Steven Seagal i jego najgorsze filmy [5 koszmarnych produkcji]
Sprawdź, które filmy ze Stevenem Seagalem są najgorsze. Przedstawiamy pięć niskobudżetowych filmów z jego udziałem, choć wybór jest ogromny.
W latach 90. Steven Seagal był jednym z największych gwiazdorów kina akcji. Dzięki takim filmom jak „Naznaczony śmiercią”, „Liberator” czy „Krytyczna decyzja” zdobył rzesze fanów. Jednak w kolejnych latach było już tylko gorzej. Jego filmy miały coraz mniejszy budżet oraz coraz głupszą fabułę i zamiast do kin trafiały od razu na płyty DVD. Aktor bardzo utył i najwyraźniej męczył się scenami walki, bo coraz częściej też zastępowali go w nich… kaskaderzy. Obecnie zdarzają się nawet filmy ze Stevenem Seagalem, w których ten głównie… siedzi na krześle. I tak - są to filmy akcji (przynajmniej w zamierzeniu).
Choć niektóre z tych niskobudżetowych filmów kręcone są między innymi w Polsce i krajach Europy Wschodniej, to nawet biorąc pod uwagę lokalny patriotyzm ciężko przejść do porządku dziennego nad beznadziejnością filmów Stevena Seagala. Obejrzeliśmy je, żebyście wy nie musieli.
„Naprzeciw ciemności” („Against the Dark”)
Jeśli zastanawialiście się kiedyś, kto wygrałby hipotetyczny pojedynek wampirów ze Stevenem Seagalem, to po obejrzeniu tej produkcji poznacie odpowiedź. W postapokaliptycznym świecie niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie, starając się uciec krwiożerczym wampirom. Odciętym w zarażonym szpitalu ludziom na pomoc spieszy Tagart (Seagal), który za pomocą samurajskiego miecza rozprawi się z potworami.
Zagadkowy jest fakt, że choć Steven Seagal teoretycznie jest głównym bohaterem tego dziwnego filmu, to na ekranie widzimy go przez zaledwie 24 minuty. W wielu scenach akcji widać też, że zastępuje go kaskader. Ponadto jeśli ktoś spodziewałby się podziwiać jego umiejętności posługiwania się sztuką walki aikido, to mocno się rozczaruje: aktor jeśli już z kimś walczy, to za pomocą miecza, w dodatku robiąc to tak nieudolnie, że ostrze nawet nie zbliża się do wampirów, które mimo to padają. Ponadto pozostaje jeszcze sama kwestia „wampirów”: otóż tak naprawdę bardziej przypominają one zombie. A wszystko dlatego, że w pierwszej wersji scenariusza to właśnie one miały być potworami. Jednak okazało się, że Steven Seagal… nienawidzi zombie i domagał się przerobienia ich na wampiry. Wszystko to, w połączeniu z koszmarnym aktorstwem, idiotycznymi dialogami i beznadziejnym montażem sprawia, że powstał naprawdę straszny film. Po prostu straszny.
„Snajper: Reguły wojny” („Sniper: Special Ops”)
Steven Seagal wciela się w rolę sierżanta Jake'a Chandlera, który podczas misji uwolnienia porwanego w Afganistanie kongresmena zostaje wraz z towarzyszem broni odcięty na terytorium wroga. Na pomoc rusza mu sierżant Vic Mosby wraz ze swoim oddziałem. Wspólnie będą musieli stawić czoła przeważającym siłom talibów.
Wyjaśnienie co z tym filmem jest nie tak zajęłoby zbyt dużo miejsca, więc opiszemy tylko najgorsze przypadłości tej produkcji. Sama okładka DVD zawiera przekłamania: twarz Seagala została za pomocą Photoshopa nałożona na postać żołnierza (może dlatego, że sam aktor z powodu swojej otyłości całą by wypełnił) a widniejące na niej nazwisko „Van Dam” nie należy do słynnego Jean Claude Van Damma, tylko do byłego gwiazdora amerykańskiego wrestlingu Raba Van Damme'a. Jeśli chodzi o film, to Seagal głównie… siedzi na krześle, a jeśli już strzela do talibów to w groteskowy, mało profesjonalny dla snajpera sposób – nawet nie celując. Na szczęście i tak całą pracę wykonują za niego inni, bo choć to on ma być główną gwiazdą filmu, to Seagala widać na ekranie łącznie przez zaledwie… 10 minut!
