To była największa tajemnica "Od przedszkola do Opola". Wszystko się wydało!
"Od przedszkola do Opola" było emitowane w Telewizji Polskiej w latach 1995-2007. Program, w którym dzieci śpiewały piosenki znanych artystów, prowadził Michał Juszczakiewicz. Aktor, prezenter i reżyser zapowiadał małych uczestników, rozmawiał z nimi o marzeniach, wykonaniach piosenek, jak również sprawdzał, jakie wyniki otrzymali na... "krzykomierzu".
Warto przypomnieć, że dzieci wychodziły na scenę, śpiewały piosenkę, po czym publiczność reagowała brawami lub okrzykami na zaprezentowaną piosenkę. Wynik pokazywał się na specjalnym "oklaskomierzu", który zdawał się działać automatycznie. Prawda była jednak nieco inna. Oto wielki sekret "Od przedszkola do Opola".
Okazuje się, że w środku "krzykomierza" był... doktor nauk o dźwięku z Politechniki Gdańskiej. Nie była to żadna skomplikowana i nowoczesna technologia. Jak wyznał prowadzący słynny program TVP, mężczyzna przychodził "ze swoją tajemniczą walizeczką, w której miał decybelomierz".
Zobacz także: Festiwal w Sopocie 2024. Alicja Majewska zachwyciła! „Łzy mi leciały”
I ponieważ, chyba na początku, koszty były tak duże, że producent postanowił przyoszczędzić, więc nie stworzyliśmy urządzenia w środku, które automatycznie mierzy ten poziom dźwięku. Pośrednikiem między decybelomierzem a brawami na widowni był pan inżynier - zdradził w rozmowie z RMF.
Jak dodał prowadzący "Od przedszkola do Opola", naukowiec wchodził do swojej budki, gdzie miał krzesełko. Oprócz tego był tam również otworek "przez który wystawiał końcówkę decybelomierza i rozpoczynał mierzenie". Co ciekawe, magia telewizji czyni cuda! Jak zdradził Juszkiewicz: - Było opóźnienie, on nas informował po jakimś czasie, czasem po sekundzie czy po dwóch. Trzeba pamiętać, że to był jednak pomiar naukowy - dodał w RMF.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!