Stanisław Mikulski długo ukrywał chorobę. "Powoli gasł"
Stanisław Mikulski przyszedł na świat 1 maja 1929 roku w Łodzi, gdzie spędził całe dzieciństwo i wczesną młodość. W 1953 roku zdał egzamin eksternistyczny do szkoły aktorskiej w Krakowie. Występował również w Teatrze im. Osterwy w Lublinie, skąd przeniósł się do Teatru Powszechnego.
Na trzecim roku studiów zadebiutował na wielkim ekranie. Dostał angaż do filmu “Kanał” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Największą rozpoznawalność przyniosła mu rola Hansa Klossa w serialu “Stawka większa niż życie”.
Legendarny Hans Kloss
"Wychodziłem na ulicę – zbiegowisko. Jechałem na urlop – zbiegowisko. Doszło do tego, że znajomi, jak chcieli coś załatwić, np. przydział mieszkania lub kupno pralki, to prosili, żebym z nimi poszedł. »Nie musisz nic mówić, wystarczy, że się tam ze mną pokażesz«. Robiłem za maskotkę" – mówił w wywiadzie cytowanym przez Plejadę.
W kolejnych latach wystąpił w kilkunastu filmach i serialach, a rola w kultowym “Misiu” tylko ugruntowała jego mocną pozycję zawodową. Ostatnią rolę zagrał w 2012 roku, dwa lata przed śmiercią.
Długo ukrywał chorobę
Stanisław Mikulski bardzo chronił swoją prywatność, a także rzadko udzielał wywiadów. Wiadomo jednak, że był trzykrotnie żonaty. Najpierw z, Wandą, doczekał się syna Jakuba.
Z małżeństwa z Jadwigą Mikulską miał dwóch synów, którzy zmarli chwilę po porodzie. Z trzecią żoną, Małgorzata Błoch-Wiśniewska wychowywał wspólnie jej córkę.
Aktor chorował na nowotwór. Wiedzieli o tym tylko jego najbliżsi. Mimo to nie rezygnował z aktywności.
"Zawsze byłem bardzo czynny. Rozumiałem, że trzeba pracować po to, żeby być w dobrej kondycji. Cztery chałupy budowałem i to prawie sam, więc boli mnie od roboty. Teraz odpoczywam parę ładnych lat na emeryturze. Na tamten świat się jeszcze nie wybieram, mój rocznik jeszcze nie umiera — mówił w rozmowie z "Super Expressem".
Aktor zmarł 27 listopada 2014 roku po długiej walce z chorobą. “(...) Niestety, powoli od poniedziałku gasł. Zmarł o godz. 5.15. Przy Stanisławie była cała rodzina. Pożegnali się z nim wcześniej. Opuszczał nas bardzo spokojnie, umarł we śnie. Odszedł naprawdę bardzo godnie" – mówił Krzysztof Genczlewski, przyjaciel aktora w rozmowie z "Super Expressem".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!