Zobacz też:
-
Filmy romantyczne: Najlepsze tytuły i filmy o miłości, które warto zobaczyć [TOP 10]
„Chiński łącznik” („China Salesman”)
Młody chiński specjalista od IT - Yan Jian - pracuje w Afryce Północnej nad zdobyciem kontraktu dotyczącego technologii mobilnej. Jego przeciwnikiem jest złowrogi Francuz. Reprezentant Zachodu wynajmuje najemników, z pomocą których chce zdobyć władzę nad afrykańskim krajem. Jian podejmuje z nimi walkę.
Skoro było już pokazane jak Steven Seagal walczy z wampirami, to czemu nie sprawdzić, jak poradziłby sobie w konfrontacji z… Mikem Tysonem! Teoretycznie odpowiedzi na to pytanie można szukać w tym filmowym gniocie, ale nawet tu nie dowiemy się prawdy. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, żeby dostrzec, że w scenie walki z Tysonem Seagala zastępuje dubler. Oprócz tego ich „walka” nie ma praktycznie żadnego związku z fabułą. Cały film jest po prostu koszmarnym chińskim produktem propagandowym, w którym antyzachodnią wymowę serwuje się z subtelnością walca drogowego. Za oglądanie tego czegoś powinno się płacić. Widzom.
„Zatopieni” („Submerged”)
Najlepszy najemnik świata, Chris Cody (Steven Seagal), w trakcie akcji mającej zapobiec zamachowi w USA złamał wiele przepisów i został zamknięty w więzieniu wojskowym. Pewnego dnia zostaje zwolniony z niewoli po to, żeby powstrzymać terrorystów, którzy przejęli kontrolę nad atomowym okrętem podwodnym. Okazuje się, że będzie musiał stawić czoła żołnierzom, których umysły za pomocą pewnego urządzenia kontroluje demoniczny dr Adrian Lehder.
Idiotyczna fabuła to tylko jeden z problemów tej produkcji. Po pewnym czasie z powodu bałaganu oglądający nie jest w stanie odróżnić tych dobrych od złych. Często sceny akcji zdają się nie mieć związku z fabułą – wyglądają na dodane na siłę tylko po to, żeby sztucznie wydłużyć czas trwania obrazu. W dodatku filmowy Urugwaj dziwnie przypomina Bułgarię, w której był kręcony (może gdyby budżet był większy, to i Urugwaj byłby bardziej urugwajski?).
„Siła rażenia” („Attack Force”)
Skoro Steven Seagal walczył już z wampirami, talibami, Mikem Tysonem (a przynajmniej robił to jego dubler) oraz zdalnie sterowanymi żołnierzami w urugwajskiej Bułgarii, to został mu już chyba tylko jeden przeciwnik – kosmici. I właśnie z ich inwazją dzielny ponadwymiarowy wojownik miał zmierzyć się w kuriozalnym filmie „Siła rażenia”, ale ostatecznie starł się z kimś innym. Cierpliwości – to da się jakoś wyjaśnić, choć nie będzie łatwo.
Tym razem Seagal zagrał Marshalla Lawsona – dowódcę oddziału komandosów, który stracił swoich podwładnych w krwawym starciu, z którego sam ledwo uszedł z życiem. Postanawia przeprowadzić dochodzenie na temat zleceniodawców ataku. Okazuje się, że napastnik, który pozabijał jego ludzi, znajdował się pod wpływem nowego narkotyku CTX, który zamienia ludzi w prawdziwe maszyny do zabijania. Po odkryciu tej tajemnicy Lawson staje się celem wrogiej organizacji.
Początkowo „Siła rażenia” miała nosić tytuł „Harvester” i opowiadać o walce Seagala z inwazją wampirów z kosmosu. Jednak już po zakończonych zdjęciach zmieniono fabułę i usunięto wątek s-f, zamieniając go na dziwaczny narkotyk zmieniający ludzi w zabójcze maszyny. Zatrudniono kilku aktorów filmów niskobudżetowych do nakręcenia brakujących scen, nagrano ponownie głos Seagala ze zmienionymi kwestiami i nałożono je na sceny, w których występował. Wszystkie te rozpaczliwe zabiegi nie mogły jednak zmienić tego, że powstała prawdziwie kosmiczna bzdura.