Pogrzeb Stanisława Tyma. Wzruszający gest przyjaciela
Stanisław Tym występował przed kamerą od końca lat 50. Przez dekady stał się legendą polskiej komedii. Jego talent mogliśmy podziwiać m.in. w takich filmach jak "Miś", "Rozmowy kontrolowane", "Rejs", "Nie ma róży bez ognia" czy "Brunet wieczorową porą".
Filmografię aktora zamyka rola w obrazie "Miasto" z 2021 r. Wtedy już aktor miał coraz większe problemy z poruszaniem się. Wiele lat wcześniej zdiagnozowano u niego także nowotwór żołądka.
Śmierć i ostatnia wola słynnego aktora
Informacje o śmierci Stanisława Tyma przekazał 6 grudnia tygodnik "Polityka", do którego gwiazdor pisywał felietony. Na łamach gazety podkreślano, że aktor "przez dekady meblował nam zbiorową wyobraźnię i kształtował poczucie humoru".
Zobacz także: Ten przebój lat 70. napisało samo życie. Odpowiadał na ważne pytanie
Z kolei Związek Artystów Scen Polskich podkreślał na Facebooku:
Jakże trafnie i przenikliwie oceniał otaczającą nas rzeczywistość. Odszedł niezastąpiony mistrz humoru i ciętej riposty. Żegnaj! Już nam ciebie brakuje.
Zgodnie z ostatnią wolą Stanisława Tyma jego prochy powinny spocząć w jego domu w Zakątach nad jeziorem Wigry na Mazurach. Byłoby to jednak niezgodne z prawem, tak więc trafiły one na warszawskie Powązki Wojskowe.
Pogrzeb Stanisława Tyma
Na warszawskich Powązkach Wojskowych 17 grudnia odbył się pogrzeb Stanisława Tyma. Aktora pożegnały prawdziwe tłumy. Nie zabrakło także znanych twarzy ze świata filmu, muzyki czy mediów.
Pojawili się np. Jacek Fedorowicz, Krzysztof Materna, Marek Kondrat, Cezary Żak, Dorota Stalińska, Maja Komorowska, Wiktor Zborowski, Monika Olejnik, Robert Górski, Szymon Majewski czy Kuba Wojewódzki.
Tak wyglądał pogrzeb Stanisława Tyma. Wzruszające pożegnanie
W kaplicy wszystkich wzruszyło znajdujące się obok urny zdjęcie, na którym Tym pozował ze swoim psem. Cała uroczystość pogrzebowa miała świecki charakter. Zamiast księdza poprowadził ją Wiktor Zborowski. Podkreślał, że był blisko związany z Tymem i w ostatnich latach "dzwonili do siebie bardzo często".
Zborowski przytoczył też pewną anegdotę:
Uświadomiłem sobie, że o mały włos byśmy byli absolwentami tej samej szkoły. Do legendy przeszła jego rozmowa z profesorem Michałowskim. Zobaczył Stasia ponurego i mówi do niego: "Stasieńku kochany, co taka mina?". A on: "Wyrzucili mnie". "Jak to wyrzucili, dlaczego?". Jezus Maria. "Miałem trzy oceny niedostateczne". Profesor: "Stasieńku, nie przejmuj się tym zupełnie. Machnij na to ręką". "No i pan profesor dał mi niedostateczny". Pan profesor Michałowski: "No boś ty sie Stasieńku strasznie o*******ał". I od tego momentu Stasio stał się najbardziej zapracowanym człowiekiem, jakiego znam.
Akor opowiedział też o liczącej 4 tys. książek bibliotece Stanisława Tyma, a także o jego zamiłowaniu zmarłego przyjaciela do gry na harmonijce ustnej.
Miał umiejętność do perfidii doprowadzić granie na harmonijce ustnej. (…) pomyślałem, że ja jemu nie zagrałem nic. Nabyłem w Piasecznie harmonijkę i tak oto... – powiedział, po czym wyciągnął instrument i zagrał na nim.
Podczas ceremonii odczytano także list minister kultury Hanny Wróblewskiej.
Żegnając Stanisława Tyma, pragniemy podziękować mu za wszystko, co zostawił. Za śmiech i refleksję, za odwagę i prawdę, za to, że swoją twórczością pomógł nam zrozumieć świat (...). Miał odwagę mówić prawdę w czasach, gdy milczenie wydawało się bezpieczniejsze. Jego satyra była aktem odwagi. Jego twórczość – aktem niezależności. Nigdy nie bał się być sobą, stanąć w obronie tego, w co wierzył. Zapamiętamy go także jako człowieka serdecznego, obdarzonego niezwykłą skromnością – zaznaczała.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!