Krystyna Janda ma ręce pełne roboty! Ujawnia kulisy prowadzenia teatrów

2 min. czytania
21.05.2024 10:01
Zareaguj Reakcja
Krystyna Janda jest ikoną polskiego kina. Jednak być może jeszcze większą miłością darzy teatr. Sama prowadzi dwie takie instytucje. Wyznała, jak od kuchni wygląda kierowanie teatrami.
|
fot. Krytyna Janda. @tojajanda/Instagram

Krystyna Janda stała się gwiazdą dzięki rolom filmowym. Grała choćby w słynnych obrazach Andrzeja Wajdy: "Człowieku z marmuru", "Człowieku z żelaza" czy "Bez znieczulenia". Jednak równie wiele nagród oraz uznanie zapewniła jej praca w teatrze.

Stworzyła dziesiątki niezapomnianych kreacji w sztukach wystawianych na deskach wielu teatrów oraz tych emitowanych w ramach Teatru Telewizji w TVP. Gwiazda od wielu lat prowadzi również dwa własne teatry.

Wielka miłość ikony polskiego kina

Krystyna Janda zaczynała karierę w 1974 r. od gry w Teatrze Telewizji. W kolejnym roku została aktorką Teatru Ateneum w Warszawie. Potem w latach 1987-2005 należała do obsady stołecznego Teatru Powszechnego.

Zobacz także: Robert Gawliński nie martwi się o emeryturę. Na tym zarobi krocie

Jej miłość do teatru skłoniła ją do założenia Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury. W ramach tej fundacji powołała do życia w 2005 r. niepubliczny Teatr "Polonia". Po kolejnych pięciu latach powstało kolejne "dziecko" gwiazdy i jej fundacji – Och-Teatr.

Krystyna Janda o prowadzeniu dwóch teatrów

Krystyna Janda godzi granie w filmach i teatrze z reżyserowaniem sztuk oraz z zarządzaniem placówkami kultury. Idzie jej to bardzo dobrze. Jakiś czas temu w rozmowie z "Vivą!" wyjawiła, ile kosztuje prowadzenie dwóch teatrów, w których zatrudnia ponad 200 osób.

Żebyśmy mogli istnieć i utrzymać dwa teatry i finansować nowe spektakle, musimy zarobić minimum 1 mln miesięcznie. Mamy 460 tys. kosztów stałych dla obu teatrów i około 500 tys. kosztów artystycznych, kiedy gramy około 80 razy w miesiącu na wszystkich scenach. (...) Przeciętna zaś produkcja nowego spektaklu pochłania od 150 do 400 tys. Z tych kosztów wynikają ceny biletów, a w obu teatrach jest 700 miejsc do sprzedania – wskazywała.

Jak zastrzegła aktorka, kieruje teatrami z pasji, a nie z chęci zysku, bo ten – wbrew pozorom – i tak nie jest wielki.

To nie jest sprzedaż marchewki ani przedsiębiorstwo nastawione na zysk. To jest Fundacja, a nie prywatne teatry, choć tak je wszyscy nazywają. My obie z Marysią zarabiamy tu jako aktorki, prowadzące sceny i kiedy reżyserujemy – wyjaśniła.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!