advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Ten utwór był przebojem lat 60. To nie Anna German miała go śpiewać

2 min. czytania
21.11.2024 22:20
Zareaguj Reakcja
Choć początkowo przeszła niemal niezauważona, dziś uznaje się ją za jedną z najważniejszych piosenek, jakie miała w repertuarze Anna German. Co jednak ciekawe, "Bal u Posejdona" wcale nie powstała z myślą o tej artystce. Początkowo utwór miał śpiewać ktoś inny.
|
fot. Ten utwór Anny German porusza do dziś. Commons.wikimedia.org / CC BY 2.5

Anna German zapisała się w świadomości publiczności jako jedna z najbardziej uzdolnionych artystek, jakie występowały na polskiej estradzie. Choć gwiazda odeszła przedwcześnie, zdążyła pozostawić po sobie bogaty dorobek muzyczny. Jednym z jej ponadczasowych przebojów do dziś pozostaje piosenka "Bal u Posejdona". Co ciekawe, to nie z myślą o niej Marek Sart pisał utwór.

Ten utwór stał się hitem Anny German. Powstał jednak dla kogoś innego

Jan Szczerbiński, bo tak w rzeczywistości nazywał Marek Sart, był przed laty jednym z najbardziej cenionych polskich kompozytorów. Poza muzyką pisywał jednak także teksty, w czym pomagały mu umiejętności nabyte w trakcie studiów polonistycznych. Któregoś razu postanowił skorzystać z nich Witold Filler. Ówczesny redaktor naczelny redakcji rozrywki Telewizji Polskiej zwrócił się do mężczyzny z prośbą o utwór, który jego partnerka mogłaby wykonać w Opolu.

To był wtedy wszechmocny władca telewizyjnej rozrywki. Głosem nieznoszącym sprzeciwu zażądał, żebym napisał piosenkę dla jego ówczesnej narzeczonej, a może już wtedy żony, Ewy Miodyńskiej, aktorki któregoś ze śląskich teatrów, którą postanowił usilnie lansować – opowiadał Sart w rozmowie z Adamem Halberem, która ukazała się w "Angorze".

Zobacz także: „Daleko od szosy” mogło być jej trampoliną do sławy. Wybrała inną ścieżkę

Prośba Fillera bardzo zaskoczyła kompozytora. Ponieważ czasu było mało, postanowił on przerobić na piosenkę wiersz, który napisał jeszcze w czasach młodości. Opowiadał on o zawodzie miłosnym, jakiego pewien mężczyzna doświadczył, bawiąc się na balu u niejakiego Posejdona. Miodyńska kompletnie nie potrafiła jednak poradzić sobie z zaśpiewaniem utworu i ostatecznie nie wystąpiła z nim na scenie.

Wielki przebój omal nie przepadł. Gwiazda estrady dała mu drugie życie

Choć Marek Sart uważał "Bal u Posejdona" za wyjątkowo udaną kompozycję, po klapie, która przydarzyła się Miodyńskiej, pogodził się już z faktem, że piosenka pójdzie "na zmarnowanie". Nieoczekiwanie zatelefonowała jednak do niego Anna German. Okazało się, że piosenkarka potrzebowała utworu, jaki mogłaby zaśpiewać podczas festiwalu w Sopocie. "Bal..." idealnie pasował na tę okazję.

Mimo że piosenka śpiewana przez Annę German nie zrobiła na jury sopockiego konkursu dużego wrażenia, publiczność ją pokochała. Dziś "Bal u Posejdona" wymienia się wśród największych przebojów, jakie kiedykolwiek nagrała artystka.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!