Ten spektakl rozwścieczył komunistów. Tak Polacy na zawsze zmienili historię
Spektakl "Dziady" miał być ważną częścią rocznicy rewolucji październikowej. Władze chciały, aby był to ukłon w stronę ZSSR, jednak reżyser miał swoją własną wizję i trzymał się jej mimo mocnego nacisku polityków. Jak się później okazało, to najlepsze, co mógł zrobić, bowiem sztuka zbuntowała Polaków i zmotywowała ich do walki o… lepszą Polskę.
Reżyser "Dziadów" nie odpuszczał
Premiera "Dziadów" miała odbyć się jeszcze w październiku, jednak Kazimierz Dejmek zaplanował ją na dzień przed rocznicą śmierci Adama Mickiewicza 25 listopada 1967 roku. Przedstawienie odbyło się w Teatrze Narodowym w Warszawie. W rolę Gustawa-Konrada wcielił się Gustaw Holoubek. Kazimierz Wichniarz zagrał Widmo, Bogdan Baer - Diabła, Lech Ordon — Literata, Jan Kobuszewski — Pelikana, a Damian Damięcki zagrał Jakuba.
Zobacz także: Jego utwór zna każdy miłośnik kina. Wspominamy „króla ragtime’u”
Aktorzy przeczuwali, że biorą udział w czymś ważnym, a może nawet rewolucyjnym, o czym wspominał Damian Damięcki:
Podczas prób dało się wyczuć atmosferę uczestniczenia w czymś, co narasta i co może mieć jakieś konsekwencje. Pewnego dnia powiedzieliśmy Dejmkowi: panie dyrektorze, coś się dzieje we Francji i w Warszawie, czy my powinniśmy tak ostro traktować tekst "Dziadów"? Podejrzewam, że on doskonale wiedział, co się dzieje i w jakim momencie wsadza kij w mrowisko — tłumaczył aktor cytowany przez Polskie Radio.
Historyczna data w PRL. Partia miała dość
Choć adaptacja “Dziadów” cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, wersja Dejmka została ostro skrytykowana przez czołowych, polskich polityków. Wincenty Kraśko określił ją jako "antyrosyjską, antyradziecką i religiancką".
Nie można (...) pozwolić na to, aby w imię jakiejś abstrakcyjnej wolności i inscenizacyjnej dowolności przekształcać antycarskie ostrze Dziadów w oręż antyradziecki. Próba wykorzystania poezji Mickiewicza, zrodzonej z walki patriotycznej młodzieży przeciw carskiemu uciskowi, dla szkalowania Polski Ludowej jest politycznym szalbierstwem, wypacza bowiem najgłębszy, demokratyczny i postępowy sens twórczości Mickiewicza — grzmiał I sekretarz PZPR Władysław Gomułka.
Krytyka władzy nie powstrzymała rozjuszonych widzów, którzy po zakończeniu ostatniego spektaklu wyszli na ulice, skandując „Chcemy kultury bez cenzury!” i „Żądamy zniesienia cenzury”. Po zakończeniu manifestu złożyli kwiaty przy pomniku Adama Mickiewicza, co nie spodobało się milicji.
Doszło do brutalnej interwencji, która zakończyła się aresztowaniami. Rozpoczęła się wojna ulotkowa, a studenci domagali się przywrócenia przedstawienia. Wkrótce protesty odbyły się w pozostałych miastach w Polsce, a większość z nich zakończyła się starciem z milicją. Do 25 marca 1968 roku zatrzymano 2549 osób.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!