Maryla Rodowicz zabawiła się w swatkę. Zapomniała o jednym szczególe
Helena Vondtrackova, okrzyknięta "królową czeskiej piosenki", zapisała się złotymi zgłoskami w historii muzyki rozrywkowej XX wieku. Pierwsze kroki na estradzie stawiała w latach 60. ubiegłego stulecia. Z kolei następna dekada upłynęła gwieździe pod znakiem laurów, nagród i międzynarodowych widowisk. Na przestrzeni ponad sześćdziesięcioletniej kariery artystycznej wylansowała ponadczasowe przeboje, takie jak: „Červená řeka”, „Jéňo, hrej” czy też „Úžasná láska”.
W drugiej połowie lat 70. XX w. Helena Vondtrackova zawitała w Polsce. Czechosłowacka niegdyś gwiazda wzięła udział w pierwszej odsłonie Międzynarodowym Festiwalu Interwizji. Muzyczne wydarzenie odbywało się w sierpniu 1977 roku, a premierową edycję festiwalu prowadziła plejada polskich gwiazd, mianowicie Irena Dziedzic, Marek Gaszyński i Jacek Bromski. W Operze Leśnej wystąpili reprezentanci rozlicznych państw. Oprócz Heleny Vondtrackovej, na scenie brylowali Nubes Grises z Hiszpanii bądź Kirka z Finlandii. Ambasadorami Polski zostali Maryla Rodowicz i zespół Czerwone Gitary.
Helena Vondtrackova i Seweryn Krajewski - czy to połączenie mogło się udać?
Ostatecznie nagrodę "Grand Prix Festiwalu Interwizji" otrzymała Helena Vondtrackova, która wykonała hit, zatytułowany "Malovany dzbanku". Niemniej - z pozoru niezwykle udana - wizyta w Sopocie była okupiona... niemałym zawodem miłosnym. Kiedy piosenkarka przybyła na koncert, w kuluarach spostrzegła Seweryna Krajewskiego. Po latach Maryla Rodowicz relacjonowała, że jej bliska przyjaciółka "utonęła w oczach" gwiazdora.
Zobacz także: Krzysztof Respondek był blisko ludzi. „Dawał im radość”
W rozmowie z "Faktem" wspominała po latach: "Helena dostała nagrodę jury za piosenkę »Malowany dzbanku«, a ja nagrodę publiczności za »Kolorowe jarmarki« i »Nie ma jak pompa«. Siedziałyśmy do rana na plaży z butelką wina i czekałyśmy na wschód słońca".
Poprosiła, bym ją poznała z Sewerynem Krajewskim, bo utonęła w jego oczach. Zresztą potem śpiewała w Sopocie specjalnie dla niego jego piosenkę „Nie spoczniemy”. Poznałam ich, ale nic z tego nie wyszło. To była platoniczna miłość ze strony Helenki - wyznała Maryla Rodowicz dla cytowanego źródła.
Maryla Rodowicz pomogła przyjaciółce, zapominała jednak o istotnym "szczególe". Otóż lider zespołu Czerwone Gitary kilka lat wcześniej ożenił się z Elżbietą Krajewską. Ponadto para doczekała się dwóch synów: Sebastiana i przedwcześnie zmarłego Maksymiliana. Razem byli do 2017 roku.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!