"Szukał dziewczyny o twarzy anioła". Tak trafił na Urszulę Sipińską
Wśród największych ikon polskiej muzyki w okresie PRL z pewnością znajdowała się Urszula Sipińska. Świadczą o tym choćby 3 mln sprzedanych płyt, 2 tys. recitali w Polsce i za granicą, a także takie ponadczasowe klasyki jak: "Mam cudownych rodziców", "Szalala, zabawa trwa", "To był świat w zupełnie starym stylu" czy "Zapomniałam".
Urszula Sipińska na oczach Europy
Urszula Sipińska w czerwcu 1967 r. z dnia na dzień stała się gwiazdą. Stało się to, gdy porwała publiczność V Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wraz z piosenką "Zapomniałam".
W kolejnym roku reprezentowała Polskę podczas międzynarodowego festiwalu w Sopocie. Transmisję z imprezy w Operze Leśnej można było zobaczyć w wielu krajach bloku wschodniego. W tym w Rumunii. Tam na 21-letnią piosenkarkę zwrócił uwagę starszy o 12 lat reżyser Valeriu Lazarov.
Zobacz także: Jej głos zna cała Polska. Córka Krystyny Czubówny też jest sławna
Znany także poza Rumunią reżyser szykował się wtedy do nakręcenia musicalu. Kiedy usłyszał Sipińską, wiedział, że chce ją obsadzić jako gwiazdę w swoim filmie. Na łamach autobiografii "Hodowca lalek" artystka wspominała:
Ponoć, gdy tylko zaczęłam śpiewać pierwsze takty, poderwał się z krzesła: "Mam ją!" – krzyknął. "To ona. Takiej twarzy szukałem. Ta dziewczyna zagra w moim filmie" (...). Szukał dziewczyny o twarzy anioła, przypadkiem zobaczył mój występ na festiwalu w Sopocie i zaprosił do Bukaresztu.
Rumuński reżyser rozkochał w sobie gwiazdę
Urszula Sipińska wcześniej odmówiła wyjazdu do Berlina, by występować przez pół roku w teatrze rewiowym "Friedrich Stadt Pallast". Valeriu Lazarov też obawiał się odrzucenia swojej oferty, więc postanowił wzmocnić swoje szanse.
Wysłał jej kwiaty, bilety na podróż do Bukaresztu i dużą kwotę pieniędzy – kilkanaście tysięcy lei. Jego upór poskutkował, bo młodziutka piosenkarka ostatecznie uległa. Wyznała, że kiedy poznali się na kolacji (rozmawiali po rosyjsku), "zaintrygował ją". Dodała, że "było w nim coś".
Ostatecznie, podczas kręcenia filmu zakochała się w reżyserze. On oczywiście jej uczucie odwzajemniał. W rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" gwiazda wyznała, że szybko poznała mamę ukochanego.
Valeriu Lazarov niebawem poprosił Urszulę Sipińską o rękę, a ta się zgodziła. Mieli nawet razem wyjechać do Hiszpanii. Artystka była gotowa pójść za głosem serca. Jednak, kiedy wróciła do Polski, by zabrać swoje rzeczy, zmieniła zadanie.
Zdecydowałam, że jedziemy do Hiszpanii razem. Potem wróciłam do Poznania, do domu, by spakować trochę rzeczy na następne lata. Ale nie spakowałam. Nie chciałam zostawić rodzeństwa z wilczymi biletami. Wygrał głos rozsądku – przyznała w swojej autobiografii.
Nie kryła, że była rozdarta i mocno przeżyła rozstanie, co skończyło się depresją. Dodała jednak, że "zostało jej wspomnienie przerwanej miłości, niezniszczalne, choćby miała żyć 110 lat".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!