Stanisława Ryster nie chciała być kurą domową. "To moje jedno życie"
Stanisława Ryster zmarła 27 marca 2024 roku. Na zawsze pozostanie jednak w pamięci milionów Polaków. Przez wiele lat mogliśmy oglądać ją na antenie TVP. Pracę w telewizji rozpoczęła w połowie lat 60. Początkowo prowadziła programy i teleturnieje młodzieżowe. Prawdziwy przełom, który przyniósł jej ogólnopolską rozpoznawalność, nastąpił w 1975 roku. Wówczas została prowadzącą kultowej dziś "Wielkiej gry".
Stanisława Ryster należała do osób, które niechętnie opowiadały o życiu prywatnym. Mimo to zdarzało się, że uchyliła rąbka tajemnicy. Jej pierwszym mężem był Włodzimierz Ryster. Biorąc ślub miała zaledwie 20 lat. Ukochany był cztery lata starszy. Ojciec prezenterki był przeciwny temu, by w tak młodym wieku wychodziła za mąż.
Błagał mnie, żebym tego nie robiła, mówił, że nie ma sensu tak wcześnie zakładać rodziny. Miałam 20 lat i, co się dopiero miało okazać, nie trafiłam najlepiej – mówiła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Zobacz także: Radosny przebój o trudnych emocjach. Tak Vox osiągnął sukces
Ostatecznie Stanisława Ryster nie posłuchała ojca. Wzięła ślub i z mężem doczekała się córki Marty. Sielanka nie trwała jednak długo. Mężczyzna nie rozumiał potrzeb prezenterki i wychodził z założenia, że kobieta powinna siedzieć w domu. Na to legenda TVP nie miała zamiaru się godzić.
Wszyscy po wykładach szli to tu, to tam, a on: "Do domu". Nie brałam pod uwagę rozwodu, uważałam, że to tragedia życiowa, jakaś przegrana. A potem powiedziałam: "To moje jedno życie, bisów nie ma". [...] Ratowanie związku dla dobra córki też nie miało sensu. Dziecko jest skarbem i ma być szczęśliwe, a może być szczęśliwe, tylko gdy ma szczęśliwą matkę – mówiła prezenterka w tej samej rozmowie.
Stanisława Ryster sporo mu zawdzięcza
Mimo że małżeństwo się nie udało, to Stanisława Ryster jest wdzięczna pierwszemu mężowi. "Jemu w pewnym sensie zawdzięczam też to, że jestem, kim jestem" – mówiła w "Gazecie Wyborczej". To właśnie dzięki niemu dowiedziała się o konkursie na pogodynkę w TVP. Postanowiła spróbować swoich sił.
"Szukali jakiejś dziewczyny dla Wicherka, żeby nie był sam, kogoś na zastępstwa dla niego. Powiedział mi: «Idź»" – mówiła we wspomnianym wywiadzie. Wprawdzie nie dostała posady, o którą się starała, ale przyjęto ją do telewizji. Reszta jest historią.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!