o który pan prosił. „Ale proszę pana, scenariusz to jest forma pisemna, która pozwala na zrealizowanie programu”. Na piśmie ma być? Jest na piśmie. Pozwala zrealizować program? Tego to nie wiem. Więc żeśmy realizatora wezwali. Przyszedł Tomek Kostuch, pan mu wręcza tę serwetkę, a Tomek tak popatrzył i mówi „O, scenariusz Stawki. Tak, bardzo dobry teleturniej”.
4. Wojciech Pijanowski upił się syropem na kaszel
Mam 2,5 roku. Jestem sam w pokoju. Stoi szafka, na szafce stała buteleczka ze syropem na kaszel. Wypiłem to, co było w tej buteleczce, rodzice wrócili do domu i zobaczyli, że śpię. Ale spałem tak, że nie mogli mnie dobudzić. W związku z tym się zdenerwowali, że coś poważnego się stało, lekarz przyjechał, mówi, że chyba do szpitala trzeba będzie, po czym się pochylił, powąchał i mówi „A nie, nie, nie, to minie do jutra”.
5. Ma niepodrabialną pamiątkę z czasów PRL
Panowie, ja przyniosłem, to dla was niespodzianka będzie, taki oto produkt. To jest mapa Polski ze szkła z roku 1985. Każdy z nas dostał coś takiego. Włodek to stłukł, ty nie wiesz, gdzie masz, a ja — proszę. I tu jest napisane: „Najpopularniejszemu człowiekowi TVP załoga huty szkła w Wołominie”. Dostaliśmy takie, chyba za „Jarmark” wtedy.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!