Stworzył kilkaset piosenek. Andrzej Kuryło pisał dla największych gwiazd estrady

4 min. czytania
21.05.2024 19:12
Zareaguj Reakcja
Andrzej Kuryło jest poetą i autorem tekstów. Napisał piosenki dla najznamienitszych wykonawców z polskiej sceny muzycznej. Współpracował m.in. ze Zbigniewem Wodeckim, Ewą Sadowską czy zespołem Romuald i Roman. W rozmowie z Radiem Pogoda podzielił się wspomnieniami z niezwykle bogatej kariery.
|
fot. Andrzej Kuryło w Radiu Pogoda

Andrzej Kuryło już w czasie studiów rozpoczął pierwsze próby pisania piosenek. Udzielał się wówczas przy Studenckim Teatrze “Kalambur”. Jak się później okazało, miał niezwykły dryg do tworzenia prawdziwych, ponadczasowych przebojów. Przez lata współpracował z największymi gwiazdami, a utwory jego autorstwa są dobrze znane pokoleniom słuchaczy.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

W rozmowie z Piotrem Sworakowskim podzielił się wspomnieniami z bogatej kariery. Zdradził, jakie od kulis były takie postaci jak Zbigniew Wodecki, Ewa Sadowska czy Wojciech Młynarski. Przytoczył wiele ekscytujących historii i zabawnych anegdot. Wszystko specjalnie dla odbiorców Radia Pogoda.

Andrzej Kuryło w Radiu Pogoda. "Piosenka wiecznie żywa" 

Andrzej Kuryło ma w swoim dorobku kilkaset napisanych piosenek. Wśród nich znajdują się absolutne klasyki oraz wielkie przeboje. Jedną z nich jest chociażby utwór "Nie pojadę z tobą na wieś", którą wykonywała m.in. Teresa Tutinas.

Zobacz także: Takim człowiekiem był Roman Wilhelmi. „Żył na specjalnych prawach”

Bardzo z sentymentem wspominam tę piosenkę. Ona do dzisiaj żyje, bo ona ma parę wykonań różnych i rodzą się nowe. To jest taki evergreen, jak to się mówi. Piosenka wiecznie żywa - powiedział Andrzej Kuryło w rozmowie z Piotrem Sworakowskim.

Pisanie piosenek wymaga sporych umiejętności i mistrzowskiego władania słowem. Andrzej Kuryło przyznaje, że przyglądał się, jak robili to jego koledzy po fachu. Wojciech Młynarski zawsze był skory udzielić mu cennych rad.

Analizowałem bardzo dokładnie, jak piszą tacy mistrzowie, jak Przybora, jak Młynarski. Z Wojtkiem byliśmy w bardzo dobrych, kumpelskich stosunkach. On mi często zwracał uwagę, o co sam prosiłem. To mistrz przecież słowa. Jak mu się coś nie podobało, to mówiłem: “Będę brał twoje rady z wielką estymą pod uwagę”. Tak że to było takie środowisko bardzo twórcze - powiedział poeta dla Radia Pogoda.

Ewa Sadowska miała cięty język. "Znała swoją wartość"

Andrzej Kuryło dobrze znał się również z Ewą Sadowską. Artystka zasłynęła ze swoich wielkich umiejętności. Okazuje się jednak, że miała też silny charakter. Szczególnie, jeśli chodziło o szeroko pojętą sztukę.

Ewa miała ostry jęzor. [...] Nie pamiętam, który to z wykonawców był, który koniecznie zamiast śpiewać, to lubił bardzo grać na fortepianie. I kiedyś tam widzę już, że iskrzy w oczkach i za chwilę coś się wydarzy. I ona mówi: “Ja cię proszę, ty nie graj, ty śpiewaj!”. Ewa miała jęzor, ale była fantastyczną piosenkarką i koleżanką, ale znała swoją wartość. Potrafiła być zresztą dosyć ostra wobec poczynań innych, a zwłaszcza tych klasycznych estradowych szmirusów, bo jednak Piwnica pod Baranami to była firma, to był sznyt, to był kabaret i to literacki.

Andrzej Kuryło wspomina Wodeckiego i zespół Romuald i Roman

Zbigniew Wodecki był wspaniałym artystą, o czym dobrze wiedzą polscy słuchacze. Andrzej Kuryło miał okazję nie tylko z nim pracować, lecz także utrzymywać koleżeńskie relacje. Nie omieszkał podzielić się wspomnieniami związanymi z muzykiem. Jak go zapamiętał?

Napisałem dla niego kilka utworów, które bardzo sobie cenię. Fajnie się z nim i dla niego pisało. I fajnie się z nim gadało, bo to był krakauer. Miał taki swój styl rozmowy bardzo też charakterystyczny dla niego. Te okulary ciemne, to wszystko stwarzało taki artystyczny klimat wokół niego od razu. Poza tym był to artysta pełną gębą. Świadomy tego, co chce, co może zaśpiewać i trzeba było się do niego dostosować.

Andrzej Kuryło zdradził również, jak doszło do tego, że zaczął współpracować z zespołem Romuald i Roman. Pisał dla nich piosenki, choć zdawał sobie sprawę, że Roman Runowicz niezbyt potrafił śpiewać. Nadrabiał jednak charyzmą.

To się zrodziło tak, jak teraz siedzimy przy stoiku. A to się gadało, a to się popijało. Ja pisałem dla jakichś rockowych zespołów. W pewnym momencie właśnie tak siedzieliśmy i z Romkiem Runowiczem, który miał coś w rodzaju charyzmy, nie miał głosu. [...] No i tak od słowa do słowa piliśmy w tym pałacyku wieczorami i tak zgadało się: może być coś napisał. To specyficzny zespół był. Bardzo popularny wtedy w środowisku, aczkolwiek niekochany przez cenzurę i niekochany przez władzę z wiadomych powodów.

Andrzej Kuryło opowiedział o zespole nieco więcej. Wyjaśnił, co według niego stało za ich sporym sukcesem.

Romualdzi byli zespołem bardzo interesującym, bo mieli właśnie ten rodzaj charyzmy. Romek przecież nie miał głosu. Tam był Piasecki, który grał klasycznie i śpiewał klasycznie. A Romek był takim niespokojnym duchem i bez niego Romualdzi by nie zaistnieli jako zespół. On nadawał ton, czyli był takim faktycznym liderem.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!