Od samego początku odrzucała jego zaloty. "Potem było mi wstyd"
- W 1973 roku Magdalena Zawadzka wyszła za Gustawa Holoubka.
- Zanim zostali parą, kilkukrotnie spotkali się na deskach teatru.
- Aktorka opowiedziała o początkach ich związku.
Magdalena Zawadzka zadebiutowała w 1964 roku. Na planie filmu "Spotkanie w bajce" spotkała Gustawa Holoubka. Ona była początkującą aktorką, on znanym i cenionym aktorem. Początkowo nie zwracali na siebie uwagi. Wszystko zmieniło się kilka lat później. Kiedy po raz kolejny stanęli razem na deskach teatru, poczuli, że łączy ich coś wyjątkowego.
Aktorka była gościnią podcastu “WojewódzkiKędzierski”. W rozmowie z Kubą Wojewódzkim opowiedziała, jak wyglądały początki jej relacji z Gustawem Holoubkiem i czym podbił jej serce. "No i nim w ogóle mnie tak zaczarował totalnie, no to około roku (minęło — przyp.red). Bardzo się starał" — wspominała.
Zanim Magdalena Zawadzka zakochała się w Gustawie Holoubku, minęło wiele lat. Aktorzy kilkukrotnie spotkali się w teatrze, a także na planie filmowym. Nic nie wskazywało na to, aby miało połączyć ich coś więcej niż praca.
Czytaj także: Sośnicka szczerze o Wodeckim: „Ja bym na pewno tego nie zrobiła”
Ja się nigdy w życiu od pierwszego wejrzenia nie zakochałam. Ja muszę posłuchać, popatrzeć. No i nim w ogóle mnie tak zaczarował totalnie, no to około roku (minęło — przyp.red). Bardzo się starał. Ja uważam mężczyzn za rycerzy, którzy muszą walczyć o damę serca — wyznała aktorka.
Legendarny aktor bardzo starał się o jej względy. Choć początkowo pozostawała niewzruszona, w końcu uległa jego urokowi.
U mnie to dojrzewało, [...] dostawałam [kwiaty] co wieczór do garderoby. Piękne bileciki z cytatami cudownymi z literatury. "Wielbiciel Miś Kłapouch", tak się podpisywał. Potem było mi wstyd, że go tak obcinałam, bo na przykład wychodzimy z teatru po próbie, on pyta: "W którą stronę pani idzie?", a ja bezczelnie: "W przeciwną niż pan" i poszłam. Bo ja byłam bardzo zbuntowana — dodała.
Urok osobisty uratował ich przed milicją
W dalszej części rozmowy Magdalena Zawadzka przytoczyła zabawną anegdotę… z milicją w tle. Zakochani wsiedli do auta i pojechali nad morze. W pewnym momencie Gustaw Holoubek postanowił, że chce wsiąść za kierownicę.
Przesiadł się i rzeczywiście śmignął wspaniale, i nagle milicja nas zatrzymuje. On zamienił się w słup soli, trzymał się kierownicy i tak został. A ja wdzięcznie otworzyłam okienko i mówię: "O co chodzi?", "Prawo jazdy proszę". Ja wyjęłam swoje, wylegitymowałam się, zasalutował i powiedział: "Do widzenia państwu". I odjechaliśmy. Czy to nie jest cudne? - wspominała.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!